Fallout 3 - słów Hinesa kilka

Zaitsev
2008/04/17 17:51

Dziś do prasy internetowej trafiły wypowiedzi Petera Hinesa, szefa marketingu w studiu Bethesda. Zapewnił on, że nie będzie żadnych różnic pomiędzy każdą z 3 wersji Fallouta 3, a wymagania nie będą "krajzisopodobne".

Peter Hines ze studia Bethesda udzielił szybkiego wywiadu serwisowi videogaming247. W swojej wypowiedzi poruszył on 4 główne tematy dotyczące Fallouta 3: platformy, na którą głównie jest tworzony, (płatnej?) dodatkowej zawartości, płynności działania oraz wymagań sprzętowych dla PeCetów. Ale, jak to krzyknął Leonidas w stronę oddziałów Kserksesa, "po kolei". Fallout 3 - słów Hinesa kilka

Okazuje się, że tak jak sporo dzisiejszych produkcji, tak i Fallout 3 jest robiony najpierw na Xboksie 360. Powód jest zaiste prozaiczny - wyszedł szybciej niż PS3: "Zaczęliśmy prace rok wcześniej na X360, bowiem pokazał się on na rynku wcześniej. Mieliśmy sprzęt deweloperski dla konsoli Microsoftu wcześniej, niż dla PlayStation 3". Jednak nie ma się co martwić na zapas, że jedna z wersji będzie lepsza, bowiem programiści studia dokładają wszelkich starań, aby nie było pomiędzy nimi jakichkolwiek różnic pod względem jakości obrazu oraz jego płynności: "30 klatek na sekundę to nasz cel i gra będzie chodziła ładnie i gładko".

Jeżeli chodzi o dodatkową zawartość, to Hines rzekł: "Patrząć na to, jakim powodzenie zakończyło się to przy Oblivionie, to z pewnością będziemy próbowali coś z tym zrobić. Nie mogę jednak powiedzieć co to będzie i jak będzie wyglądało. Czy to będzie coś większego, jak Knights of the Nine, czy może coś mniejszego? Nie mamy pojęcia. Damy znać jak tylko będziemy coś mieli".

Na koniec wymagania sprzętowe - i tutaj jest przywoływany przykład Obliviona: "Celem jest, aby były one takie jak w przypadku Obliviona dla tamtych czasów. Więc nie będzie to Crysis, ale nie będzie to też pasjans i mamy nadzieję, że uda nam się wprowadzić jak największe skalowanie ustawień. Jeżeli masz wypasioną maszynę z najnowszą kartą grafiki, gra będzie wyglądała wspaniale. Jeżeli jednak masz standardowy sprzęt do gier, to wciąż będzie ona dobrze działała".

GramTV przedstawia:

Komentarze
57
Lucek
Gramowicz
18/04/2008 16:38
Dnia 18.04.2008 o 15:18, Namaru napisał:

Nie no on jest fajny dla kogoś komu nie chce się nabijać poziomów (a gra to chyba coś więcej niż trzaskanie poziomów). Ale jednak powinna być opcja wyłączenia tego "bajeru" jak ktoś koniecznie lubi je nabijać (fajnie czasem "ownować" słabsze potworki ;) ). Swoją drogą granie z "level scalingiem" jest chyba trudniejsze? Wtedy potworki stanowią tak samo duże wyzwanie na każdym "levelu".

Tak jest w Wizardry 8, gdzie praktycznie każda walka stanowi wyzwanie. Były też miejsca gdzie z niskim poziomem nie było czego szukać bo przeciwnicy znali naprawdę paskudne czary.Ale w Oblivionie to była totalna porażka: nie tylko poziom potworów zależał od poziomu bohatera ale też dostępność całego stuffu. Na początku tylko złom , a na końcu tylko same wypasione zbroje i bronie. Trzeba wszystko jakoś rozsądnie wyważyć żeby jeden element gry nie psuł zabawy. A w Obku psuje, psuje okrutnie, więc uzasadnione jest podejrzenie że w F3 będzie podobnie.

