Nintendo o sile Revolution

Domek
2005/12/12 10:07

Jak wiemy już nie od dziś, firma Nintendo ma do następnej generacji konsol podejście zgoła odmienne niż konkurencja. Po raz kolejny potwierdził to jeden z jej przedstawicieli w liście do graczy.

Zarówno Microsoft jak i Sony za jedną z ważniejszych cech swoich next-genów uznają pracę w standardzie high-definition. Zalety takiego rozwiązania są oczywiste - znacznie lepsza grafika gier i spotęgowane wrażenia wizualne. Tylko że - jak zaznacza przedstawiciel Nintendo - ma to swoją cenę. Po pierwsze, właściciele tych konsol, żeby zauważyć znaczącą różnicę, będą musieli korzystać telewizorów HD, nadal bardzo drogich. Po drugie tworzenie gier, wykorzystujących moc drzemiącą w PS3 czy Xboksie 360, jest bardzo drogie - i te koszty przenoszone są na graczy. W końcu po trzecie droższa jest sama konsola. Ogólnie więc, następna generacja w wydaniu Sony i Microsoftu to przede wszystkim koszty, koszty i koszty. Które oczywiście ponieść muszą gracze. Nintendo o sile Revolution

Nintendo nie wierzy w to, żeby lepsza grafika była najważniejszą cechą następnej generacji. Zapewniają wprawdzie, że gry na ich konsolę wyglądać będą doskonale - i to zarówno na zwykłym telewizorze jak i pracującym w standardzie HD (no ale nie powiedzą przecież wprost "tytuły na Revolution wyglądać będą gorzej") - ale chcą dać graczom coś więcej niż konkurencja. Ich zdaniem zwiększone wrażenia wizualne powinny iść w parze ze zmianą całego doświadczenia, związanego z graniem. To zapewnić ma innowacyjny kontroler Revolution (osławiony pilot).

Producent konsoli zwraca też uwagę na inne cechy, odróżniające ją od konkurencji - niską cenę (plotki mówią o 99 dolarach), wsteczną kompatybilność (możliwość grania w tytuły z ostatnich 20 lat!), rozbudowaną i bezpłatną usługę sieciowa, niewielki rozmiar, szybkie czasy ładowania gier. Wszystko to składać ma się na platformę dostępną każdemu, przystępną, przyjazną dla graczy i developerów.

Czy wystarczy to, by pokonać konkurencję, stawiającą na czystą, brutalną siłę technologii? W pewnym stopniu zależeć to będzie od tego, jak długo gracze znosić będą coraz to nowsze wersje w zasadzie tych samych gier. Jeżeli pragnienie innowacyjności okaże się większe od siły przyciągania "świecidełek" - to Nintendo ma szansę. Zresztą pewien przedsmak tej walki mamy w rywalizacji konsol kieszonkowych - PSP i DS-a. A nawet jeżeli Revolution nie odbierze klientów nowemu Xboksowi i PlayStation 3, to ma szansę przyciągnąć do gier zupełnie nową grupę odbiorców. Zresztą i o tym mówili już jej twórcy, momentami dystansując się nawet od walki z konkurencją.

GramTV przedstawia:

Komentarze
14
Usunięty
Usunięty
15/12/2005 12:56
Dnia 12.12.2005 o 18:34, NomenNescio napisał:

na rynku bedzie zawsze jakaś alternatywa tzn. jesli nie mamy zbyt dużo kasy a jestśmy fanem gier to możemy zakupić Nintendo i cieszyć się rozrywką elektroniczna. :D

Dokładnie. Gdzie jak gdzie, ale sądze że w Polsce różnica między 1600zł a 800 zł (załużmy że tyle będzie kosztować revolution) to duza różnica. Jeszcze żadna konsola nie weszła na nasz rynek w cenie początkowej mniejszej niż 1000zł

Usunięty
Usunięty
12/12/2005 18:34

To dobrze, że Nintendo ma swój własny pomysł, który ma być tanszy. Sam wiem, że dobre gry nie zawsze muszą mieć super grafikę. Poza tym fajnie, bo na rynku bedzie zawsze jakaś alternatywa tzn. jesli nie mamy zbyt dużo kasy a jestśmy fanem gier to możemy zakupić Nintendo i cieszyć się rozrywką elektroniczna. :D

Usunięty
Usunięty
12/12/2005 17:37

kup 2 xbox-y to otrzymasz Revolution gratis (cena tylko 99$)




Trwa Wczytywanie