The Lord of the Rings Online to piękna przygoda, która trwa do dziś. Prześledźmy wspólnie losy ogromnego MMORPG, którego istnienie sięga już niemal dwóch dekad.
The Lord of the Rings Online to jedna z tych gier, o których trudno mówić wyłącznie w kategorii MMORPG. Dla tysięcy graczy ta produkcja była, a nawet nadal jest czymś znacznie większym. LOTRO od zawsze było przestrzenią, w której można było po prostu usiąść na ławce w Shire i przez kilkanaście minut obserwować zachód słońca, nie myśląc o wykonywaniu kolejnych zadań czy zdobywaniu coraz lepszego ekwipunku. Brzmi banalnie, ale właśnie taka była największa siła The Lord of the Rings Online. Oczywiście nadal można było grać całkowicie normalnie, a nawet do dziś gracze odtwarzają morderczą wyprawę Froda, jednak z tej konkretnej gry bije jakiś taki… spokój. Dzisiaj, gdy rynek gier sieciowych jest pełen produkcji nastawionych na szybki rozwój postaci, sezonowe przepustki i codzienną pogoń za nagrodami, LOTRO przypomina, że czasem najlepszą zabawą jest sama podróż.
The Lord of the Rings Online
The Lords of the Rings Online to jedno z największych MMORPG jakie istnieje
Premiera The Lord of the Rings Online miała miejsce w kwietniu 2007 roku. Był to bardzo interesujący moment dla gatunku MMORPG. Od kilku lat rynek był zdominowany przez World of Warcraft, który osiągnął niespotykany wcześniej sukces i sprawił, że niemal każdy wydawca marzył o stworzeniu własnego internetowego świata. W tym samym czasie pamięć o filmowej trylogii Petera Jacksona wciąż była niezwykle żywa, wszak minęły zaledwie trzy lata od premiery Powrotu Króla. Widzowie nadal wracali do kinowych ekranizacji, a zainteresowanie twórczością J. R. R. Tolkiena pozostawało ogromne. Na papierze wszystko wyglądało idealnie. Jeden z najpopularniejszych gatunków gier spotykał się z jednym z najbardziej ukochanych światów fantasy w historii literatury. W praktyce okazuje się, że zadanie wcale nie było łatwe, a takie połączenie nie gwarantowało sukcesu.
Za stworzenie gry odpowiadało studio Turbine. Twórcy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że nie mogą potraktować materiału źródłowego powierzchownie. Śródziemie nie było zwykłą marką, z resztą po dziś dzień dla milionów ludzi stanowiło niemal świętość. Każda lokacja, każde imię i każda pieśń miały swoje miejsce w wyobraźni fanów. Twórcy postawili więc na coś, co dzisiaj wydaje się oczywiste, ale w tamtym czasie było niezwykle odważne i ambitne przedsięwzięcie. Chcieli stworzyć świat, który wyglądałby dokładnie tak, jakby to sam Tolkien go opisał.
The Lord of the Rings Online
Jedną z najważniejszych decyzji studia było oparcie gry przede wszystkim na książkach. Jak wiemy, Electronic Arts przez wiele lat korzystało z licencji filmowej. Oczywiście, dzięki temu mogliśmy oglądać twarze ulubionych aktorów i słyszeć muzykę inspirowaną ekranizacjami, ale The Lord of the Rings Online poszło zupełnie inną drogą i… paradoksalnie wyszło to grze na dobre. Świat zaczął żyć własnym życiem, a wiele znanych lokacji miało własny charakter i przede wszystkim zostało szerzej pokazanych. Już samo Shire faktycznie przypominało miejsce opisane na kartach powieści, a im dalej tym lepiej. Pod kątem projektu świata, LOTRO jest zdecydowanie najlepszą i jednocześnie największą wirtualną interpretacją książkowego Śródziemia.