Usunięty
Usunięty
18/04/2008 15:56
Dnia 18.04.2008 o 15:18, Namaru napisał:

Swoją drogą granie z "level scalingiem" jest chyba trudniejsze? Wtedy potworki stanowią tak samo duże wyzwanie na każdym "levelu".

Level scaling sam sobie zły nie jest, tak jak pistolet nie jest zły - obie rzeczy po prostu można w zły sposób wykorzystać, a firma B. dała popis w swej ostatniej produkcji pod tytułem "Jak się tego nie powinno robić". Skalowania trudności jest we wszystkich grach, tylko nie wszędzie jest to skalowanie dynamiczne i zależnie tylko od jednego czynnika - a takie coś właśnie zrobili kolesie z B. Przykład którzy znam bardzo dobrze: D&D. Normalnie skalowaniem poziomu trudności zajmuje się Mistrz gry na etapie tworzenia przygody (i tak też postępuje większość twórców gier cRPG acz nie tylko) Zasadniczo robi się to tak, że ustala się jaka ma być śmiertelność w drużynie i jak szybko ma nastąpić awans. Niemniej wyraźnie się zaznacza, że w przygodzie trudność starć powinna być zróżnicowana (do wszystkiego są specjalne tabele by nie robić wielkich obliczeń przy każdej przygodzie). W TESV:O było tak, że wszystko było na jedno kopyto. W ciągu 20 godzin (w jeden weekend) które spędziłem nad tą grą do momentu znudzenia się nią kompletnie spotkałem tylko jednego przeciwnika, który był znacznie silniejszy - Umbrę. W TESV:FO3 ma być tak, że poziom spotkań jest ustalany przy pierszym odwiedzeniu danej lokacji. Innymi słowy nadal nie będzie sensu w zdobywaniu doświadczenia...

Usunięty
Usunięty
18/04/2008 15:18
Dnia 18.04.2008 o 13:58, Lucek napisał:

Drobna uwaga: F1 i F2 dawały ogromną swobodę , ale to nie ma nic wspólnego z SI npców i wrogów. To scenariusz był genialny nie SI. W F1 npce byli właściwie przeszkodą i bardziej groźni dla naszego bohatera, a w F2 też często trzeba było ładować grę bo Markus rozwalił Vica zamiast Floatera.

No Ai było na maksa skopane. Nie mogli "rzucić" promieniem linii strzału i zobaczyć, że stoi tam sojusznik?Najlepszy był w tym przypadku Dogmeat on nikomu serii w plecy nie wpakowal ;PNa temat genialności scenariusza mam pewno zastrzeżenia. Właściwie scenariusz to było 5 questów głównych + parę miast z kilkonastoma questami w każdym. Co więcej questy w różnych miastach rzadko były ze sobą związane. Taką sama konstrukcja fabuły występuje w ... WoWie ;) Trudno na takiej konstrukcj oprzeć wciągającą, spójną, długą opowieść o bohaterze.Ale jak sam pisałeś wcześniej tutaj decydującą kwestią jest świat gry. To on wciąga po uszy i nie pozwala oderwać się od gry ;)

Dnia 18.04.2008 o 13:58, Lucek napisał:

No właśnie level scalling , nie ma takich mąk których nie byłby godzien ten co to wymyślił.

Nie no on jest fajny dla kogoś komu nie chce się nabijać poziomów (a gra to chyba coś więcej niż trzaskanie poziomów). Ale jednak powinna być opcja wyłączenia tego "bajeru" jak ktoś koniecznie lubi je nabijać (fajnie czasem "ownować" słabsze potworki ;) ).Swoją drogą granie z "level scalingiem" jest chyba trudniejsze? Wtedy potworki stanowią tak samo duże wyzwanie na każdym "levelu".




Trwa Wczytywanie