Dziś trudno w to uwierzyć, ale po sukcesie Gwiezdnych wojen jedna z największych firm zabawkarskich była przekonana, że Obcy również trafi do najmłodszych widzów. Jak to możliwe?
Dziś marka Obcy kojarzy się przede wszystkim z kosmicznym horrorem, ksenomorfem i z wszechobecnym przerażeniem. Okazuje się jednak, że przed premierą filmu w 1979 roku nie wszyscy zdawali sobie sprawę, z jakim rodzajem produkcji mają do czynienia.
Obcy
Obcy miał być skierowany do dzieci
Po ogromnym sukcesie Gwiezdnych wojen w 1977 roku firma zabawkarska Kenner, odpowiedzialna za jedne z najpopularniejszych figurek tamtej epoki, szukała kolejnej wielkiej franczyzy. Gdy na horyzoncie pojawił się Obcy Ridleya Scotta, przedsiębiorstwo uznało, że ma przed sobą następny hit skierowany do młodszej publiczności. Problem polegał na tym, że oba filmy łączyła właściwie tylko przestrzeń kosmosu.
Podczas gdy Gwiezdne wojny były przygodową opowieścią dla całej rodziny, Obcy od początku miał być brutalnym połączeniem horroru i science fiction. Produkcja została nawet określona mianem „Szczęk w kosmosie”, ale szybko okazało się, że film Scotta jest znacznie mroczniejszy i bardziej bezkompromisowy niż przebój Stevena Spielberga. Kenner najwyraźniej zorientował się w tym zbyt późno.
GramTV przedstawia:
Firma zdążyła już przygotować realistyczną figurkę ksenomorfa i rozpocząć kampanię reklamową, promując zabawkę jako jeden z hitów świątecznego sezonu. Producent liczył, że potwór z filmu powtórzy sukces Dartha Vadera, który stał się jednym z ulubionych czarnych charakterów wśród dzieci.
I teraz dochodzimy do najlepszego fragmentu tej historii. Gdy okazało się, że Obcy otrzyma kategorię wiekową przeznaczoną dla dorosłej publiczności, przedstawiciele firmy mieli zwrócić się do 20th Century Fox z nietypową propozycją. Chcieli, aby film został przemontowany do łagodniejszej wersji odpowiadającej kategorii PG. Studio, jak łatwo się domyślić, nie zamierzało jednak iść na kompromisy.
I trudno się dziwić. Pozbawienie Obcego brutalności i atmosfery grozy mogłoby całkowicie zmienić charakter tej produkcji. Ostatecznie figurki trafiły do sklepów zgodnie z planem, ale nie odniosły sukcesu porównywalnego z zabawkami ze świata Gwiezdnych wojen. Ich wygląd okazał się po prostu zbyt przerażający dla dzieci, do których początkowo próbowano je kierować. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, trudno wyobrazić sobie bardziej nietrafione założenie marketingowe.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.