Naturalnie tytuł posiadał klasyczne cechy gier MMORPG. Każdy gracz rozpoczynał swoją przygodę od stworzenia własnej postaci. Na samym początku do wyboru były cztery klasyczne rasy: ludzie, hobbiści, elfy i krasnoludy. Każda rasa rozpoczynała grę w innym miejscu, każda z nich posiadała również własne historie i problemy. To tylko zachęcało do ponownego rozpoczynania przygody w innym wariancie, aby poznać lepiej część wykreowanego świata, choć nie ma też co wychwalać tego elementu, bowiem był to już standard choćby w wydanym kilka lat wcześniej World of Warcraft.
The Lord of the Rings Online
Warto jednak jeszcze zaznaczyć, że już podczas tworzenia bohatera było widać, że twórcy chcą być wierni duchowi twórczości Tolkiena. Zamiast kopiować rozwiązania znane z innych gier MMO, przygotowano klasy wyraźnie inspirowane mieszkańcami Śródziemia. Tak oto strażnik był klasycznym obrońcą drużyny, łowca specjalizował się w walce na dystans i błyskawicznym przemieszczaniu się pomiędzy regionami. Minstrel nie przypominał typowego kapłana znanego z innych gier, bowiem leczył swoich towarzyszy dzięki muzyce i pieśniom, co doskonale wpisywało się w świat Tolkiena. Kapitan był dowódcą wspierającym swoich sojuszników na polu bitwy, a Mistrz wiedzy czerpał inspirację z postaci pokroju Gandalfa, wykorzystując naturę, zwierzęta oraz starożytną wiedzę zamiast efektownych zaklęć rodem z klasycznych gier fantasy. Z czasem pojawiły się kolejne klasy, takie jak Strażnik, Runiczny Mistrz, Beorning czy Brawler, ale wszystkie zachowywały ten sam kierunek projektowania. Każda miała sprawiać wrażenie naturalnej części świata, a nie jedynie kolejnego zestawu innych umiejętności.
The Lord of the Rings Online
The Lord of the Rings Online zaczynało się bardzo spokojnie. Pomagaliśmy sąsiadom, nosiliśmy paczki, odwiedzaliśmy gospodarstwa, rozmawialiśmy z mieszkańcami i w praktyce sprawdzało się to znakomicie. Oczywiście już od początku dostawaliśmy questy, które polegały na zabijaniu pierwszej dzikiej zwierzyny, jednak sporo zadań było dość sielankowych i pozwalało wczuć się w klimat Śródziemia, zwłaszcza w okolicach Shire. Z czasem opuszczało się piękne zielone wzgórza Hobbitonu lub inne spokojne regiony, a następnie ruszało się na przygodę życia, ku coraz bardziej niebezpiecznym krainom. Nie wiem jak wy, ale ja miałem poczucie jakbym faktycznie był Frodem opuszczającym swój dom, do którego zdążyłem się mocno przyzwyczaić na początku rozgrywki.
Już pierwsze godziny zabawy pokazywały coś niezwykle ważnego i zarazem będącego znakiem rozpoznawczym produkcji. Gra nie prowadziła gracza za rękę i można było się czasem zgubić, zwłaszcza że konstrukcja świata kusiła gracza wielkimi lasami, opuszczonymi ruinami, karczmami i rozmowami z mieszkańcami. Może mam szczególny sentyment do LOTRO, ale w żadnym innym MMORPG nie przeciągałem tak bardzo swojej podróży po świecie. Tak jak w WoW-ie lub innym SWTOR-ze lecę po prostu od znacznika do znacznika, tak tutaj lubię po prostu spacerować, odkrywać, zaglądać w miejsca, których nie odwiedziłem przez wiele lat. Może jestem dziwny i w wielu współczesnych produkcjach taką zabawę uznano by za stratę czasu, ale moim zdaniem tutaj stanowiło to sedno doświadczenia jakie oferowało rozległe wirtualne Śródziemie.
