Od tego czasu syn kultowego reżysera nie nakręcił żadnego pełnometrażowego filmu.
Dokładnie dziesięć lat temu, czyli 2 września 2016 roku, do kin trafił Morgan w reżyserii Luke’a Scotta. Był to pełnometrażowy debiut syna Ridleya Scotta, a sam legendarny twórca Obcego i Łowcy androidów zajął się produkcją. Film od razu wpisał się w rodzinną tradycję opowieści o sztucznych istotach i granicach człowieczeństwa.
Morgan
Morgan – dziesięć lat temu syn Ridleya Scotta nakręcił nieudany film science fiction
Fabuła koncentruje się na Morgan, istocie stworzonej metodami inżynierii genetycznej. Anya Taylor-Joy wciela się w tytułową bohaterkę, która wygląda jak nastoletnia dziewczyna, choć powstała zaledwie kilka lat wcześniej. Po niebezpiecznym incydencie korporacja wysyła do odosobnionego laboratorium specjalistkę od zarządzania ryzykiem Lee Weathers, graną przez Kate Marę. Jej zadaniem jest ocena, czy projekt należy kontynuować, czy natychmiast zakończyć. W obsadzie pojawiają się także Toby Jones, Rose Leslie, Michelle Yeoh, Jennifer Jason Leigh i Paul Giamatti.
Krytycy przyjęli film mieszanie. Na Rotten Tomatoes uzyskał 38 procent pozytywnych recenzji, a na Metacritic średnią ocenę wynoszącą 48/100. Wielu chwaliło intensywną grę Anyi Taylor-Joy i chłodną kreację Kate Mary, a także umiejętność budowania napięcia w zamkniętej przestrzeni. Jednocześnie zarzucano, że obiecująca przesłanka szybko ustępuje miejsca konwencjonalnemu thrillerowi akcji i przewidywalnym zwrotom. Kinowa publicznosć wystawiła filmowi ocenę C+ w ankiecie CinemaScore.
GramTV przedstawia:
Pod względem kasowym Morgan pozostał produkcją niszową. Przy budżecie 8 milionów dolarów zarobił na świecie jedynie 8,8 miliona. Słaby wynik frekwencyjny nie przeszkodził jednak, by film z czasem zyskał grono wiernych fanów doceniających jego mroczną atmosferę i tematykę.
Morgan wyróżniała się na tle ówczesnego science fiction tym, że unikała widowiskowych efektów i skupiał się na napięciu psychologicznym oraz dylematach moralnych. Film pytał o to, czy sztucznie stworzona istota ma prawo do wolności, emocji i życia, oraz gdzie przebiega granica między produktem a człowiekiem. W erze rosnącego zainteresowania sztuczną inteligencją i edycją genów obraz Luke’a Scotta trafiał w aktualne lęki, choć robił to w skromniejszej, kameralnej formie. Dla reżysera był to ważny start. Pokazał, że potrafi budować atmosferę zagrożenia i prowadzić aktorów, nawet jeśli nie odciął się całkowicie od tematów bliskich ojcu.
Dziś, dekadę po premierze, Morgan pozostaje interesującym przykładem science fiction, które zamiast widowiskowych efektów stawia na niepokój i pytania o to, co naprawdę czyni nas ludźmi. Od premiery swojego debiutu Luke Scott nie nakręcił żadnego nowego pełnometrażowego filmu. Po Morgan pracował wyłącznie nad krótkometrażowymi produkcjami z Obcy: Przymierze, Blade Runner 2049 oraz serialem Wychowane przez wilki.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!