The Ghost in the Shell – recenzja serialu. To inna, odważniejsza adaptacja kultowej mangi

Radosław Krajewski
2026/09/23 12:00
1
0

Jeżeli seria Ghost in the Shell nie przypadła Wam do gustu ze względu na swoje filozoficzne motywy, to nowa ekranizacja może być tym, czego oczekujecie.

Starcie z legendą

Każda nowa adaptacja mangi Ghost of the Shell mierzy się z tymi samymi problemami. Twórcy muszą dokładnie zastanowić się, jak oddać ducha tej opowieści, a jednocześnie jak zaproponować coś własnego i świeżego, w kontrze do film Mamoru Oshiiego z 1995 roku. Dla wielu widzów to niemal Święty Graal dla stylistyki cyberpunku, który ustanowił poprzeczkę na tyle wysoko, że niewielu udało się do niej doskoczyć. Studio Science SARU poszło zupełnie inną drogą i zamiast ponownie kopiować ten sam styl kultowego filmu, zaproponowali zupełnie inne rozwiązanie i wrócili do samego źródła, czyli mangi Masamune Shirow. Dla niektórych widzów, którzy znają tylko poprzednie filmowe i seriale adaptacje, może być prawdziwym szokiem zetknięcie się z nową produkcją, która zdecydowanie bliższa jest temu, co Shirow chciał przekazać odbiorcom. Tym samym The Ghost in the Shell nie rezygnuje całkowicie z wielu filozoficznych przemyśleń dotyczących rozwoju i zagrożeń ze strony (już nie tak) futurystycznych technologii, ale ma w sobie o wiele więcej energii, akcji, humoru, a nawet kontrolowanego chaosu. I chociaż wielu fanów filmu Oshiiego nowy serial szybko odrzuci, tak reszta może sięgnąć po tę adaptację i przekonać się samemu, że Major Kusanagi ma również inne oblicze.

The Ghost in the Shell
The Ghost in the Shell

Historia w The Ghost in the Shell rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, a konkretniej w 2029 roku. W świecie, w którym cybernetyczne implanty, sztuczne ciała i bezpośrednie podłączanie mózgu do sieci stało się codziennością, specjalna jednostka, znana jako Sekcja 9, ma pełne ręce roboty, zajmując się najpoważniejszymi przestępstwami technologicznymi i cyberterroryzmem. Dowodząca oddziałem Major Matoko Kusanagi, wraz ze swoimi wiernymi partnerami, Batou, Togusą, Ishikawą i Saito, trafiają na sprawę tajemniczego hakera znanego jako Władca Marionetek. W świecie, w którym można zmienić ciało, skopiować wspomnienia i włamać się bezpośrednio do ludzkiej świadomości, pytanie o to, co właściwie czyni człowieka człowiekiem, szybko przestaje być jedynie filozoficzną zabawą. Dochodzenie prowadzone przez Sekcję 9 stopniowo prowadzi do innych, jeszcze bardziej szalonych spraw, w których granica między człowiekiem a maszyną przestaje istnieć.

Największą zmianą w nowym The Ghost in the Shell względem poprzednich adaptacji jest ton serialu. To nie kolejna ciężka, posępna, a wręcz depresyjna opowieść o samotności sztucznej istoty zagubionej w świecie przyszłości. Twórcy świadomie wracają do bardziej szalonej i humorystycznej mangi, aby wierniej oddać ją na ekranie. Tym samym Motoko jest znacznie bardziej ekspresyjna, częściej żartuje, wdaje się w sprzeczki ze swoimi podwładnymi, jak i przełożonymi, a także potrafi być znacznie bardziej zwyczajna, a czasami nawet irytująca. To odważny, ale ryzykowny ruch, szczególnie dla osób, które są fanami filmu Oshiiego i wolą Major bardziej chłodną, zdystansowaną i profesjonalną. W tym serialu staje się bardziej ludzka, pomimo swojego w pełni sztucznego, cybernetycznego ciała. Potrafi rzucić żartem, zachować się impulsywnie, ale wciąż działać skutecznie i metodycznie, jak na tę bohaterkę przystało.