The Lord of the Rings Online
W The Lord of the Rings Online nie brakowało oczywiście potyczek, pomimo podróżnego charakteru rozgrywki. Walczyliśmy z orkami, goblinami, trollami, wargami i wieloma innymi stworzeniami znanymi z powieści. Jednak nawet podczas starć twórcy starali się zachować odpowiednie tempo, a dodatkowo podkreślili przyziemność historii brakiem widowiskowych eksplozji lub niekończących się kombosów. Każda klasa miała własny rytm i nagradzała dobre planowanie, dzięki temu pojedynki sprawiały wrażenie bardziej przemyślanych niż w wielu konkurencyjnych grach, a przede wszystkim zdawały się być bardzo naturalne i spójne ze światem Tolkiena. Crafting choć obecny, nigdy nie był najbardziej widowiskowym elementem gry. Mimo wszystko w LOTRO został zaprojektowany całkiem rozsądnie. Gracz wybierał zawód obejmujący kilka profesji. Można było zostać kowalem, jubilerem, stolarzem, kucharzem, uczonym lub rolnikiem. Każda z tych ścieżek miała znaczenie, choćby dlatego, że przedmioty tworzone przez rzemieślników długo pozostawały wartościowe.
Chciałbym teraz szerzej wrócić do tego o czym wspominałem na początku, a mianowicie o tak ważnym elemencie jakim jest przemierzanie świata. Współczesne gry MMORPG często oferują błyskawiczne podróże. Dosłownie kilka kliknięć i jesteśmy na miejscu. Oczywiście w LOTRO również istnieje system szybkiej podróży, ale przez długi czas większość świata poznawało się pieszo i właśnie dzięki temu każda wyprawa miała znaczenie. Doskonale pamiętam jaką wspaniałą przygodą była dla mnie pierwsza podróż z Bree do Rivendell. Przemierzało się liczne lasy, bagna, ruiny dawnych królestw, niebezpieczne przełęcze, a buzia sama składała się do uśmiechu gdy na swojej drodze napotykaliśmy innych podróżników. Pomagaliśmy sobie nawzajem, nawiązywaliśmy znajomości i po prostu budowaliśmy piękną Tolkienowską społeczność.
Jest to element, który możemy spotkać praktycznie w każdym MMORPG, ale tu znów zapewne przemawia przeze mnie sentyment, ponieważ cały czas czułem zew przygody, a nie tylko kolejne miejsce do odbębnienia rajdu lub innej aktywności. Do dziś robi na mnie wrażenie wspólna wyprawa graczy do Góry Przeznaczenia, która odtwarza dokładnie całą drogę jaką musiał przebyć Frodo. Piękna coroczna tradycja. Co więcej, mam nieodparte wrażenie, że społeczność akurat tej gry wyróżniała się bardzo wysoką kulturą. Jak zawsze trafiały się jakieś dziwne jednostki, ale albo miałem niezwykłe szczęście, albo faktycznie społeczność LOTRO była/jest najmniej toksyczną spośród wszystkich gier MMORPG w jakie grałem.
The Lord of the Rings Online
Jedną z najtrudniejszych decyzji, przed jaką stanęli twórcy The Lord of the Rings Online, było odpowiedzenie sobie na jedno ważne pytanie. Jak stworzyć wielką historię osadzoną w świecie Władcy Pierścieni, skoro najważniejsza opowieść została już napisana przez Tolkiena? Nie można było przecież zastąpić Froda, nie można było sprawić, że to gracz zniszczy Jedyny Pierścień. Nie można było odebrać Aragornowi jego przeznaczenia ani Gandalfowi roli przewodnika Wolnych Ludzi. Twórcy z Turbine znaleźli rozwiązanie, które z dzisiejszej perspektywy wydaje się wręcz genialne. Postanowili sprawić, że gracz stanie się bohaterem drugiego planu. Kimś, kto nie zmienia historii, ale pomaga jej toczyć się dokładnie tak, jak opisał ją Tolkien. I właśnie dlatego fabuła LOTRO do dziś uchodzi za jedną z najlepiej napisanych historii w gatunku MMORPG – moim zdaniem.
