Zagrałem w kampanię Gears of War: E-Day i mam jedno pytanie: nie można było tak od razu?

Adam "Harpen" Berlik
2026/08/25 22:00
0
0

Emergence Day nadchodzi. W przypadku bohaterów nowego Gears of War nie ma powodów do radości, ale gracze mogą już zacierać ręce. Szykuje się niesamowita przygoda dla fanów klasycznej trylogii.

Oł yea (czytane głosem Markusa Fenixa)

Jeszcze do niedawna uważałem, że Gearsy skończyły się w momencie, kiedy główny bohater ściągnął z głowy chustę w finale Gears of War 3. Najwyraźniej jednak będę musiał zmienić zdanie, wszak po zapoznaniu się z krótkim fragmentem kampanii nadchodzącego Gears of War: E-Day nietrudno odnieść wrażenie, że szykuje się gra, która zaoferuje wszystko, za co pokochaliśmy tę serię przed laty. A przy okazji odda do naszej dyspozycji trochę nowości.

Gears of War: E-Day
Gears of War: E-Day

Żebyśmy się dobrze zrozumieli - gdybym tylko mógł, postanowiłbym w domu ołtarzyk klasycznej trylogii Gearsów. Wydaje mi się jednak, że Epic Games koniecznie chciał kontynuować serię po zakończeniu historii Markusa Fenixa, niemniej nie miał na nią pomysłu, dlatego też otrzymaliśmy Gears of War 4 i Gears 5. Obie te produkcje są świetnymi strzelankami, ale cóż…, słabymi Gearsami. Na temat Judgment, które uważam za kompletną pomyłkę, nie będę się jednak wypowiadał.

Stąd też taki, a nie inny tytuł niniejszej zapowiedzi. Czy naprawdę nie można było pokusić się o prequel serii już dawno temu? Takowy jednak zbliża się wielkimi krokami. Za sprawą Gears of War: E-Day będziemy mieli okazję poznać wydarzenia rozgrywające się 14 lat przed historią ukazaną w pierwszych Gearsach. Pokierujemy oczywiście ikonicznym, znacznie młodszym niż do tej pory go znaliśmy, Markusem Feniksem, który u boku Dominica Santiago, weźmie udział w Emergence Day. Tym samym nasi bohaterowie, a także ich kompani, zmierzą się po raz pierwszy (z ich perspektywy, rzecz jasna) z Hordą Szarańczy.

Przede wszystkim warto zaznaczyć, że nie mogliśmy oczywiście sprawdzić całej kampanii, ale jedynie dwie, a w zasadzie półtorej misji, z drugiego aktu. Przygoda rozpoczęła się w momencie, kiedy nasi śmiałkowie przetrwali starcie z ogromnym przeciwnikiem i zdołali nawiązać kontakt z siłami COG chroniącymi Ratusz. Na członków nowo utworzonego Oddziału Bravo czekało zupełnie nowe zadanie polegające na utrzymaniu linii frontu na terenie miasta Kalona. Tym, co szczególnie mi się podobało we wprowadzeniu był fakt, że gra w bardzo ciekawy sposób przedstawia kolejnych członków naszej ekipy. A na samym końcu odzywa się, a jakżeby inaczej, Markus Fenix. Z tym swoim charakterystycznym, charyzmatycznym głosem…

Gears of War: E-Day testowałem na Xbox Series X/S, ale gra 6 października zadebiutuje również na PC (co ciekawe, pomimo faktu że Gears of War: Reloaded trafiło również na PlayStation 5, nowa pełnoprawna odsłona cyklu nie ukaże się na konsoli Sony). Pierwszą misję z wersji przedpremierowej i część drugiej, które udostępniono, można było ukończyć jedynie w pojedynkę, choć sterowani przez komputer towarzysze skutecznie przywracali mnie do żywych w krytycznych momentach. Pełna wersja umożliwi z kolei zabawę w pełnoprawnym trybie kooperacji dla dwóch graczy lokalnie i czterech osób za pośrednictwem internetu.

Czas na mięsko, czyli jak w to się gra?

Odpowiadam krótko - jak w stare, dobre Gearsy. Choć model strzelania w Gears of War: E-Day jest nieco inny, bronie nie wydają się aż tak ciężkie, to koniec końców frajda z pokonywania kolejnych wrogów (boom!) jest przeogromna. Tym bardziej, że poszczególne lokacje wymagają od nas chowania się za osłonami, przenikania od jednego do drugiego niskiego murku, flankowania przeciwników i zasadniczo kombinowania. I to na normalnym poziomie trudności.

