100 milionów dolarów zainwestowały władze Disneya w minionym roku w przemysł growy, a kwota ta ma wzrosnąć o kolejne 30 milionów podczas bieżących 12 miesięcy. W niedalekiej przyszłości ma to być jeszcze większa suma. "W ciągu najbliższych pięciu lat planujemy inwestować rocznie 350 milionów dolarów w branżę gier, główny nacisk położymy na konsole stacjonarne i przenośne" - powiedział Tom Staggs.
Disney nie zamierza pozostać bierny wobec przewidywanego przez analityków burzliwego rozwoju sektora MMO. Po premierze gry Piraci z Karaibów: Na Krańcu Świata, towarzyszącej wejściu na ekrany kin filmu o tym samym tytule, władze firmy planują wydanie gry sieciowej, bazującej na tych samych fundamentach. Według teraźniejszych planów, ma ona pojawić się jeszcze w tym roku w USA, później także w Wielkiej Brytanii.

Duże plusy zarząd Disneya dostrzega też w produkcji gier na konsole. Spectrobes, debiutujący trzy miesiące temu na DS-ie, sprzedał się już w liczbie 700 tysięcy kopii. Warto przypomnieć, że w zeszłym roku stworzone zostało specjalne studio, mające tworzyć licencjonowane gry Disneya wyłącznie na platformy Nintendo - DS-a i Wii.
Staggs dodał, że 70% pieniędzy zostanie zainwestowanych w ugruntowane już na rynku marki. Pozostała część nakładu przeznaczona będzie na projekty, w których Disney pokłada nadzieje na skuteczne wykorzystanie rynku. Jeżeli zatem wszystko pójdzie zgodnie z planem, konsolowcy mogą przeżyć zalew licencjonowanych gier. Oby tylko ilość poszła w parze z jakością.