The Lord of the Rings Online
Pierwsza wielka opowieść skupiała się wokół sługi Króla Nazguli, a była nim Amarthiel. To właśnie ona stała się główną antagonistką pierwszych lat istnienia gry i była postacią stworzoną specjalnie na potrzeby LOTRO. Jej historia stopniowo się rozwijała, powoli poznawaliśmy jej motywacje, śledziliśmy kolejne działania. Widzieliśmy, jak coraz mocniej wpływa na losy północnego Śródziemia. Z czasem gra otrzymała liczne dodatki, które dodawały nowe historie, a także lokacje. Pierwszy przełom nastąpił w 2008 roku, gdy ukazał się pierwszy duży dodatek zatytułowany Mines of Moria. Był to moment, w którym The Lord of the Rings Online weszło na zupełnie nowy poziom. Moria była ogromna i nie przypominała klasycznego lochu. Przez wiele godzin można było wędrować ogromnymi salami krasnoludów, podziwiać monumentalne mosty, schodził głębiej i odkrywać kolejne sekrety Khazad dum. Do dziś wielu graczy uważa Morię za jedną z najlepiej zaprojektowanych lokacji w historii wszystkich gier MMORPG. Po Morii gracze trafiali do jednego z najpiękniejszych miejsc w całej grze obok Rivendell, a mianowicie do Lothlorien. Las Galadrieli wyglądał magicznie, a muzyka budowała atmosferę spokoju.
GramTV przedstawia:
Kolejne rozszerzenia prowadziły nas dalej na północ. Pojawiła się Mroczna Puszcza, dom Borna, a także Dol Guldur. Każda z tych lokacji rozwijała historię wojny z siłami Saurona i jednocześnie coraz wyraźniej zbliżaliśmy się do wydarzeń znanych z książek. W 2011 roku nadszedł dodatek Rise of Isengard i po raz pierwszy mogliśmy odwiedzić twierdzę Sarumana. Orthank robił ogromne wrażenie. Równie imponująca była otaczająca go dolina Nan Curunir. To właśnie tutaj twórcy pokazali, jak wielkie zniszczenia potrafił wyrządzić przemysł Sarumana. Lasów niemal już nie było, dominował kamień, a gracz mógł poczuć, że świat naprawdę zmienia się na jego oczach.
The Lord of the Rings Online
Następne duże rozszerzenie przyniosło długo wyczekiwany Rohan. Dla wielu fanów książek i filmów była to chwila wyjątkowa, ponieważ po raz pierwszy mogliśmy przemierzać bezkresne równiny konno. Twórcy przygotowali nawet specjalny system walki na wierzchowcach i choć nie był idealny, a sterowanie wymagało przyzwyczajenia, to jednak sama możliwość galopowania przez zielone równiny Rohanu i prowadzenie potyczek robiły ogromne wrażenie. Kulminacją wydarzeń w Rohanie była oczywiście Bitwa o Helmowy Jar. Twórcy wiedzieli, że oczekiwania będą ogromne, ale na szczęście udało im się stworzyć wydarzenie, które wielu graczy wspomina do dziś. Nawet nie chodziło jedynie o samą walkę, ale o odtworzenie genialnego klimatu, uczucia napięcia, świadomość, że za murami czekają tysiące przeciwników… To była jedna z tych chwil, gdy MMORPG zamieniało się na jakiś czas niemal w interaktywny film. Myślę, że każdy fan chciał coś takiego przeżyć i twórcy jak najbardziej stanęli na wysokości zadania.
Kolejne lata przyniosły jeszcze większe emocje, bowiem gracze dotarli do Gondoru, zwiedzili Pelargir, Dol Amroth, Osgiliath i jakże by inaczej, kultowe Minas Tirith. To ostatnie miejsce wielu uważa za największe osiągnięcie twórców i myślę, że spokojnie mogę postawić się po stronie tego grona. Miasto zostało odtworzone z niezwykłą dokładnością. Ma siedem poziomów, legendarne białe mury czy też wąskie uliczki. Można było godzinami spacerować po stolicy Gondoru nie wykonując żadnych zadań, a jedynie chłonąc atmosferę. Nie wiem ile było takich świrów jak ja, ale mnie to kręciło do granic możliwości.
