30 lat siekania demonów. Wspominamy kultową serię Diablo!

Dzisiaj Diablo potrafi podzielić graczy, ale na pewno nie można zaprzeczyć temu, że jest to legenda branży. Przypomnijmy sobie krok po kroku jak przez lata kształtowała się ta wyjątkowa seria.

Przez trzydzieści lat zmieniały się komputery, konsole, monitory, sposoby dystrybucji gier oraz przyzwyczajenia i oczekiwania graczy. Naturalnie zmieniały się także same gry. Nie inaczej było w przypadku Diablo, które przeszło drogę od niewielkiego, ponurego RPG uruchamianego na komputerach osobistych do jednej z największych marek Blizzarda, która okupuje dziś niemal każde urządzenie pozwalające na granie.

Diablo
Diablo

Wspominamy Diablo na 30-lecie serii

Pomimo wielu lat zmian, fundamenty Diablo pozostały niemal nietknięte. To nadal gra w której schodzimy do lochów, mordujemy niezliczone ilości demonów, zdobywamy lepszy sprzęt i rozwijamy swojego bohatera. Wszystko to nadal sprawia, że mamy ochotę powiedzieć „jeszcze tylko jeden poziom”, by ocknąć się po kilku kolejnych godzinach intensywnej rozgrywki. Wróćmy jednak do początku tej fascynującej przygody, a ta rozpoczęła się jakże by inaczej – w Tristram. Jest to miejsce nad którym zawisło coś bardzo złego. Pod znajdującą się w pobliżu katedrą rozlegały się coraz głębiej sięgające lochy, a gdzieś na samym dole czekał on – potężny Pan Grozy, Diablo. Pierwszy tytuł serii pojawił się na rynku pod koniec 1996 roku na PC. Teoretycznie gra miała bardzo prostą konstrukcję, ozdobioną wyjątkowo ciężką atmosferą. Świat gry był ponury, brudny i nieprzyjemny. Ściany pokrywały plamy krwi, a w ciemności czaiły się potwory. W tle słychać było odgłosy, które budziły grozę i wywoływały ciarki na plecach.

Diablo
Diablo

Blizzard osiągnął coś wyjątkowego bez wielkiego rozmachu. Pierwsze Diablo było dość kameralne, nieco tajemnicze. Nie wykładało kawy na ławę, dlatego mało kto rozumiał czym jest Sanktuarium, jak wygląda historia Płonących Piekieł lub co łączy wielkich złych. Gracze nieświadomi niczego zapuszczali się w głąb Katedry, aby sprawdzić dlaczego w okolicy dzieją się dziwne rzeczy. Z czasem jednak odkrywali, że pod powierzchnią kryje się całkiem spora historia. Diablo oferowało trzy klasy postaci: wojownika, łotrzycę oraz czarodzieja. Może dzisiaj nie robi to szczególnego wrażenia, ale w 1996 roku było to absolutnie wystarczające, aby chciało się wracać do gry, żeby sprawdzić przerobić wzdłuż i wszerz każdą z dostępnych klas, zwłaszcza, że każda z postaci jednak zmieniała sposób przechodzenia kolejnych poziomów. Swoją drogą częściowo generowanych losowo poziomów, co sprawiało, że każde kolejne podejście było wyjątkowe. To co jednak kupiło graczy bez reszty to niezwykle intuicyjny i genialny w swojej prostocie system walki. Wystarczyło klikać przeciwnika, a bohater go atakował. Tak banalne rozwiązanie stało się fundamentem całego gatunku. Pomysł był wyśmienity, a do tego jest on niesamowicie uzależniający. W każdej z odsłon można spędzać długie godziny robiąc dosłownie to samo i cały czas czerpać z tego przyjemność.

Diablo
Diablo

Cztery lata później Blizzard rozwinął formułę niemal do perfekcji. Diablo II pojawiło się w 2000 roku i było wszystkim tym o czym mogli marzyć fani pierwowzoru. Gra rozrosła się niemal pod każdym względem. Zamiast jednego miasta i lochów, twórcy przygotowali ogromną podróż przez kolejne akty. Ponownie w akcji były proceduralnie generowane mapy, które mocno urozmaicały rozgrywkę. Zamiast trzech klas było już pięć (Amazonka, Barbarzyńca, Nekromanta, Paladyn, Czarodziejka). Sanktuarium stało się znacznie bardziej rozbudowane i znacznie lepiej prezentowało swoje lore. Diablo II opowiadało nam historię Mrocznego Wędrowca, który po wydarzeniach z pierwszej części ruszył na wschód, a my – gracze, podążaliśmy jego śladem. Trafialiśmy do kolejnych krain różniących się florą i fauną, walczyliśmy z kolejnymi hordami demonów, aż w końcu stawaliśmy naprzeciwko największego zła w postaci Andariel, Duriela, Mefista, Diablo, a w późniejszym dodatku Baala.

