Weekend z konsolą Xbox 360 - dzień pierwszy

Curtiss
2008/07/04 18:00

Dziś rozpoczynamy Weekend z konsolą Xbox 360. Na pierwszy ogień pójdzie oczywiście sama konsola, jej historia oraz wszystko to, co chcący ją kupić powinien wiedzieć. Opowiemy Wam zatem o tym, co można znaleźć w pudełku i co warto jeszcze dokupić, aby w pełni cieszyć się swoją nową zabawką.

Weekend z konsolą Xbox 360 - dzień pierwszy

Był deszczowy listopad 2001 roku. Na rynku konsol królowało niepodzielnie PlayStation 2, następca samego PSX'a, zwanego "Szarakiem". Król pewny swej pozycji zignorował wszelkie przesłanki o nowym wrogu, nadchodzącym tym razem nie z kraju Kwitnącej Wiśni, a zza wielkiej wody - ziemi jankesów. Tymczasem w niewielkim miasteczku Redmont, położonym w zimnym stanie Waszyngton, na świat przyszedł jego największy konkurent: czarno-zielony, drapieżnie wyglądający Xbox. Tak oto 15 listopada 2001 roku wybuchła wojna, która trwa do dziś. Bój to jest bezkrwawy, lecz straszliwie zajadły. Stawką są w nim serca milionów graczy na całym świecie, a co za tym idzie miliardowe dochody płynące z gier i akcesoriów.

Cały tekst możecie przeczytać: tutaj.

GramTV przedstawia:

Sprawdź co jeszcze przygotowaliśmy na ten weekend: tutaj.

Komentarze
52
Usunięty
Usunięty
24/07/2008 18:26
Dnia 24.07.2008 o 17:10, Kamil950 napisał:

Przecież w sklepie gram.pl można kupić Premium za 799 zł, czyli prawie tyle samo co Arcade (czyli 767,00 zł). Chyba możesz dopłacić te 32 zł.

699zł, ale ze starym chłodzeniem, z resztą już dawno ich nie ma.

Usunięty
Usunięty
24/07/2008 17:10
Dnia 05.07.2008 o 12:48, Pawłek napisał:

> Arcade??? Bez dysku twardego będziesz mocno ograniczony. Na ten moment nie stać mnie na premium, może dokupię go w przyszłości, po za tym z moim łączem internetowym nie mam co myśleć o ściąganiu dem i innych rzeczy z neta. Arcade mi do grania wystarczy, multi też mnie średnio interesuje, wole samotną rozgrywkę. Chociaż jeśli będę miał taka możliwość pewnie Xbox Live spróbuje w jakiejś grze.

Przecież w sklepie gram.pl można kupić Premium za 799 zł, czyli prawie tyle samo co Arcade (czyli 767,00 zł). Chyba możesz dopłacić te 32 zł.

Vojtas
Gramowicz
06/07/2008 20:27
Dnia 06.07.2008 o 11:33, Bambusek napisał:

CDA potrafi opisać grę, zanim ta trafi do Polski. Ale to chyba nie oznacza, że są opłacani przez developerów ;)

Dnia 06.07.2008 o 11:33, Bambusek napisał:

CDA potrafi opisać grę, zanim ta trafi do Polski. Ale to chyba nie oznacza, że są opłacani przez developerów ;)

Nie przez developerów, bo rozmawia się zazwyczaj z wydawcą. Ale faktycznie, podpisuje się normalną umowę na exclusive''y - tak jak na każdy inny zamówiony towar. O moralności prasy można by napisać całe tomy - ogólnie rzecz biorąc jest z tym bardzo różnie: od "zwykłego" obłaskawiania dziennikarzy drogimi gadżetami na konferencjach prasowych do normalnego handlu z szefami wydawnictwa/gazety. W branży rozrywki elektronicznej to zjawisko jest szczególnie wyraźne, bo dziennikarstwo growe dotyczy niemal wyłącznie namacalnych produktów. Dziennikarze zajmując się recenzowaniem i opisywaniem towaru zawsze są na celowniku wydawców i dystrybutorów - nieważne czy zajmują się grami, samochodami, kosmetykami czy zabawkami. Producenci ZAWSZE będa próbowali manipulować dziennikarzami z 3 bardzo prostych powodów:1. recenzja/zajawka zawsze jest wiarygodniejsza niż najlepsza reklama,2. reklama, w przeciwieństwie do recenzji/zajawki, oddziałuje na użytkownika dużo krócej i powierzchowniej,3. recenzja/zajawka jest dużo tańsza niż abonament np. pełnostronicowych reklam.W manipulacji dziennikarzy bardzo często stosuje się metodę wzajemności - na różnych poziomach materialnych. Gdy PR wpłynie na samego dziennikarza, ten niejako robi to na własną odpowiedzialność. Gdy jednak wydawca/redakcja podpisuje konkretną umowę, zaczyna się robić dużo "ciekawiej" - teksty bywają po prostu zlecane bądź mają np. próg oceny, poniżej którego recenzent nie może zejść. Są oczywiście ludzie uczciwi - przypomnij sobie chociażby sprawę Gerstmanna. IMO red. nacz. Gamespota po prostu złamał umowę między wydawcą gry, a właścicielem serwisu - wobec tego ten pierwszy postawił ultimatum ("Jeśli nie pozbędziecie się tego gnojka, wycofamy wam wszystkie exclusive''y i zapomnijcie o zaproszeniach na przedpremierowe pokazy"). I tak to się kręci. Znamienne jest to, że sami dziennikarze praktycznie NIGDY o takich wypadkach nie piszą/mówią - choćby z tego względu, że musieliby napisać o swoich kolegach.




Trwa Wczytywanie