The Lord of the Rings Online
Gdy wydawało się, że po Wojnie o Pierścień historia dobiegnie końca, twórcy jednak wszystkich zaskoczyli. Dodatek Mordor pozwolił przekroczyć Czarną Bramę już po upadku Saurona i było to niezwykle odważne posunięcie. Gracze mogli zobaczyć kraj, który przez tysiące lat był symbolem zła i było w tym coś melancholijnego. Z resztą to budzi mój wielki szacunek u twórców. Mogli uznać, że zderzają się ze ścianą i zakończyć opowieść wraz z Powrotem Króla, ale postanowili jednak rozwijać świat dalej, dodając kolejne kultowe lokacje jak choćby Erebor, Dolinę Anduiny lub Gundabad. Co więcej, każde nowe rozszerzenie nie próbowało na siłę wymyślać kolejnych zagrożeń większych od Saurona, a jedynie rozwijało świat i pokazywało losy jego mieszkańców. Uważam, że dzięki temu The Lord of the Rings Online nigdy nie sprawiało wrażenia gry, która sztucznie przedłuża swoje istnienie.
Historia gier MMORPG zna wiele spektakularnych premier i równie spektakularnych upadków. Wystarczy przypomnieć sobie dziesiątki tytułów, które miały zostać pogromcami World of Warcraft. Większość z nich żyła przez rok lub dwa, po czym serwery pustoszały, twórcy ograniczali rozwój, a w końcu przychodził dzień, w którym wyłączano świat na zawsze. Niektórzy sugerowali, że The Lord of the Rings Online było kandydatem do podobnego losu, choć nie dlatego, że była to słaba gra. Problem polegał na tym, że LOTRO reprezentowało bardzo wymagający gatunek, w którym utrzymanie aktywnej społeczności przez kilka lat graniczyło z cudem. Tymczasem minęło pięć lat, później dziesięć, piętnaście... Dzisiaj zbliżamy się do dwóch dekad od premiery, a serwery nadal są pełne ludzi przemierzających drogi Śródziemia.
The Lord of the Rings Online
Na początku swojej historii LOTRO działało w klasycznym modelu abonamentowym. Kupowało się grę, płaciło miesięczny abonament i otrzymywało dostęp do całego świata. W 2007 roku było to rozwiązanie całkowicie naturalne. Problem polegał na tym, że rynek bardzo szybko zaczął się zmieniać i coraz więcej gier eksperymentowało z modelem free-to-play. Nowi gracze nie chcieli płacić abonamentu tylko po to, aby sprawdzić, czy dana produkcja rzeczywiście im odpowiada. Twórcy LOTRO długo obserwowali sytuację, ale w końcu podjęli jedną z najważniejszych decyzji w historii gry.
W 2010 roku The Lord of the Rings Online przeszło na model free-to-play. Dzisiaj trudno wyobrazić sobie rynek MMORPG bez darmowego sprawdzenia produkcji, ale wtedy była to decyzja bardzo odważna. Wielu graczy obawiało się najgorszego - pojawiały się głosy, że gra zostanie zalana mikropłatnościami, że balans zostanie zniszczony, a wieloletnia społeczność odejdzie. Stało się jednak dokładnie odwrotnie. Do LOTRO napłynęły tysiące nowych graczy, stare serwery przeżyły drugą młodość, a twórcy pokazali, że model free-to-play można zaprojektować rozsądnie. Oczywiście pojawił się sklep, w którym można było kupować dodatki, elementy kosmetyczne lub przyspieszenia rozwoju, jednak przez długi czas system uchodził za jeden z najbardziej uczciwych na rynku. Dziś ten obraz nieco się zmienia, a ceny potrafią czasami wywołać głośniejsze przełknięcie śliny, jednak trudno się dziwić. Gra ma swoje lata, chcąc nie chcąc baza graczy nie jest tak duża jak lata temu, a produkcję trzeba jakoś utrzymać.
