Legendarny aktor, znany między innymi z Skazanych na Shawshank, a ostatnio widziany w Iluzji 3, udzielił niedawno wywiadu, w którym rzucił nieco światła na motywacje stojące za podpisywaniem kolejnych kontraktów.
Często zdarza się, że aktorzy nie wiedzą, jaki będzie ostateczny kształt filmu, w którym występują. Scenariusz jest dla nich jedynie punktem wyjścia, a finalna wersja produkcji zależy od wielu czynników – decyzji reżysera, montażu czy zmian wprowadzanych już podczas zdjęć. Co jednak w sytuacji, gdy już na etapie lektury scenariusza aktor czuje, że film może nie spełnić oczekiwań? Zdaniem Morgana Freemana wiele zależy wtedy od... wysokości wynagrodzenia.
Iluzja 3
Freeman przyznaje, że pieniądze mają znaczenie
W rozmowie z The New York Times Morgan Freeman zdradził, jak wygląda proces podejmowania decyzji o przyjęciu roli. Aktor zaznaczył, że oczywiście dobrze jest otrzymać angaż do filmu o świetnym scenariuszu, ale rzeczywistość branży wygląda nieco inaczej.
Jeśli ktoś oferuje ci pracę, to świetnie, gdy dostajesz przy okazji ekscytujący scenariusz, ale w rzeczywistości w grę wchodzą dwie lub trzy rzeczy. Ile zamierzają ci zapłacić? Jeśli zapłacą wystarczająco dużo, możesz przymknąć oko na pewne niedociągnięcia scenariusza.
Freeman dodał jednak, że aktorzy nie są całkowicie pozbawieni wpływu na ostateczny kształt historii. Jak wyjaśnił, często można zwrócić uwagę na elementy scenariusza, które nie działają odpowiednio, a twórcy nierzadko wprowadzają poprawki jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć. Przy okazji wywiadu aktor odniósł się także do swojej przyszłości zawodowej. Mimo że zbliża się do 90. urodzin, nie zamierza przechodzić na emeryturę.
GramTV przedstawia:
Jestem jak Clint Eastwood – nie wpuszczaj do środka starca. Trzeba po prostu dalej pracować. Jeśli możesz wstać z łóżka i się nie przewrócisz, licz swoje błogosławieństwa i idź dalej. Będę pracował tak długo, jak długo ktoś będzie pytał: »Chcesz zagrać tę rolę?«
Podobne stanowisko Freeman przedstawił również w rozmowie z The Guardian. Przyznał, że myśl o emeryturze czasem się pojawia, ale szybko znika, gdy agent informuje go o kolejnej propozycji. Wtedy – jak sam żartobliwie stwierdził – znów pojawiają się pytania o wysokość wynagrodzenia i miejsce realizacji zdjęć.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Masz rację. Ale to pokazuje jedno. Ile byś nie miał lat, jakich sukcesów byś nie odniósł - zawsze będziesz miał problemy tylko inne niż inni.
Mam znajomego któremu biznes wypalił i ma dziesiątki milionów. I nie może znaleźć dziewczyny. Kobiet na około niego nie brakuje ale miał sytuacje gdzie próbowały go wrobić w dziecko, mówiły mu co chce usłyszeć itp - każda nowa osoba może wiedzieć kim jest i próbować uskubać jego majątek. I nie ma jak się tego dowiedzieć. I kto wie czy wśród tych kobiet nie było jednej czy dwóch które były świetne i po prostu go lubiły ale paranoja sprawiła że je odrzucił.
Ale zapytaj kogoś biednego i Ci powie że chciałby mieć takie problemy :-)
A co do tego jakie są filmy i wpływu jaki ma aktor na film to Brad Pitt jest fajnym przykładem. Robił Wichry Namiętności i studio zmieniło zakończenie czyniąc film gorszy.
Wkurzyło go to więc kiedy ktoś przyszedł do niego z Se7en - zażądał zapisu w kontrakcie że finał z głową w pudełku nie może zostać zmieniony. Fincher zresztą też uważał że jest to ważne.
New Line stwierdził że zakończenie jest zbyt mroczne i przygnębiające. Chcieli żeby film był mainstream. Zwłaszcza że mieli takich aktorów. Nie pomagało że żona która ginie była w ciąży.
Prosili o cokolwiek. Żeby była tam głowa psa. Żeby np. Somerset zastrzelił Doe. Albo chcieli żeby policja uratowała Tracy w ostatniej chwili.
A wiesz co jest najlepsze? Fincher dostał ten scenariusz przez pomyłkę. To była stara wersja. I zakochał się w tym zakończeniu podobnie jak Brad Pitt który był gwiazdą dzięki Wywiadowi z Wampirem.
I mieli problem. Bo ich gwiazda oraz reżyser się zaparli. A utracenie obu się nie kalkulowało. Więc dostaliśmy Se7en w najlepszej możliwej formie.
Grze
Gramowicz
07/08/2026 14:00
Nie znam się, to się wypowiem.
Wielu aktorów, szczególnie młodych, i kobiet - szczególnie starych, modli się o dwie rzeczy.
stały angaż w teatrze
telefon, żeby wreszcie zadzwonił
Miałem raz okazję poznać aktora, który po prostu założył z żoną zieleniak w Szczecinie, czy gdzie tam mieszkał. Bo musiał z czegoś żyć po studiach.
Oczywiście sporo zmieniły seriale tasiemcowe. Wcześniej w zasadzie nieznane w Polsce. Klan, Złotopolscy, Plebania. Potem wszedł Polsat z Kiepskimi, TVN z Miasteczkiem.
To tak samo, jak wszędzie. Piramida. Jest jakaś wierchuszka, która jest akurat na topie, czasem nawet mieszka w twojej lodówce - i cała reszta, która cieszy się, jak ma etat w teatrze w Pułtusku. I uwaga - w Pułtusku jest teatr (w centrum kultury) i jest spektakl, w którym występuje Aleksandra Nieśpielak, znana m.in. z serialu Zostać Miss, w którym karierę szlifowały - Figurska, Włodarczyk, Socha...
Także, jak ktoś będzie akurat w Puł tusku, to może kupić bilet...