The Ghost in the Shell
The Ghost in the Shell

Nowy serial dobrze wykorzystuje również dynamikę w relacjach między członkami Sekcji 9. Batou nie jest wyłącznie wielkim, niebezpiecznym wojownikiem, ale ma o wiele więcej do zaoferowania, szczególnie gdy może wykazać się swoją wiedzą za zakresu cyberprzestępstw. Zyskuje też Togusa, który jest jedynym „ludzkim” przedstawicielem całej drużyny, dzięki czemu inaczej patrzy na otaczający go świat i potrafi rzucić kąśliwą uwagą w stronę technologii. Spore role mają też Ishikawa i Saito, zaś Aramaki znów stał się kimś więcej niż jedynie przełożonym, który wysyła całą drużynę na kolejne misje. Twórcom skutecznie udaje się przekonać, że ta zbieranina indywiduów naprawdę tworzy zwartą i gotową na wszystko ekipę, która potrafi się równie często kłócić i przekomarzać, jak i wykonać każde, nawet najtrudniejsze zadanie.

Żartowniś w pancerzu

Właśnie dlatego The Ghost in the Shell dobrze działa jako produkcja proceduralna, gdzie każdy odcinek przedstawia inną sprawę. Zamiast jednej filozoficznej i skomplikowanej fabuły, otrzymujemy prosty schemat, polegający na przestępstwie, dochodzeniu i odkrywaniu kolejnych tropów. To klasyczna konstrukcja, która jednak znakomicie sprawdza się w cyberpunkowym świecie. Mimo to historia łączy się w jedną, spójną całość w ostatnich odcinkach, w których twórcy zadają ciekawe i aktualne pytania dotyczące futurystycznych technologii. Chociaż manga Shirowa pochodzi z 1989 roku, to praktycznie nic nie straciła na swojej aktualności. Nowy serial nie potrzebował więc rewolucji i mniej lub bardziej wiernie odtwarza to, co czytelnicy znają już od ponad trzydziestu lat. Dobrze to obrazuje wątek Fuchikomów. Te niewielkie, inteligentne maszyny od dawna stanowią ważny punkt w serii Ghost in the Shell. W najnowszym anime uświadamiają sobie własną sytuację, że są jedynie wymienialnym sprzętem. Ich wątek przeradza się więc w satyrę na traktowanie ludzi jako zasobów.

The Ghost in the Shell
The Ghost in the Shell

GramTV przedstawia:

Problem jednak w tym, że serial chce być jednocześnie kryminałem, widowiskowym science fiction, komedią oraz filozoficzną opowieścią i to wszystko zawarte w pojedynczych odcinkach serialu. Niektórych widzów może to więc szybko odrzucić, gdyż serial ma problemy z odpowiednimi proporcjami dawkowania tych wszystkich elementów. Czasami humor jest przeciągnięty, innym razem pojawiają się dłużyzny, albo kolejny filozoficzny wątek gubi się pod nadmiarem akcji. Dodatkowo The Ghost in the Shell nie ułatwia oglądania osobom, które dopiero wchodzą w ten świat. Zdecydowanie lepiej wcześniej obejrzeć przynajmniej film Oshiiego, aby mieć już zbudowany pewien obraz tego świata, gdyż od nadmiaru pojęć, można się łatwo w tym wszystkim pogubić.