The Lord of the Rings Online
Równie burzliwa była historia samego studia. Za grę odpowiadało Turbine, ale później firma znalazła się pod skrzydłami Warner Bros. Z biegiem lat nastąpiły kolejne zmiany organizacyjne i rozwój gry przejęło studio Standing Stone Games. Dla wielu fanów była to niepokojąca wiadomość, wszak zmiana właściciela często oznacza koniec dużych projektów lub wywrócenie wszystkiego do góry nogami, ale na szczęście nowi opiekunowie świata Tolkiena podeszli do zadania z ogromnym szacunkiem i kontynuowali całkiem sprawnie dzieło swoich poprzedników, z resztą robiąc to do dziś.
Nie sposób ukryć, że pod względem technologicznym LOTRO ma już swoje lata. Silnik gry pamięta pierwszą dekadę XXI wieku. Animacje bywają sztywne, modele postaci nie dorównują współczesnym produkcjom, interfejs jest moim zdaniem wręcz paskudny, ale dziś to wszystko ma swój urok. To co jednak po latach nadal robi na mnie ogromne wrażenie to woda. Tafla i odbicia w niej wyglądają zjawiskowo nawet w 2026 roku. Poza tym… no cóż, widać że gra ma naprawdę sporo lat na karku.
Myślę, że spoglądając wstecz, można dostrzec, że najpiękniejsze wspomnienia związane z The Lord of the Rings Online pochodzą właśnie z pierwszych miesięcy/lat po premierze. Serwery tętniły życiem, karczmy były pełne graczy, na drogach można było spotkać dziesiątki podróżników, a gracze spontanicznie organizowali fajne wyprawy. Wszyscy sobie pomagali, zwłaszcza, że nikt jeszcze nie znał sekretów przygotowanego świata. Trudno oprzeć się wrażeniu, że właśnie wtedy narodziła się jedna z najbardziej wyjątkowych społeczności w historii gier MMORPG.
The Lord of the Rings Online
Dzisiaj The Lord of the Rings Online nadal jest rozwijane. Twórcy regularnie publikują aktualizacje, dodają nowe regiony, przygotowują kolejne rozdziały fabularne. W ostatnich latach coraz częściej mówi się również o dalszym unowocześnianiu technologii oraz dostosowywaniu gry do współczesnych komputerów. To dość niezwykłe, bowiem mało która produkcja z 2007 roku może pochwalić się czymś podobnym. Choć graczy jest wyraźnie mniej niż kiedyś to ta “garstka” zapaleńców nadal potrafi świetnie bawić się w tym świecie, a ja sam gorąco zachęcam do spróbowania, choć część mechanik może wydawać się już archaiczna.
The Lord of the Rings Online
Czy Tolkien byłby dumny z tego projektu? Jest przekonany, że tak. The Lord of the Rings Online doskonale rozumiało jego filozofię. Tolkien nigdy nie pisał wyłącznie o wojnie i nieustannych walkach. Jasne, bitwy były ważne, podobnie jak bohaterowie, ale równie ważne były zwykłe chwile. Rozmowy przy kominku, pieśni, przyjaźń, podróże. To wszystko odnajdujemy w LOTRO niemal na każdym kroku. Twórcy doskonale zrozumieli, że Śródziemie nie jest miejscem zbudowanym wyłącznie po to, aby nieustannie rzucać się w wir walki. Można było usiąść na brzegu jeziora Evendim i obserwować zachodzące słońce. Można było spędzić wieczór w karczmie pod Rozbrykanym Kucykiem w Bree, słuchając muzyki granej przez innych graczy. Można było wyruszyć na wielogodzinną wyprawę przez Samotne Ziemie, nie wykonując ani jednego zadania, wyłącznie po to, aby zobaczyć, co znajduje się za następnym wzgórzem i uważam, że to jest piękne.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!