Dosłownie chwilę wcześniej poznaliśmy Hanka Keirsey’a – emerytowanego podpułkownika armii USA, który jest doradcą przy procesie produkcji jak dotąd każdej części COD’a, a który okazał się być niezłym jajcarzem. Otóż ten pan stojąc jeszcze przed wejściem do pokoju, w którym World at War prezentowano, zapytał jedną z dziennikarek znajdujących się w centrum biznesowym Activision Blizzard – która akurat robiła mu zdjęcie – „why do you have condom on your telephon?”. Kobieta żartu do końca nie załapała i podeszła do Hanka tłumacząc, że to nie kondom, a specjalna ochrona telefonu przed zniszczeniem, co były żołnierz i tak skwitował z mrugnięciem oka w naszą stronę już po jej odejściu „she said that is for safety”.

Jednak już moment później atmosfera zrobiła się znacznie poważniejsza, bowiem II Wojna Światowa nie jest odpowiednim tematem do żartów. A twórcy pragną przedstawić jej prawdziwe oblicze w nowej formie, i właśnie dlatego – jak powiedział nam prowadzący prezentacje producent – w najnowszej części wracamy do wydarzeń największego konfliktu zbrojnego na ziemi. Tym razem, by pokazać wszystko dokładnie tak jak było naprawdę, gra zostanie zakwalifikowana jako produkt nadający się jedynie dla dorosłych graczy. Nic dziwnego, w końcu Hank zebrał relację żyjących jeszcze naocznych świadków tamtych wydarzeń, specjalnie po to, by zaimplementować je do gry.
Podczas omawiania zawartości piątej części Call’a nie padło tak naprawdę ani nic szczególnie zaskakującego, ani nic, o czym nie wspomnielibyśmy w naszej zapowiedzi tegoż tytułu. Omówiono dokładnie część gry dziejącą się na Pacyfiku, przedstawiono charakterystykę żołnierzy japońskich oraz ich sposobu walki – jednak każdy choć trochę zainteresowany tematem zna to wszystko na pamięć, nie będziemy więc przytaczać teraz informacji na ten temat. Ponadto uchylono małego rąbka tajemnicy odnośnie kampanii rosyjskiej. Mianowicie, zostanie ona podzielona na dwie części. Pierwsza z nich to wspomnienia rosyjskiego żołnierza z roku 1942 z walk w Stalingradzie, gdy to przypomina on sobie swoje pierwsze dni na wojnie. Natomiast druga część ma miejsce już na przełomie kwietnia oraz maja 1945 i dotyczy ostatecznego rozprawienia się z Niemcami, czyli walk w Berlinie i jego okolicami.
Druga część prezentacji składała się z pokazu jednej z misji w trybie co-op, w którą grali producenci. To, co można po nim powiedzieć o World at War, to że z cała pewnością fani poprzednich części poczują się w nim jak w domu. Wszystko dlatego, że zarówno wygląd HUD’u jak i ogólny zarys rozgrywki są identyczne z tym z poprzednich części – wyłączając jednak Modern Warfare. Do „czwórki” z kolei nawiązuje tempo rozgrywki prowadzone na najwyższych obrotach. Ilość wydarzeń oraz szybkość z jaką następują kolejne ich zwroty naprawdę stawiają nas w samym środku pola walki. I to do tego bardzo realistycznego pola. Co do samego co-op: trzeba przyznać, że wspólne granie z przyjacielem będzie bardzo ciekawą opcją, tym bardziej, że wraz z nim będziemy mogli odblokować osiągnięcia dostępne tylko w tym trybie. A i przejść misję ciekawiej we dwóch, niż samemu.

Generalnie pokaz potwierdził wszystko to co już o grze wiedzieliśmy, z tym, że obejrzenie tego na żywo podczas rozgrywki prowadzonej na naszych oczach utwierdziło nas w przekonaniu, iż ta gra nie tylko utrzyma wysoki poziom swojej serii, ale ponadto posiada ogromne szanse na to, by poprzeczkę zawiesić jeszcze wyżej. Wyobraźcie sobie klimat więc Call of Duty 2, dodajcie do tego intensywność akcji z Modern Warfare i macie idealną odpowiedź na to, czym World at War będzie. 