Według plotek, niemożność uruchamiania innych niż kupione w sklepie gier miałaby być skutkiem ubocznym zastosowanej w konsoli antypirackiej technologii (która miałaby na stałe "wiązać" egzemplarz gry z egzemplarzem urządzenia). W ogóle zabezpieczenia stosowane przez Sony są ostatnio gorącym tematem. Wystarczy wspomnieć sprawę źle napisanego antypirackiego oprogramowania, które znalazło się na części płyt muzycznych, wydawanych przez Sony BMG (w wyniku błędu programistów może ono służyć do maskowania obecności w systemie wirusów czy innego paskudztwa).

I bardzo dobrze. Wprawdzie pomysł ten od początku brzmiał dość nieprawdopodobnie (co z popularnymi w USA wypożyczalniami?), ale też nie takie rzeczy już widzieliśmy. Chęć stworzenia zabezpieczenia pirackiego nie do obejścia jest wśród wydawców naprawdę duża. No i na zdrowie im, byle przy okazji nie ograniczali legalnego użytkownika. Dobrze, że w omawianym przypadku rozsądek wziął górę nad tymi dążeniami.