… ale za to z dodatkowymi atrakcjami i powtórką z rozrywki w postaci Rayman Origins – idą lepsze czasy dla sympatycznego bohatera sprzed lat!
Rayman Legends Retold – pierwsze wrażenia
Powiem szczerze, że w dobie wielu różnych odświeżonych gier sprzed lat można się pogubić. Od premiery Rayman Legends nie minęło (w teorii) zbyt wiele czasu, aby myśleć o takim gruntownym przebudowaniu gry od lewa do prawa, a jednak – Ubisoft wpadł na pomysł, aby to zrobić i niektórzy gracze mogą być tym ruchem po prostu zaskoczeni… i ja również byłem, ponieważ szczerze mówiac liczyłem na kolejną odsłonę i kontynuację tego, co własnie Legends rozpoczeło. Natomiast jeśli Retold miałoby być fundamentem, na którym ma być budowana dalsza historia w tym uniwersum, to jestem jak najbardziej za, ponieważ Raymana w formie platformówkowej nigdy za mało.
Dlatego też, w ramach ciekawości, postanowiłem sprawdzić podczas specjalnego wydarzenia online zorganizowanego przez Ubisoft, czy warto czekać na Rayman Legends Retold, a przy okazji również na zremasterowane Rayman Origins. Szybki wniosek? No, powiem szczerze, że nieco lepiej zapamiętałem te gry w 2D niż myślałem, ale po kolei.
Rayman Legends Retold to tak naprawdę nowy początek dla kultowego bohatera.
Rayman Legends Retold – pierwsze wrażenia
Zacznijmy może od tego, co najważniejsze – Rayman Legends Retold to tak naprawdę coś, co można byłoby nazwać soft restartem w postaci odświeżonej wersji Rayman Legends na silniku Snowdrop, tym razem trzymając się grafiki w stylu 3D, ale również dodając kilka nowych elementów. Za proces odpowiadają dwa studia Ubisoftu z Mediolanu oraz Montpellier, a odpowiedź na pytanie: „Dlaczego Legends?” była prosta… nadal jest bardzo popularna i lubiana wśród graczy. W sumie to gdyby też spojrzeć na oceny na Metacriticu, to prawdopodobnie była również jedną z najlepiej ocenianych odsłon serii (sprawdziłem, 92/100 to zdecydowanie topka).
I w sumie, jakby tak spojrzeć na ilość zawartości, która do tej gry powstała i jeszcze zostanie dołożona w ramach Retold (zupełnie nowa lokacja, nowe poziomy muzyczne, Kung Foot i wiele innych), to tego grania powinno być sporo. W ramach buildu przedpremierowego mogliśmy ograć właściwie dwie odświeżone lokacje wraz z etapami muzycznymi oraz fragmentami ze smokiem, a także wspomnianą wcześniej nową miejscówkę z dodatkowymi elementami lore… o których nie mogę powiedzieć za dużo, aby nie spoilerować od strony czysto fabularnej.
Rayman Legends Retold – pierwsze wrażenia
To co jednak najważniejsze w przypadku każdego ze światów to fakt, że ten duch oryginału jest jak najbardziej zachowany, a miejscami konieczność pokazania skilla również jest wymagana, choć nie ukrywam – momentami zastanawiałem się czy czasem w etapach, w których wykorzystujemy pomoc Murphiego w przedostawaniu się z jednego miejsca do drugiego w Fiesta de los Muertos czy 20,000 Lums Under the Sea jego działania nie były zbyt szybkie i wymagające działania na tzw. żyletki. Z drugiej strony, również, głównie w przypadku etapów z drugiego ze światów, miałem lekkie wrażenie, jakby automatyczne namierzanie elementów interaktywnych nie chwytało tego, co trzeba. Przez to, przy dynamicznym przemierzaniu kolejnych platform, można było być zaskoczonym, że włącza się poprzednia półka zamiast tej, na której powinniśmy wylądować. Są to jednak detale, które właściwie można byłoby wyeliminować pierwszą lepszą łatką – nic, co występowało na całej rozciągłości.
Największym jednak testem umiejętności była ta trzecia, mroczniejsza miejscówka o nazwie Land of the Living Dead i powiem szczerze, że tutaj mocno przypomniały mi się czasy ogrywania pierwszego Raymana dawno temu na PlayStation. Głównie dlatego, że wraz z dodatkową mocą podarowaną Raymanowi ogarnięcie wszystkiego na kontrolerze wymaga naprawdę dużej zręczności. Dlatego, jeśli obawialiście się ewentualnie obniżonego poziomu trudności, to spokojnie – będą momenty, gdy Rayman Legends Retold powinno wycisnąć z was sporo cierpliwości oraz przemyślenia tego, jak niektóre elementy połączyć, aby przejsć dalej.
