Po premierze The Blood of Dawnwalker nie brakowało zachwytów. Nie brakowało również krytyki.
Wydaje się jednak, że jedna rzecz podzieliła graczy szczególnie. To mechanika upływającego czasu.
The Blood of Dawnwalker
Limit czasu w The Blood of Dawnwalker nie zniknie
Przypomnijmy, że w The Blood of Dawnwalker nie mamy pełnej swobody działania. Nie możemy po prostu spędzić nieograniczonej ilości czasu na lizaniu każdej ściany i zaglądaniu pod każdy kamień. Fabularnie Coen, którego poczynaniami sterujemy, ma 30 dni na to, by uratować swoją rodzinę. Tymczasem czas będzie nam płynął m.in. na wykonywaniu zarówno zadań pobocznych, jak i głównych, a nawet na levelowaniu. A skąd w ogóle taki pomysł? Okazuje się, że przedstawiciele Rebel Wolves wpadli na niego już na etapie projektowania historii, uznając, że dzięki temu gracze będą mocniej czuli presję związaną czekającymi na wyzwolenie bliskimi.
W rozmowie z PlayStation Polska opowiedział o tym reżyser gry i współzałożyciel studia, Konrad Tomaszkiewicz:
Zaraz po tym jak wymyśliliśmy lore i historię, to stwierdziliśmy, że warto, by emocje związane z ratowaniem rodziny były prawdziwe. Musieliśmy więc mieć ograniczenie czasu. Bo jak się wyjmie czas z całej tej układanki i po prostu można zrobić wszystko, a rodzina grzecznie czeka w zamku na ratunek, to tak naprawdę traci trochę na wiarygodności i na emocjach. Dlatego postanowiliśmy, że fabularnie zastosujemy zabieg upływającego czasu, który z mniejszym lub większym sukcesem był już stosowany w różnych grach.
Od momentu premiery nie brak głosów tych, których owo ograniczenie frustruje z uwagi na niemożność wykonania wszystkich aktywności przewidzianych przez twórców. Zdaniem Tomaszkiewicza czas nie jest jednak ograniczony aż tak mocno. Według twórcy The Blood of Dawnwalker gracze przy sprawnym rozwoju Coena i tak powinni móc zrobić około ¾ rzeczy, które nasz bohater ma do roboty na kontynencie.
Nigdzie jeszcze tego nie mówiliśmy, ale ja to powiem, chociaż mam nadzieję, że mnie za to nie zabijecie. Zasadniczo tego czasu jest naprawdę tyle, że możecie zrobić większość rzeczy. Estymujemy, że jak porządnie rozwiniecie postać i zeksplorujecie świat to możecie zrobić mniej więcej 75-80% kontynentu. Więc nie jest to żaden hardcore. Zrobiliśmy takie założenia fabularne w taki sposób, by nie karać graczy, tylko żeby mogli się fajnie bawić. Rozumiem, że jest jakieś FOMO i ludzie są zestresowani czasem, ale to zabieg fabularny i zasadniczo myślę, że warto dać temu drugą szansę. Bo gdy ten czas tam jest, to emocje są po prostu zupełnie inne – stwierdził Tomaszkiewicz.
GramTV przedstawia:
Sami moderzy zdążyli już sobie z tym poradzić, tworząc modyfikacje zwiększające czy wręcz usuwające limit 30 dni. Mimo tego szef Rebel Wolves zapewnia, że jego ekipa nie ma zamiaru wprowadzać oficjalnego wyłącznika upływu czasu. To rzecz, której polskie studio nie zamierza ruszać z uwagi na, jak uważa, wpływ takiej zmiany na całą opowieść.
Jest bardzo dużo opinii na różne tematy i zasadniczo niektóre rzeczy faktycznie poprawiamy, bo ludzie mają rację, a niektóre nie. Na przykład czas – tego zmieniać nie będziemy. Gdyby teraz tego nie było, a historia nadal opowiadałby o ratowaniu rodziny, to moim zdaniem straci do zbyt dużo, by to dotykać – podsumował Tomaszkiewicz.
The Blood of Dawnwalker ukazało się 3 września 2026 roku na komputerach osobistych oraz konsolach PlayStation 5 i Xbox Series X/S. W naszej recenzji produkcja Rebel Wolves otrzymała wysoką ocenę. Wiemy też, że w nieokreślonej przyszłości otrzyma wyczekiwany tryb New Game+.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.