Zanim gry 3D na dobre zagościły na naszych komputerach, za tworzenie i kontrolowanie wirtualnego świata, prawie w stu procentach odpowiedzialny był tylko procesor. Potem zastrzeliliśmy kilka tysięcy Niemców w zamku Wolfenstein i poganialiśmy się z mniej lub bardziej dziwacznymi potworami w Doomie. Szybko okazało się, że ten kierunek bardzo przypadł odbiorcom do gustu, bo przecież chyba każdy z nas chciałby zagrać kiedyś w grę, o której mógłby powiedzieć, że prawie idealnie odwzorowuje rzeczywistość. Równie szybko możliwości ówczesnych procesorów okazały się niewystarczające, dzięki czemu mogli wykazać się producenci układów graficznych. Aktualnie, dzięki współpracy CPU i GPU, pod względem wizualnym gry 3D oferują światy, którym zdecydowanie bliżej do rzeczywistości, niż do rozpoznawalnej na pierwszy rzut oka i rażącej umowności. Oczywiście do doskonałości droga daleka, a jednym z problemów do przeskoczenia jest kwestia praw fizyki.
Pełen tekst znajdziecie tutaj