Niektórzy tak poświęcają się dla tej gry, że są w stanie nawet kupić konsolę Microsoftu, mimo iż pałają doń maniakalną nienawiścią. Nie ma się co zresztą dziwić, wszak Lost Odyssey to godziwy spadkobierca rodu Final Fantasy.
Najlepszą rekomendacją za Lost Odyssey będą chyba następujące nazwiska: Hironobu Sakaguchi, Nobuo Uematsu i Takehiko Inoue. Tak, to oni są odpowiedzialni za sukces serii Final Fantasy na konsolach Sony i Nintendo.
Trailer Lost Odyssey z tegorocznych targów E3
I nie da się ukryć. LO wygląda jak złodziej, który po rabunku w mieszkaniu gwiazdy muzyki chodzi w jej ciuchach. Wszystkie elementy interfejsu wywołają u fanów FF uczucie deja vu. Nawet na widok liczb pojawiających się nad głowami niejeden gracz powie "skądś to znam". Niemniej twórcy pokusili się o pewną dozę innowacji, dzieląc podczas walki bohaterów na grupę frontalną i tę stojącą na tyłach. Tak działa tzw. Wall System, którego mniej rozwinięte formy były obecne już w starszych Finalach.
Jednak to, co zawsze było charakterystyczne dla epickich jRPG-ów to naturalnie fabuła pokręcona niczym droga powrotna do domu studenta po zaliczeniu sesji - ze zwrotami akcji i niespodziankami. Tym razem gracze pokierują Kaimem, który utracił pamięć i naturalnym jest, że chce odzyskać swoje wspomnienia. Do odzyskania jest sporo, bo aż 1000 lat. Kaim "pojawia" się w trzydzieści lat po ponownym odkryciu przez ludzkość magii (co wywołało oczywiście szereg wojen).
GramTV przedstawia:
Podczas walki ważne będzie wczucie się w rytm zadawanych przez bohatera ataków. Jeżeli w odpowiednim momencie naciśnie i przytrzyma się prawy spust pada, wróg otrzyma dodatkowe obrażenia. Prawdopodobnie chodzi o przyłożenie dodatkowej siły podczas zamachów bronią. Skoro o walce już mowa, to należy wspomnieć o tym iż w LO dostępne będzie 9 osób które można wciągnąć do drużyny. Niestety, gracz będzie zmuszony dokonać trudnego wyboru, gdyż na polu bitwy miejsca jest tylko dla 5 osobników.
Postaci będą uzbrojone i ubrane w bardzo fantazyjne stroje, czyli tak jak w Finalach (nad wyborem ciuchów pieczę sprawowała ta sama osoba co przy FF XII). Ich wygląd cieszy oko, jednak tła widoczne podczas walki odstają znacząco, przynajmniej na razie, od bardzo dokładnie wykonanych bohaterów i ich przeciwników. Możliwe, iż do premiery developerzy uporają się z tym. Co prawda podczas walki człowiek skupia się bardziej na postaciach, a nie tle, bo to w końcu... tło, ale użycie Unreal 3 Engine do czegoś zobowiązuje. Poza walką otoczenie zostało wykonane z należytą starannością i tutaj nie ma powodu do narzekań.
To co z pewnością zainteresuje xboksowych łowców osiągnięć to fakt, iż dodatkowe trofea będzie można zdobyć za eksplorację świata Lost Odyssey. Pozostaje mieć nadzieję, że twórcy poboczne wątki uczynili wystarczająco ciekawymi, aby nie zasnąć podczas zdobywania kolejnego "achievementa".
Mass Effect będzie miał godnego rywala na jesieni, a na razie najlepiej nabrać sił lub zdobyć pieniądze na ten deszcz jesienno-zimowych killerów, do których grona Lost Odyssey z pewnością można zaliczyć.
Dobrze, że mam 360!!! Te jrpg są niesamowite - zarazem benzadziejnie tandetne, jak i mają w sobie to coś, co nie pozwala się oderwać - klimat, fabuła, głębia :DDDChociaż bardziej wolę action rpg (fable 2!!!) w to napewno zagram. Pewnie warto dla samych trailerów:)
Usunięty
Usunięty
15/07/2007 16:53
Dnia 14.07.2007 o 16:42, SHADOW-XIII napisał:
to ja czekam na Lost Odyssey VII :D a tak na serio to może być ciekawe, jako zwolennik FFów z chęcią przetesuję ... oby wyszła na PeCeciki
Wyjdzie pewnie jak Gears of War/Viva Pinata/Lost Planet/Halo 2* po 1-3 latach na PC :P* - niepotrzebne skreślić ;)