Co do przelotów smokiem z jednej strony wiem, że gdybym się mocno skupił, to prawdopodobnie każdy z tych przebiegów bym ukończył bez jakiejkolwiek skuchy… ale jak dobrze wiemy w czasach, gdy ogień z każdej strony i trzeba się spinać nie idzie to tak łatwo. Podobnie było we fragmentach typowo “sprinterskich”. Tutaj jednak zdecydowanie mogło na niekorzyść granie przez streaming, ponieważ to delikatne opóźnienie można było momentami wyczuć. Nadal jednak jestem pod dużym wrażeniem tego, że ten system w przypadku Ubisoft Connect działa naprawdę dobrze w systemie PC – PC.
Rayman Legends Retold – pierwsze wrażenia
I tak jak w przypadku poprzednich gier z serii, spodziewam się, że tej zabawy będzie sporo. Podobnie jak możliwości rywalizacji z innymi graczami w ramach tabel wyników. Najważniejsze w tym przypadku jest to, że zmiana silnika i podrasowanie wyglądu wcale nie zmieniły tutaj ani trochę pod względem grywalności, a to już dobry znak.
Oczywiście, w ramach zabawy znalazło się miejsce na dodatkowe elementy wsparcia, na czele z nieco mocniejszym, złotym sercem, które daje nam jeszcze jedno ewentualne potknięcie w trakcie eksploracji czy też wsparcie w razie tego, gdybyśmy już za często wypadali poza mapę. Spokojnie, hardkorowcy też dostaną swoje w Rayman Legends Retold, poza tym, co już bardzo dobrze znają.
GramTV przedstawia:
A poza tym zdobywane w grze skórki z innych gier Ubisoftu są po prostu sympatyczne, więc warto będzie pograć trochę więcej. Tym bardziej, że Ubisoft również planuje coś na zasadzie wyzwań rotacyjnych.
Granie w Rayman Origins po latach… wymaga przypomnienia sobie tego i owego.
Dopiero po pewnym czasie trochę zrozumiałem ideę stojącą za tym, abyśmy mogli sobie ograć chwilę również odświeżone Rayman Origins. Trochę w kontraście do tego, czego mogliśmy doświadczyć w Rayman Legends Retold, trzeba sobie powiedzieć jasno – silnik UbiArt Framework nadal cieszy oko tym, jak prezentuje się w ruchu i robi takie samo wrażenie jak lata temu.
I tak naprawdę, gdyby być sprawiedliwym, to ktoś mógłby z zewnątrz powiedzieć, że ta gra nie wymaga aż tak podbicia rozdzielczości do 4K, ale z drugiej strony… lepsza jakość to lepsza jakość, a grywalność pozostaje taka sama. Tutaj również nie chcę się w pełni wypowiadać na temat responsywności ze względu na charakter sieciowych hands-onów, ale nie było z nią większych problemów. Czy tak samo będzie w przypadku wersji premierowej? Prawdopodobnie tak, bowiem nie widzę ku temu żadnych przeciwskazań.
Natomiast nie ukrywam, że po tym, jak ograłem sobie Retold, chciałbym zobaczyć wersję gruntownie odświeżoną z dodaną zawartością. Stworzenie takiego zestawu dwóch gier w jednej byłoby zdecydowanie ciekawszą opcją niż remaster… ale nie narzekam z prostej przyczyny – Origins nadal jest mega grywalne i zapewne niektórym maksowanie tej gry sprawi sporo frajdy. Jest to również jeden z pokazów UbiArt Framework w akcji, ten taki jeden z najbardziej rozpoznawalnych i nadal szkoda, że w ostatecznym rozrachunku Ubisoft postanowił przesiąść się na inne swoje zabawki.
Najważniejsze jest jedno – Rayman nadal w sercach Ubisoftu
Rayman Legends Retold – pierwsze wrażenia
Podsumowując, cieszy fakt, że wbrew wszelkim pozorom Ubisoft nadal nie zapomina, że Rayman to jedna z najważniejszych (jeśli nie najważniejsza) postaci w portfolio wydawcy. O ile w przypadku ponownego wydania „jedynki” można było mówić o jednorazowym wydarzeniu, o tyle Rayman Legends Retold to dobry pomysł na nowy start dla tego bohatera. Głównie dlatego, że nadal ten skill oraz myślenie logiczne momentami się tutaj przydają. Jedni spodoba się fakt, że w grze jest nadal dużo znajomych elementów, a inni docenią nowe elementy oraz graficzne odświeżenie.
Najlepiej natomiast wszystko to kontrastuje z tym, jak wrócimy o kilkanaście lat wstecz do Rayman Origins. To nadal świetna kopalnia wspomnień oraz charakterystycznego dla poprzedniego silnika graficznego Ubisoftu klimatu i dobry przykład tego, jak wszystko ewoluowało w ostatnich latach.
Jedyne, co pozostaje, to czekać na premierę w grudniu. Myślę, że będziecie zadowoleni.
Premiera Rayman Legends: Retold zapowiedziana jest na 3. grudnia 2026 roku na PlayStation 5, Xbox Series X/S, PC oraz Nintendo Switch 2.
Z-ca Redaktora Naczelnego Gram.pl. Wielbiciel wyścigów, bijatyk i tych gier, które zasadniczo nikogo. To ja zacząłem ruch #GrajciewYakuzę. Po godzinach fan muzyki niezależnej i kuchni koreańskiej.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!