Keith Bakker, założyciel amsterdamskiej kliniki The Smith & Jones Centre do walki z uzależnieniami graczy (pierwszej tego typu), jest autorem nowego raportu dotyczącego problemu, jakim jest nałogowe przesiadywanie przed konsolą/komputerem. Jego zdaniem dotychczas dominujące podejście, traktujące tę kwestię jako indywidualny problem każdego uzależnionego, jest błędne.
"U dzieci pojawiają się symptomy widoczne także przy innych rodzajach uzależnień. Wiele z tych dzieci potrzebuje swoich rodziców oraz nauczycieli - a to już problem społeczny" - powiedział Bakker. Jego zdaniem uzależnienie od gier wynika z obecnego kształtu rzeczywistości. "80% młodych ludzi jest wyśmiewanych i izolowanych w szkole. Wiele symptomów może być więc rozwiązanych poprzez powrót do tradycyjnych dróg komunikowania się" - dodał.

Przykładem na potwierdzenie powyższej teorii jest nastolatek, który średnio 10 godzin dziennie poświęcał na rozgrywkę w Call of Duty 4: Modern Warfare. W prywatnym życiu nie otrzymywał potrzebnego wsparcia od rodziców czy nauczycieli, a w wirtualnym świecie czuł się potrzebny, a przede wszystkim akceptowany. "Lubiłem grać, ponieważ nikt nie mógł mnie zobaczyć, akceptowano mnie jako wirtualną postać. Mogłem być w czymś dobry i przynależeć do pewnej grupy" - wspominał nastolatek.
Co ciekawe, zdawał on sobie sprawę z faktu, że gra za dużo, jednak dzięki ucieczce do wirtualnego świata mógł w nieszkodliwy sposób dać upust negatywnym emocjom, które go przepełniały.
Po dokonaniu powyższych odkryć klinika zmieniła nieco swój profil działania. Więcej uwagi poświęca się teraz na aspekcie społecznym i wzajemnej komunikacji. "To całkowity zwrot w moim myśleniu, a także myśleniu moich pracowników i drogach leczenia ludzi" - podsumował Bakker.