Diablo II
Diablo II

To co sprawiło również, że Diablo stało się wyjątkowe to zbieranie coraz lepszego wyposażenia. System lootu miał w dwójce spore znaczenie, a każdy kolejny przedmiot zmieniał sposób budowania postaci. Nagle pokonanie tego samego bossa po raz dziesiąty przestawało być absurdalne, bowiem zawsze mogło wypaść z niego coś wyjątkowego, co znacznie zwiększy potencjał bohatera gracza. To jeden z elementów, który napędzało serię Diablo przez kolejne lata. Walka również stałą się bardziej rozbudowana, a wszystko za sprawą umiejętności. Każda klasa posiadała trzy rozbudowane drzewka rozwoju i trzeba było podejmować czasem trudne decyzje w kwestii wydawania punktów, wszak nie można było mieć wszystkiego. Już samo budowanie postaci samo w sobie było fajną zabawą (oprócz rzecz jasna siekania kolejnych potworów), a gracze zaczęli wymieniać się buildami, tworzyć poradniki i ogólnie tworzyli zwartą społeczność. Jak już padło słowo “społeczność” to również trzeba nadmienić istotę gry online. Czyszczenie lochów ze znajomymi lub losowymi osobami z sieci, czasem bywało jeszcze bardziej satysfakcjonujące niż singlowa rozgrywka. Blizzard to dostrzegł, a efekty tego były widoczne w kolejnych odsłonach.

Diablo II
Diablo II

Diablo swój szczyt świetności osiągnął wraz z dodatkiem Pan Zniszczenia wydanym w 2001 roku. Rozszerzenie dodało nowy akt, nowego złego (Baal), a także Druida i Asasynkę. Blizzard pokazał, że formuła Diablo może być rozwijana przez wiele lat, że to się cały czas sprawdza i trudno się od tego oderwać. Wspomnienia związane z Diablo II i Panem Zniszczenia są z resztą do dziś bardzo silne nawet wśród samych pracowników Blizzarda (szczególnie tych byłych). Diablo II stało się jednym z tych fenomenów, które idealnie przetrwały próbę czasu. Ludzie grają w ten tytuł nawet w 2026 roku i nawet nie mówię o odświeżeniu w postaci Ressurected, chociaż tu również, ale klasyczne Diablo II nadal jest w użyciu przez wielu graczy i to jest piękne. To właśnie dlatego drugie Diablo jest dziś często wymieniane jako jedna z najważniejszych gier w historii gatunku Action RPG.

Diablo II
Diablo II

Kiedy Blizzard zapowiedział Diablo III, oczekiwania graczy były ogromne. Od legendarnej dwójki, którą pokochali gracze minęło wiele lat, dlatego każdy element zapowiedzi był analizowany podwójnie – screenshot, informacje, szczątkowe gameplay’e. Presja była gigantyczna. W końcu w 2012 roku nadszedł ten moment i świat ujrzało Diablo III, które pierwotnie trafiło na PC, ale z czasem również na konsole.

Diablo III
Diablo III

GramTV przedstawia:

Diablo III było większe, bardziej widowiskowe, szybsze i… aż nazbyt kolorowe. Dzisiaj Diablo III jest postrzegane znacznie cieplej, ale w momencie premiery Blizzard obrywał z każdej strony i z resztą nie bez powodu. Gra miała problemy z serwerami, wiele osób nie mogło się zalogować do zabawy, a innych z niej wyrzucało. Co gorsza, produkcja wymagała stałego dostępu do Internetu, co wcale nie ułatwiało sprawy. Gra posiadała sporo błędów, wielu fanów uznało, że Blizzard poszedł zbyt daleko w upraszczaniu mechanik, ale chyba najdziwniejszą decyzją było stworzenie domu aukcyjnego, w którym można było kupować lepszy sprzęt od innych graczy za prawdziwe pieniądze, rozwalając tym samym jeden z filarów zabawy jakim jest zdobywanie coraz lepszego sprzętu poprzez rozgrywkę i zabijanie potworów, w tym ponownie samego Diablo, który czaił się w ciele naszej głównej towarzyszki podróży.

