Star Trek: Picard zakończył się w sposób, który otwierał drzwi do kolejnej kosmicznej przygody w kultowym uniwersum science fiction. Jednym z takich projektów miał być Star Trek: Legacy, ale do realizacji serialu ostatecznie nie doszło. Teraz Terry Matalas ujawnił kolejne szczegóły dotyczące planowanej historii, w której bardzo ważną rolę mieli odegrać Klingoni, Worf oraz jego syn Alexander.
Star Trek: Picard
Star Trek: Legacy – showrunner ujawnił informacje o skasowanym serialu
Finał trzeciego sezonu Star Trek: Picard wyraźnie sugerował, że przygoda części bohaterów mogłaby być kontynuowana w nowej produkcji. USS Enterprise D został oficjalnie wycofany, natomiast Jean Luc Picard odkrył, że jego syn Jack nie trafił na Titana, jak początkowo zakładano. Okręt otrzymał bowiem nową nazwę USS Enterprise G, a jego kapitanem została Siedem z Dziewięciu. Terry Matalas chciał wykorzystać tę sytuację jako punkt wyjścia dla serialu Star Trek: Legacy. Paramount ostatecznie nie zdecydował się jednak na realizację projektu.
Podczas konwentu STLV: Trek to Vegas Matalas zdradził, że pierwszy sezon planowanego serialu miał skupiać się między innymi na sytuacji w Imperium Klingońskim. Twórca chciał w ten sposób ponownie nawiązać do politycznych korzeni konfliktów z Klingonami, którzy w historii Star Treka często byli wykorzystywani jako odpowiednik Związku Radzieckiego lub Rosji. Tym razem inspiracją miały być współczesne napięcia związane z Rosją.
Ważnym elementem historii miał być również Alexander Rozhenko, syn Worfa. Według Matalasa postać miała należeć do grupy niestabilnych elementów odpowiedzialnych za problemy pojawiające się w przestrzeni Klingonów. W połączeniu z obecnością Jacka Crushera, syna Jeana Luca Picarda, pozwoliłoby to jednocześnie rozwinąć motyw dziedzictwa starszego pokolenia bohaterów, bezpośrednio nawiązując do tytułu Star Trek: Legacy.
Matalas już wcześniej przyznawał, że pomysł nie ograniczał się wyłącznie do luźnej koncepcji. Napisał około 30 stron materiału i wiedział, jak miały wyglądać pierwsze 20 minut potencjalnego serialu.
Był taki moment, kiedy naprawdę złapałem inspirację i w ciągu kilku tygodni po prostu napisałem około 30 stron. Niekoniecznie po to, żeby ktokolwiek je zobaczył, ale na wypadek, gdyby pewnego dnia rzeczywiście miało się to wydarzyć.
GramTV przedstawia:
Twórca potwierdził również, że przygotowany materiał bezpośrednio dotyczył Klingonów:
Wiedziałem, jak wyglądałoby pierwsze 20 minut. Nie mogę za wiele o tym mówić, ponieważ ten projekt nie istnieje, więc trudno o nim opowiadać. Mogę jednak powiedzieć, że miało to związek z Imperium Klingońskim.
Pomysł Matalasa znacząco różni się od tego, jak później rozwinięto historię Klingonów w uniwersum Star Treka. Star Trek: Akademia Gwiezdnej Floty przedstawił ich sytuację już bez wcześniejszych politycznych analogii do Rosji. Klingoni znaleźli się na skraju zagłady po wydarzeniu znanym jako Burn, które doprowadziło do zniszczenia dylitu w całej galaktyce. Towarzyszące temu eksplozje sprawiły, że Qo'noS, rodzinna planeta Klingonów, stała się niemal niezdatna do zamieszkania.
Klingoni próbowali przetrwać, jednocześnie nie rezygnując ze swoich tradycyjnych zasad i kodeksu honorowego. Gwiezdna Flota znalazła natomiast nietypowy sposób, aby im pomóc. Odkryto planetę, która mogłaby zostać ich nowym domem, a następnie zaaranżowano walkę o świat, dzięki czemu Klingoni mogli zdobyć go zgodnie ze swoimi przekonaniami.
Star Trek: Legacy prawdopodobnie prezentowałby więc zupełnie inną wizję tego wątku, mocniej korzystającą ze współczesnych wydarzeń politycznych. Historia mogła również pozwolić na ponowne rozwinięcie losów Alexandra i jego relacji z Worfem.
Szanse na zobaczenie tej wersji historii pozostają jednak niewielkie. Paramount nie zdecydował się na Star Trek: Legacy, a niektórzy aktorzy związani z franczyzą sugerowali, że projekt od początku miał niewielkie szanse na realizację ze względu na wiek części obsady. Wielu potencjalnych powracających aktorów przekroczyłoby już bowiem 70 lat. Sam Star Trek: Picard był również serialem wywołującym sporo dyskusji wśród fanów, szczególnie w kwestii tego, jak powinno wyglądać dziedzictwo kultowych bohaterów serii.
Nie wiem czy to był dobry pomysł żeby z Klingonów znów robić wrogów. Znaczyłoby to że wysiłki Kirka z filmu "Undiscovered Country" aby doprowadzić do pokoju, poszły na marne.