Właściwie to było całkiem słabo. Jak ocenia firma analityczna Media Create, w ciągu dwóch pierwszych dni nabywców znalazło nieco ponad 41 tysięcy egzemplarzy urządzenia, 28% tego co trafiło na sklepowe półki. Okazuje się więc, że póki co niespecjalnie pomogły marketingowe zabiegi giganta z Redmond, a Japończycy pozostali niewzruszeni amerykańską maszynką do gier.
Żeby stwierdzić, że start to raczej kiepski, nie trzeba być rynkowym specjalistą. Szczególnie jeżeli dodać do tego wszystkiego informację, że pierwszy Xbox w ciągu trzech dni od premiery sprzedał się w ilości 122 tysięcy egzemplarzy. Tym razem miało być lepiej, ale niespecjalnie wyszło... Microsoftowi pozostaje w nadziei oczekiwać na dalszy rozwój sytuacji. Może jakieś zmiany przyniesie przyszły, przedświąteczny tydzień.
Jeżeli nawet tak się nie stanie, to software’owy gigant raczej nie uzna się za pokonanego. Przedstawiciele Microsoftu nieraz podkreślali jak ważny jest dla nich Japoński rynek, a Yoshihiro Maruyama - odpowiedzialny za kwestie związane z Xboksem w Kraju Kwitnącej Wiśni - powiedział nawet, że nie będzie zwycięstwa bez wygranej w Japonii. Także będą walczyć, a co z tego wyniknie to się jeszcze okaże.
Z nieco innej beczki - redaktorzy serwisu Engadget dotarli do zupełnie prywatnego Xboksa 360 J Allarda, wiceprezesa Microsoftu i głównego architekta konsoli. Wygląda dość interesująco, co zresztą prezentujemy poniżej, żeby nie było, że news jakiś taki obrazków pozbawiony. ;)