Nie ma tu oczywiście klasycznych punktów zdrowia, jest za to wielka czerwona czacha na środku ekranu, która w momencie, kiedy obrywamy, staje się jeszcze bardziej czerwona aż w końcu umieramy. Czy często? Jeśli nie mieliśmy wcześniej do czynienia z Gearsami, to pewnie tak, bo to wciąż stara szkoła projektowania gier wideo. Ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Nie można więc powiedzieć, by Gears of War: E-Day przechodziło się samo.

Gears of War: E-Day
Gears of War: E-Day

GramTV przedstawia:

Pewnego rodzaju rozczarowaniem był dla mnie fakt, że w Gears of War: E-Day nie miałem od początku możliwości korzystania z Lancera. Dopiero po czasie Markus Fenix otrzymał możliwość zapoznania się z tą bronią, która w E-Day pojawia się w wersji prototypowej (tak, tak - już z piłą!). Zasadniczo wiele wskazuje na to, że będzie tu sporo smaczków dla fanów serii i odpowiedzi na pytania w stylu “jak to wszystko się zaczęło”. Nie skupimy się jedynie na eliminowaniu hord wrogów, ale także na śledzeniu historii, o której nie chcę się jednak teraz wypowiadać. Trudno cokolwiek wywnioskować na podstawie krótkiego fragmentu.

Gears of War: E-Day - a co nowego?

Gears of War: E-Day nadal pozostaje przede wszystkim liniowym TPS-em. Niemniej studio The Coalition odpowiedzialne za serię od jakiegoś czasu zamierza ponownie zamieszać w tym doskonale znanym wszystkim kotle, by nieco zmienić smak całości. W efekcie pomiędzy misjami trafimy do centralnego miejsca w świecie gry, skąd wyruszymy na kolejne przygody. Zanim jednak to nastąpi będziemy mogli przygotować się do misji, wybierając spośród dostępnych rodzajów broni i dodatków optymalny zestaw wyposażenia.

Oprócz tego w Gears of War: E-Day pojawi się mapa, na której zaznaczone będą odkrywane sukcesywnie aktywności. Mowa w tym przypadku głównie o misjach pobocznych i znajdźkach. Tych ostatnich ma być znacznie więcej (zbierzemy sporo nowych nieśmiertelników), tych pierwszych - nie wiadomo. Przykładowe zadanie, które udało mi się ukończyć w wersji przedpremierowej polegało na uratowaniu uwięzionych w budynku cywilów, którzy zrobili wszystko, aby uchronić się od ataku Szarańczy. Musiałem zatem pozbyć się wszystkich przeciwników, a następnie odblokować wyjście. Niby nic szczególnego, ale kto wie - może będzie to na swój sposób ciekawe w dłuższej perspektywie?

Gears of War: E-Day
Gears of War: E-Day

Jako że nowe Gearsy mają kłaść większy nacisk na eksplorację, E-Day zaoferuje możliwość skakania. Ta funkcja pojawiła się już w testowanym przeze mnie fragmencie i wydaje się, jakby… była w serii od zawsze. Niby to niewielka zmiana, ale jej obecność cieszy i sprawia, że poszczególne miejsca zwiedza się nieco inaczej. Niewykluczone również, że dzięki temu otrzymamy bardziej złożone obszary.

A jak to wszystko wygląda?

Świetnie. Oddane do naszej dyspozycji misje oferowały niezwykle mroczne, wyprane wręcz z kolorów lokacje, a także samo miasto, w którym nie było aż tak ciemno i klimatycznie. Niemniej mam nadzieję, że całe Gears of War: E-Day stylem będzie nawiązywać przede wszystkim do surowej “jedynki” i “dwójki”, bo “trójka” była już chyba nieco jaśniejsza. O samą jakość oprawy wizualnej nie ma się co martwić.

Już wkrótce wielki dzień

Gears of War: E-Day zapowiada się doprawdy znakomicie, o ile pozostała część kampanii fabularnej będzie prezentować ten sam poziom wykonania, co udostępnione nam fragmenty w wersji przedpremierowej. Szkoda tylko, że autorzy zdecydowali się na prequel tak późno po kilku nie do końca trafionych eksperymentach. Nie ma co jednak marudzić - szykujcie się na kolejną falę Szarańczy do ubicia. Lancer jest już chyba gotowy, co?

Gears of War: E-Day
Gears of War: E-Day
Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!