Zawsze w serii Ghost in the Shell ważna była oprawa wizualna. Propozycja od Science SARU jest wyraźnym odstępstwem od tego, co znamy z kinowego filmu, czy nawet późniejszych seriali. Studio postawiło na estetykę retro, która nie boi się nasyconych kolorów, ekspresyjnych projektów postaci, czy neonowej metropolii. Sama animacja potrafi oczarować widzów, szczególnie w płynnych, dynamicznych i efektownych scenach akcji. Strzelaniny, pościgi, czy walki wręcz korzystają z dobrodziejstwa animowanej formy i stylistyki anime, więc całość wygląda atrakcyjnie, świeżo i oryginalnie. Fani jednak stylu znanego z filmu Oshiiego nie będą zachwyceni. To bardziej kolorowa propozycja, która buduje na tym swoją własną tożsamość, ale też odbiera niektórym wątkom i motywom powagi. The Ghost in the Shell jest bardziej w duchu klasycznych anime, niż poprzednich odsłon serii.

Nowa ekranizacja nie próbuje zastąpić, czy też powielać kultowego filmu science fiction. Wręcz przeciwnie i tworzy coś zupełnie nowego. Chociaż wykorzystuje tę samą historię, która oparta jest na doskonale znanych motywach, jest o wiele bardziej atrakcyjna dla współczesnego widza, ale nie traci przy tym swojej warstwy filozoficznej, choć została podana w nieco inny sposób. Co istotne, ta adaptacja jest zdecydowanie bliższa temu, co zaproponował Masamune Shirow w swojej mandze. Fani Ghost in the Shell muszą sprawdzić tę produkcję, aby przekonać się, że ta marka wciąż ma jeszcze wiele do zaoferowania.

7,0
The Ghost in the Shell to efektowna, kolorowa, znacznie bardziej rozrywkowa, ale przy tym nie gubiąca swojej intelektualnej i filozoficznej warstwy ekranizacja mangi. Warto spróbować, tym bardziej, jeżeli odbiliście się od poprzednich adaptacji.
Plusy
  • Proponuje coś nowego w tej serii
  • Wciąż opiera się na filozoficznych motywach, ale podając je w bardziej przystępny, rozrywkowy sposób
  • Udane połączenie kryminału, akcji i komedii w konwencji cyberpunku
  • Stawia wciąż aktualne pytania dotyczące rozwoju technologii
  • Serialowi udaje się wytworzyć własną, charakterystyczną tożsamość
  • Bardziej charyzmatyczna, a przy tym ekspresyjna główna bohaterka
  • Świetna, kolorowa i wyrazista animacja
Minusy
  • Szybkie tempo może utrudnić wejście w ten świat osobom, które nie znają serii
  • Komediowy ton nie każdemu przypadnie do gustu
  • Problemy z tonem historii, w której zawarto zarówno akcję, komedię, jak i filozoficzne dysputy
  • Wiernym fanom filmu Oshiiego może przeszkadzać nowa, oryginalna stylistyka
Komentarze
1
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 12:29

Z tego co wiem to bardzo wierna adaptacja mangi, zresztą bardzo krótkiej jak na realia mang - dopiero później były jeszcze jakieś bodaj spin-offy.

Ja doceniam bo seans przyjemny (świetny klimat w odcinku Robot Rondo, muzyka), ale nikt mnie nie przekona że wizja Oshie'go nie była lepsza - zrewolucjonizowała anime i jest kultowa. Myślę sobie że jakby się trzymali wtedy mangi, z racji na bardzo specyficzny humor i chaos to nie byłby hit - po prostu brakuje jej powagi mimo poważnych, aktualnych dziś jeszcze nawet bardziej - tematów. W GitS Oshiego po prostu lepiej chłonie się dystopijną wizję świata, klimat - a w tej najnowszej adaptacji/wersji tyle się dzieje że człowiek właściwie nie wie co się dzieje... tym bardziej że bohaterowie zachowują się jakby te wszystkie rzeczy były oczywiste xD (co chwila dostajemy jakiś info-dump, który może na papierze miał wiecej sensu). Mam wrażenie też że bez GitS Oshiego nie mielibysmy np. Cyberpunk 2077 od Redów, ale to moje osobiste zdanie.