Wielu widzów prawdopodobnie nie zdawało sobie sprawy, że te filmy na zawsze zapiszą się w historii kina.
W ostatnich latach Hollywood kilka razy próbowało odtworzyć fenomen „Barbenheimera”, ale magia wspólnej premiery Barbie i Oppenheimera okazała się wyjątkowo trudna do powtórzenia. W 2023 roku widzowie sami zamienili premierowy weekend dwóch skrajnie różnych filmów w popkulturowe wydarzenie, które pomogło obu produkcjom osiągnąć znakomite wyniki w kinach, a później także sukcesy w sezonie nagród. Warto jednak pamiętać, że historia kina znała już momenty, w których repertuar wyglądał jak gotowy maraton marzeń dla wielu kinomanów.
Łowca androidów
Początek lipca 1982 roku przyniósł prawdziwy wysyp legendarnych filmów do kin
Jednym z najlepszych przykładów pozostaje 2 lipca 1982 roku. Tego dnia amerykańscy widzowie mogli trafić w kinach na zestaw filmów, który z dzisiejszej perspektywy brzmi niemal nieprawdopodobnie. W repertuarze znajdowało się aż siedem tytułów uznawanych dziś za jedne z najważniejszych produkcji lat 80. Co więcej, wszystkie można było obejrzeć na dużym ekranie w czasie ich pierwotnej dystrybucji.
Miłośnicy ambitniejszej fantastyki naukowej mogli wybrać Łowcę androidów Ridleya Scotta. Osoby szukające bardziej widowiskowego science fiction miały do dyspozycji Star Trek II: Gniew Khana Nicholasa Meyera. Fani horroru mogli sprawdzić Coś Johna Carpentera, oraz Ducha Tobe’a Hoopera.
Na tym lista się nie kończyła. W kinach grano również Rocky’ego 3 z Sylvestrem Stallone’em, Conana Barbarzyńcę Johna Miliusa oraz E.T. Stevena Spielberga, który szybko stał się jednym z najbardziej ukochanych filmów w historii kina. Tego samego dnia debiutowała także animacja Tajemnica IZBY Dona Blutha, choć początkowo trafiła jedynie do ograniczonej liczby kin.
Co ciekawe, nie wszystkie wymienione produkcje od razu spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem. Łowca androidów i Coś początkowo rozczarowały część krytyków oraz nie podbiły box office’u, ale z czasem oba filmy zyskały status absolutnych klasyków. Dziś ich pozycja jest nieporównywalnie silniejsza, a cały zestaw z lipca 1982 roku wygląda jak przegląd tytułów, które miały ogromny wpływ na kino gatunkowe.
GramTV przedstawia:
Gdyby Rotten Tomatoes istniało w tamtym czasie, widzowie mogliby zobaczyć, jak mocny był to repertuar. Obecnie E.T. może pochwalić się oceną 99 procent, najwyższą wśród tej grupy, a Rocky 3, mimo najniższego wyniku z zestawienia, ma 85 procent. Pięć z siedmiu wymienionych filmów posiada dziś oznaczenie „Certified Fresh”, co tylko podkreśla, jak wyjątkowy był to moment dla kinomanów.
Najbardziej uderzająca jest jednak cena takiego maratonu. W 1982 roku średni koszt biletu do kina w Stanach Zjednoczonych wynosił 2,94 dolara. Przy takim przeliczniku siedem seansów kosztowałoby około 20,58 dolara. W praktyce część kin oferowała jeszcze tańsze wejściówki, nawet za jednego dolara, więc obejrzenie wszystkich tych filmów mogło zamknąć się w kwocie około 20 dolarów. Dziś w niektórych miejscach podobna suma ledwo wystarcza na jeden bilet.
Oczywiście nie oznacza to, że każdy widz mógł po prostu wejść do jednego multipleksu i obejrzeć cały zestaw dzień po dniu. W 1982 roku kina działały inaczej niż obecnie. Wiele obiektów miało zaledwie cztery sale, a większe kina z sześcioma lub ośmioma ekranami należały do rzadkości. W praktyce seansowy maraton wymagałby więc odwiedzenia kilku kin, a czasem nawet podróży do innego miasta.
Różnice w dystrybucji również były znaczące. E.T. wyświetlano wtedy w 1331 kinach, podczas gdy Conan Barbarzyńca był dostępny w 353 lokalizacjach. Mimo to sama możliwość wyboru była imponująca. Widz mógł jednego dnia zdecydować, czy chce zobaczyć kosmiczną przygodę, brutalny horror, opowieść sportową, mroczne science fiction, kino fantasy albo jeden z najbardziej wzruszających filmów familijnych w historii.
Co więcej, wymieniona siódemka nie była jedyną atrakcją w repertuarze. W tym samym okresie można było natknąć się również na Annie, wznowienie Bambiego Disneya, Miecz i czarnoksiężnika Alberta Pyuna, Firefoxa z Clintem Eastwoodem czy komedię Porky’s. Dla widzów oznaczało to wyjątkowo szeroki wybór, szczególnie biorąc pod uwagę znacznie mniejszą liczbę ekranów w kinach.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!