Mel Gibson pracuje obecnie przy postprodukcji Zmartwychwstania Chrystusa. Film zadebiutuje już w pierwszej połowie 2027 roku.
Swego czasu Elon Musk rzucił w mediach społecznościowych, że zainwestowałby 100 milionów dolarów w to, by to Mel Gibson wyreżyserował Odyseję. Miałby być twórcą, który znacznie lepiej poprowadziłby oryginalne dzieło Homera. Niewielu jednak wie, że reżyser po pierwsze jest obecnie zajęty postprodukcją Zmartwychwstania Chrystusa, a po drugie – jeden element tego filmu może podważyć teorię, że Gibson wciąż jest zwolennikiem używania natywnego języka epoki.
Zmartwychwstanie Chrystusa
Mel Gibson tym razem postawił na język angielski i to z konkretnego powodu
Reżyser udzielił niedawno wywiadu, w którym ujawnił kulisy decyzji o tym, by zastosować język angielski w Zmartwychwstaniu Chrystusa. To rozwiązanie przypomina więc decyzję Christophera Nolana, który również zdecydował się na angielski w Odysei, choć opowieść wywodzi się ze starożytnej Grecji. Warto zaznaczyć, że w przypadku Pasji z 2004 roku Gibson zdecydował się na rozwiązanie, które w hollywoodzkim kinie było wówczas wyjątkowo nietypowe. Film został nakręcony przede wszystkim w języku aramejskim i łacinie, a widzowie oglądali większość dialogów z napisami.
Reżyser nie powtórzył jednak tego rozwiązania w Zmartwychwstaniu Chrystusa. Podczas panelu na Fan Expo Boston wyjaśnił, że tym razem materiał jest znacznie bardziej skomplikowany, a zmuszenie widzów do jednoczesnego śledzenia rozbudowanej historii i napisów mogłoby utrudnić jej odbiór.
Oba filmy są po angielsku, ponieważ tematyka i cały teologiczny materiał, przez który trzeba przeprowadzić widza, są tak złożone, że nie sądzę, aby ludzie chcieli przyswajać to wszystko, czytając napisy w obcym języku. Chcesz móc od razu to przyswoić.
Gibson przyznał również, że świadomie dopasował materiał do odbiorców.
Dostosowałem więc materiał do widowni i myślę, że przedstawienie go w języku zrozumiałym dla widza będzie dla niego lepsze.
Gibson tłumaczy również, że historia nie mogła zostać opowiedziana jako prosty ciąg wydarzeń następujących bezpośrednio po pierwszej części. Według niego materiał jest znacznie bardziej złożony.
To bardzo trudne do zrozumienia. Nie można więc po prostu opowiedzieć tej historii w sposób linearny.
GramTV przedstawia:
Prace nad projektem trwały około 23 lat, a sam scenariusz był rozwijany przez niemal dekadę wspólnie z Randallem Wallace'em i bratem reżysera. Ostatecznie materiał okazał się tak obszerny, że został podzielony na dwa filmy. Gibson podkreśla, że taki podział był zaplanowany od początku.
Było to już w scenariuszu, ale istniał naturalny punkt podziału. Jest część pierwsza i część druga, są od siebie odrębne. Myślę, że każda z nich może funkcjonować jako osobny film, ale jednocześnie wzajemnie się uzupełniają.
Obie części zostały już nakręcone i obecnie trwają prace postprodukcyjne. Reżyser zapowiada przy tym, że efekt końcowy może mocno zaskoczyć widzów.
Nie sądzę, żeby ktokolwiek spodziewał się czegoś takiego.
Zmartwychwstanie Chrystusa: część pierwsza trafi do kin 6 maja 2027 roku, natomiast druga część ma zadebiutować 25 maja 2028 roku. Każdy z filmów ma kosztować około 125 milionów dolarów, co oznacza, że całość będzie zdecydowanie najdroższym reżyserskim projektem w karierze Gibsona.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Mnie zastanawia, dlaczego z relatywnie silną obsadą gości, w tym:
Chris Evans, Mel Gibson, Karl Urban, Elijah Wood, William ShatnerSean Astin, Dominic Monaghan, Billy Boyd, Josh Holloway, John Rhys-Davies, Danny Glover itp.
nie ma w zasadzie żadnej relacji na YT z tej imprezy.
Rozumiem, że odbywała się 7-9 sierpnia, ale jak na takie wydarzenie, to coś powinno być.
Film Gibsona jest z pewnością szeroko oczekiwany nie tylko w środowiskach chrześcijańskich, więc pewnie co najmniej kilkanaście, może kilkaset milionów ludzi na niego czeka.
Do tego wśród gości niemal cała Drużyna Pierścienia i kilka innych mniej znanych osób. I nie ma żadnego filmu na YT poza migawką jakiegoś dzieciaka...?
dariuszp
Gramowicz
10/08/2026 12:54
Kenjiro napisał:
Której Odysei? W czyim przekładzie i wersji spisanej historii? Homer (abstrahując od samego faktu jego istnienia) jej przecież nie napisał, a spisana została najprawdopodobniej przez wiele różnych osób. Samo tłumaczenie zresztą zmieniło odbiór i sens, dostosowując wiele elementów do bieżących realiów. Wcześniejszy przekaz ustny uczynił dokładnie to samo, uniemożliwiając zachowanie wersji pierwotnej, co zresztą nie miałoby sensu, bo jako mit miał być zrozumiany przez ówczesnych słuchaczy.
dariuszp napisał:
... to dajesz mu ekranizację Odysei ...
Wybierz sobie. Każda ma swoje wady i zalety jak każde tłumaczenie.
No tak kobieta na którą narzekali tłumaczyła bardzo wiernie ale mechanicznie. Bo poprzedni tłumacze próbowali zmieniać pewne rzeczy wg własnego światopoglądu. Ona próbowała tego uniknąć ale znowu zrobiła inne rzeczy.
Dodatkowo Odyseja była przekazywana ustnie. Spisana została później.
Ale wiem jedno, w żadnej z tych wersji nie miałeś współczesnego amerykańskiego języka. Brzmi to idiotycznie.
Dodatkowo zwrócę uwagę że ta kobieta której tłumaczenie było użyte jako baza pod film też krytykuje to co zrobił Nolan z postacią Odyseusza i nie tylko.
Kenjiro
Gramowicz
10/08/2026 12:13
dariuszp napisał:
... to dajesz mu ekranizację Odysei ...
Której Odysei? W czyim przekładzie i wersji spisanej historii? Homer (abstrahując od samego faktu jego istnienia) jej przecież nie napisał, a spisana została najprawdopodobniej przez wiele różnych osób. Samo tłumaczenie zresztą zmieniło odbiór i sens, dostosowując wiele elementów do bieżących realiów. Wcześniejszy przekaz ustny uczynił dokładnie to samo, uniemożliwiając zachowanie wersji pierwotnej, co zresztą nie miałoby sensu, bo jako mit miał być zrozumiany przez ówczesnych słuchaczy.