Czyżby tekst zawarty w tytule miał zranić w te święta serca wielu angielskich dzieci? Jak informują sprzedawcy - zapotrzebowanie na Wii jest duże. Duże? Bzdura! To jest mmmonster zapotrzebowanie, w sklepach konsole znikają z półek w godzinę po dostawie, strony sklepów internetowych są przeciążone, a po pustych magazynach spacerują znudzeni ochroniarze.

Amazon.com sprzedał w tym tygodniu 1400 egzemplarzy Wii w ciągu 10 minut, z kolei Dixons.co.uk sprzedał "tysiące" sztuk w ciągu zaledwie dwóch godzin. Doszło nawet do sytuacji, że Anglicy sprowadzają konsole zza kanału LaManche - z Francji i Niemiec (ostatni raz, gdy próbowali coś ściągać z kontynentu, to przedmiotem transferu byli członkowie ruchu oporu), gdzie popyt na sprzęt Nintendo jest mniejszy.
Ninny stara się nadążyć za popytem, dlatego na ten miesiąc zaplanowano produkcję 1,8 miliona egzemplarzy (na cały świat). W obliczu takiej sprzedaży tylko w Anglii, ta ilość zdaje się być wystarczającą tylko na tydzień świątecznych zakupów...
Satoru Iwata może z szerokim uśmiechem na twarzy włożyć złote kąpielówki, nałożyć na głowę złotą maskę do nurkowania i wskoczyć do basenu olimpijskiego wypełnionego Jenami. Tak, DS i Wii faktycznie drukują pieniądze.