Sprawa nabrała rozgłosu po tym, jak źródło zaznajomione z sytuacją przekazało mediom, że menedżerka miała zostać zwolniona z powodu naruszenia firmowych zasad. Nie udało się jednak tych informacji potwierdzić. Microsoft ograniczył się do krótkiego komunikatu, w którym stwierdził, że nie komentuje indywidualnych spraw kadrowych, podziękował Chiang za lata pracy i życzył jej powodzenia. Była już menedżerka postanowiła odnieść się do tych informacji. Oświadczenie Chiang nie wyjaśnia szczegółowo okoliczności jej odejścia, ale stanowczo odrzuca zarzuty dotyczące niewłaściwego postępowania.
Wokół mojego nagłego odejścia z Microsoftu pojawiły się spekulacje, w tym twierdzenia, że zostałam „zwolniona za naruszenie zasad”. To nieprawda. Nie zamierzam przedstawiać szczegółowego przebiegu wydarzeń, ale milczenia nie należy mylić ze zgodą. To, co powiedziano na temat mojego odejścia, a także to, co przemilczano, stworzyło obraz mnie samej, w którym ledwo się rozpoznaję. Zależy mi na tym, aby przedstawić fakty.
Po pierwsze, nie ujawniłam prasie żadnych poufnych informacji firmowych. Nigdy nie rozmawiałam z żadnym dziennikarzem poza ograniczoną liczbą wywiadów zatwierdzonych przez firmę, których udzielałam w ramach swoich obowiązków. Dotyczy to również wszystkich dziennikarzy, którzy kontaktowali się ze mną w tym tygodniu, prosząc o przedstawienie mojego stanowiska.
Po drugie, nie odeszłam z Xboxa, aby dołączyć do konkurencji. Nie spędza się dwóch dekad w jednym miejscu bez zbudowania silnej więzi z ludźmi, zespołami i firmami, które pomagało się tworzyć. Xbox nigdy nie był dla mnie tylko kolejnym przystankiem w karierze. Moim ostatecznym celem zawsze było dalsze budowanie tego miejsca.
Po trzecie, nie dopuściłam się dyskryminacji, nękania, zastraszania, wykorzystywania poufnych informacji w obrocie giełdowym, defraudacji ani żadnych innych oszustw. Stoję za swoim dorobkiem – zarówno osiągniętymi wynikami, jak i sposobem, w jaki przez całą karierę traktowałam innych ludzi. Nie pozwolę, by spekulacje definiowały mój charakter lub przekreślały ten dorobek.
Wreszcie, nie odeszłam dlatego, że pominięto mnie przy obsadzaniu wyższego stanowiska. Odkąd mam dzieci, świadomie definiuję, czym są dla mnie ambicja i sukces. Nie zabiegałam aktywnie o większe stanowiska ani szerszy zakres odpowiedzialności. Ostatni raz brałam udział w rozmowie rekrutacyjnej w 2011 roku. Moja reputacja i osiągnięcia otwierały mi drogę do kolejnych możliwości. Trafiałam tam, gdzie firma uważała, że jestem potrzebna i gdzie mogę mieć największy wpływ. Ostatniego stanowiska również nie szukałam. Awansowano mnie na nie w lipcu.
Wierzę w sprawiedliwość, odpowiedzialność i przestrzeganie standardów, których wymagamy od innych. Te standardy mają znaczenie tylko wtedy, gdy są stosowane konsekwentnie. Mam poważne zastrzeżenia dotyczące tego, jak zastosowano je w moim przypadku, i uważam, że należy potraktować je poważnie.
Dzielę się tym, ponieważ nie chcę, aby moje odejście zostało sprowadzone do nieprawdziwej opowieści o niekompetencji, ambicji zdobycia kolejnego wielkiego stanowiska czy skandalu na miarę Nelsona. Moja historia dotyczy pozostawania wierną swoim podstawowym wartościom, szczególnie wtedy, gdy jest to trudne. Mam nadzieję, że właśnie takie dziedzictwo po sobie pozostawię.
Wszystkim, którzy skontaktowali się ze mną, przesyłając uściski, miłość i wsparcie – dziękuję. Tak wiele osób przypomniało mi o wspaniałych chwilach, które wspólnie przeżyliśmy przez ostatnie 20 lat, i o wpływie, jaki mieliśmy na siebie nawzajem. Z niektórymi nie miałam kontaktu od kilku lat, a mimo to znaleźli czas, by zapytać, jak się czuję. Inni to ludzie, których nigdy nawet nie spotkałam, a jednak zdecydowali się do mnie odezwać. To wiele mówi o trosce i człowieczeństwie w naszej branży oraz więziach, które wykraczają poza miejsce pracy.
Nigdy nie wyobrażałam sobie, że moja historia tutaj zakończy się w taki sposób. I nie jest to cała historia.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!