25 lat temu na drugim PlayStation zadebiutowało zapomniane RPG. Czas najwyższy, aby ta seria wróciła.
PlayStation 2 to konsola, która nawet po latach pozostaje jednym z najważniejszych sprzętów w historii elektronicznej rozrywki. Jej biblioteka była ogromna, różnorodna i pełna produkcji, które na stałe zapisały się w pamięci graczy. Obok największych hitów nie brakowało jednak tytułów, które przepadły w cieniu mocniejszej konkurencji. Jednym z najlepszych przykładów jest Shadow Hearts, czyli kultowe RPG, które w swoim czasie nie otrzymało takiej uwagi, na jaką zasługiwało.
Shadow Hearts
Shadow Hearts – zapomniane RPG z ery PS2 zadebiutowało 25 lat temu
Gra była kontynuacją Koudelki z 1999 roku, wydanej jeszcze na pierwsze PlayStation. Shadow Hearts rozwijało jej mroczniejszy klimat, ale jednocześnie stawiało na klasyczne fundamenty japońskiego RPG. Akcja przenosiła graczy do 1913 roku, niedługo po wydarzeniach związanych ze złym zakończeniem Koudelki. Historia skupiała się na Yurim i Alice, dwójce bohaterów, którzy początkowo nie darzyli się szczególnym zaufaniem, ale z czasem zaczynali tworzyć coraz bliższą relację.
Tłem dla ich podróży była Eurazja z początku XX wieku, czyli świat stojący na krawędzi wojny. To jednak nie polityczne napięcia stanowiły największe zagrożenie. Za kulisami działały demoniczne siły, tajemnicze organizacje, żołnierze próbujący wykorzystać nadprzyrodzone moce, a także potężni przeciwnicy pokroju Alberta Simona, nieśmiertelnego czarnoksiężnika obdarzonego przerażającymi zdolnościami.
Shadow Hearts na pierwszy rzut oka mogło przypominać wiele innych RPG z tamtej epoki. Gracze eksplorowali świat, odwiedzali kolejne lokacje i brali udział w turowych starciach. Twórcy wprowadzili jednak kilka rozwiązań, dzięki którym produkcja wyróżniała się na tle konkurencji. Najważniejszym z nich był system Fusion, pozwalający Yuriemu zdobywać nowe formy po konfrontacjach z potworami w nadprzyrodzonym miejscu znanym jako The Graveyard. Pokonane istoty mogły następnie stać się częścią jego bojowego arsenału, co otwierało dodatkowe możliwości taktyczne.
Drugim charakterystycznym elementem był Judgement Ring. Każdy atak wymagał od gracza odpowiedniego wyczucia czasu i trafienia w konkretne pola na specjalnym pierścieniu. Nieudana próba mogła osłabić cios albo całkowicie go anulować, natomiast precyzyjne wykonanie akcji pozwalało uzyskać lepszy efekt, w tym trafienie krytyczne. Dzięki temu nawet klasyczne turowe potyczki nabierały większej dynamiki i wymagały od gracza większego zaangażowania.
GramTV przedstawia:
Największą siłą Shadow Hearts był jednak klimat. W czasie, gdy ogromną popularnością cieszyło się między innymi Final Fantasy X, ta produkcja szła własną drogą. Zamiast bezpiecznej fantastyki oferowała połączenie klasycznej przygody, lovecraftowskiego horroru, tragedii i opowieści o ludziach zmuszonych do mierzenia się z potęgami, których nie rozumieją. Gra nie bała się smutniejszych tonów, brutalniejszych motywów ani scenariuszowych rozwiązań, które odchodziły od bardziej typowych schematów gatunku.
Podróż Yuri i Alice prowadziła przez świat pełen demonów, egzorcystów, harmonixerów, żołnierzy i nadnaturalnych zagrożeń. Bohaterowie musieli zmierzyć się zarówno z indywidualnymi przeciwnikami, jak Albert Simon, jak i z większymi siłami, w tym japońską armią próbującą wykorzystać zjawiska paranormalne do własnych celów. Na ich drodze pojawiała się także potężna istota znana jako Atman, będąca czymś więcej niż zwykłym przeciwnikiem.
W momencie premiery Shadow Hearts spotkało się z mieszanymi ocenami i nie osiągnęło imponującej sprzedaży. Mimo to gra zgromadziła oddaną grupę fanów, co pozwoliło na powstanie dwóch kolejnych odsłon. Z perspektywy czasu łatwo dostrzec, że był to tytuł wyprzedzający swoją epokę. Łączył elementy, które dziś znacznie częściej trafiają do mainstreamu: mroczną fantastykę, horror, emocjonalną historię i mechaniki, które próbowały ożywić dobrze znany schemat turowych walk.
Po 25 latach Shadow Hearts pozostaje jedną z najbardziej niedocenionych marek z czasów PlayStation 2. W epoce, w której gracze coraz chętniej sięgają po produkcje łączące klasyczne RPG z cięższym nastrojem i bardziej gorzkimi tematami, ta seria wydaje się gotowa na ponowne odkrycie. Zwłaszcza że współczesne tytuły, takie jak Clair Obscur: Expedition 33, pokazują, że na podobne eksperymenty z gatunkiem wciąż jest spore zapotrzebowanie.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!