Nie będzie przesadą stwierdzenie, że seria Super Smash Bros. to jeden z największych hitów Nintendo. Oraz złoty strzał dla firmy posiadającej tak wiele znanych marek.
Ale nie tylko Nintendo posiada bogate w IP portfolio. Jeszcze okazalej prezentuje się stan posiadania Disneya.
Disney
Disneyowskie Super Smash Bros. mogło powstać
Co byście zatem powiedzieli na Super Smash Bros., ale właśnie w uniwersach Walta Disneya? Okazuje się, że taki projekt jak najbardziej mógł powstać i nawet trwały na jego temat rozmowy. W wywiadzie z Time Extension ujawnił to Ken Christiansen, który pracował w Disney Interactive na początku XXI wieku, będąc wówczas projektantem oprawy graficznej. Miał on więc okazję pracować przy pierwszym Kingdom Hearts i przyznał, że przekonanie kierownictwa firmy do koncepcji przenikających się uniwersów było niezwykle trudne. Niemniej sukces gry Square Enix ostatecznie zmienił całe podejście władz.
W podobnym okresie myślano też nad bijatyką, zatytułowaną roboczo Disney's Action Figure Face Off:
Ponieważ Kingdom Hearts w pewien sposób przełamało już ten schemat, producenci mówili: “Hej, a co jeśli powiemy, że to figurki akcji i przyjmiemy podobną koncepcję jak w Toy Story, ale sprawimy, że będą ze sobą walczyć?”. Wtedy moglibyśmy mieć te wszystkie figurki postaci Disneya z Tarzana, Króla Lwa i Planety Skarbów, i mogłoby to być coś w stylu Smash Bros. Roboczy tytuł tej koncepcji brzmiał Disney's Action Figure Face Off.
Często, gdy przedstawialiśmy pomysł na grę w Disneyu, wymagano od nas gigantycznych tablic prezentacyjnych oblepionych grafikami. Dostawało się więc takie wielkie, długie na 2-3 metry i wysokie na metr tablice z grubej pianki, a na nich wydrukowane kadr po kadrze grafiki z wielkimi logotypami. Chodziło o wywołanie dużego efektu wizualnego. Wszystko po to, aby przeprowadzić kadrę kierowniczą przez całą koncepcję gry. Doprowadziło to do powstania projektów, które ostatecznie ujrzały światło dzienne, takich jak Disney's Extreme Skate Adventure, nad którym pracowała Mary Ann.
GramTV przedstawia:
Jak przyznał Christiansen, ostatecznie Disney's Action Figure Face Off dotarło do etapu prototypu, ale na tym inwestycja w ten tytuł się zakończyła. Powód? Oczywiście władze Disneya, które nie chciały ryzykować pójścia w tę stronę. Zamiast tego firma zamierzała w dalszym ciągu stawiać na adaptacje swoich filmów oraz seriali. Dopiero około dekady później idea Christiansena i współpracujących z nim ludzi poniekąd odżyła za sprawą Disney Infinity, stworzonego przez Avalanche Software.
Podczas moich czterech lat w Disneyu pracowałem nad wieloma koncepcjami, które nigdy nie doszły do skutku. Myślę, że jeśli istniał film lub serial telewizyjny, to dany projekt zazwyczaj doprowadzałem do końca – jak Planeta Skarbów, Atlantyda, Piotruś Pan: Powrót do Nibylandii czy Kim Kolwiek. Te gry dostawały budżet. Podobnie jak rzeczy od Pixara, takie jak Buzz Astral i Potwory i spółka. Ale odbywało się też mnóstwo dyskusji na temat tego: “Co robimy z tymi wszystkimi markami, które posiadamy?”. Stąd powstała masa materiałów koncepcyjnych do rzeczy, które ostatecznie ujrzały światło dzienne.
Niedługo potem pojawiło się jednak Disney Infinity, gdzie wszystko zostało ze sobą zmieszane. Dla nas wydawało się to oczywistością, ale kierownictwo trzeba było stale przekonywać, by poszło tą drogą – stwierdził Christiansen.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!