Diablo III
Diablo III

Twórcy musieli mocno pracować nad poprawą jakości gry, a zwieńczeniem tych starań był dodatek Żniwiarz Dusz, w którym Malthael powrócił jako Anioł Śmierci. Gracze trafiali do Zachodniej Marchii i mierzyli się z nowym, znacznie mroczniejszym zagrożeniem. Nowy akt, nowa klasa Krzyżowca, tryb Przygodowy, Szczeliny Nefalemów i wiele innych elementów całkowicie zmieniły sposób grania. Dopiero w tym momencie Diablo III zaczęło działać tak, jak powinno od samego początku. Rozgrywka była szybka, loot miał znaczenie i był bardziej satysfakcjonujący, rozwój postaci zyskał większą swobodę, a endgame w końcu zaczął mieć jakiś sens. Jeśli coś mogło załagodzić ból po premierze gry i sprawić, że rozczarowani gracze wrócili do zabawy, to był to właśnie dodatek Reaper of Souls. Warto w tym miejscu nadmienić, że świetną robotę zrobiły konsolowe wersje Diablo III, w tym kilka lat później Switchowy port. Choć zawsze wolałem grać za pomocą myszki i klawiatury, to jednak system sterowania jest tak przyjemny, że niejednokrotnie lubię sobie polatać po lochach właśnie grając wygodnie na kanapie z konsolką w rękach.

Diablo Immortal
Diablo Immortal

To teraz pora na Diablo IV, prawda? PRAWDA? Nie. Blizzard miał inny pomysł i zamiast kolejnej pełnoprawnej odsłony gry zapowiedział Diablo Immortal, czyli produkcję przeznaczoną na urządzenia mobilne i jakże by inaczej, z wieloma sposobami monetyzacji. Reakcje graczy sprawiły, że dziś jest to jedna z najbardziej pamiętnych zapowiedzi w historii firmy. Ale jak to? Gracze nie mają telefonów? Mają, ale oczekiwania były zdecydowanie inne. Finalnie gra pojawiła się w 2022 roku na iOS i Androidzie, a także z czasem dostaliśmy wersję na PC, ale dla zagorzałych fanów był to policzek i spore rozczarowanie. Trudno jednak nie odmówić Diablo Immortal sukcesu. Gra została dopracowana, miała dość bogatą zawartość jak na mobilkę i choć wzbudzała wiele kontrowersji to jednak stała się sukcesem kasowym, generując ogromne zyski z mikropłatności. Z jednej strony można docenić dostępność i możliwość spędzania czasu ze swoją ulubioną marką, ale jednak Immortal pokazał jak duże znaczenie dla Blizzarda ma model gry usługi, co przeniosło się dalej na „właściwie” już Diablo, a to co coś co wieloletnich fanów serii raczej nie przekonywało.

Diablo IV
Diablo IV

Diablo IV zostało zapowiedziane dość szybko po Diablo Immortal i chyba głównie po to, aby załagodzić sytuację i zdenerwowanie/rozczarowanie graczy. Finalnie gra ukazała się już w 2023 roku, a więc bardzo szybko. Blizzard tym razem po części lepiej rozegrał swoją premierę. Przede wszystkim Diablo znowu stało się mroczne, brudne, brutalne i dające poczucie zagrożenia, co od razu wzbudzało wspomnienia związane z Diablo II. Z drugiej zrezygnowano z tego co zawsze było domeną serii czyli z generowanych proceduralnie map. Tym razem otrzymaliśmy jeden konkretnie zbudowany świat, który poniekąd zyskał tym samym na szczegółowości oraz model zabawy przypominający nieco gry MMO. Do tego dorzucono skalowanie poziomów i jak już miało być lepiej, to znów wiele elementów sprawiło, że gracze podchodzili z wielkim dystansem do nowej produkcji. Tym razem twórcy postanowili odsunąć Diablo na dalszy plan, a w zamian skupiono się na Lilith. Nie zrezygnowano za to z całej mitologii Sanktuarium, więc choć Pan Grozy zwykle był centralną postacią serii, tak jego brak w Diablo IV wcale nie sprawił, że czuliśmy się jakbyśmy trafili w jakieś nowe rejony. Z Lilith nadal można było się czuć jak w domu, a konflikt między Niebiosami i Piekłem chyba nigdy nie był tak intensywny.

Diablo IV
Diablo IV

Premiera gry nie poszła jednak gładko i ponownie podzieliła fanów serii. Pierwsze miesiące życia tej produkcji były przepełnione dyskusją o endgame, itemizacji, tempie rozwoju, sezonach lub o tym czy gra ma wystarczająco dużo zawartości dla najbardziej zaangażowanych graczy. Blizzard znów musiał wsłuchiwać się w oczekiwania społeczności i intensywnie pracować nad poprawą wielu elementów produkcji. Po drodze pojawiły się zmiany w drzewku rozwoju, w przedmiotach, zostały dodane nowe mechaniki i możliwości zabawy, sezony lepsze lub gorsze nadal przyciągały graczy, zostały wydane nawet dwa dodatki (pierwszy raz w historii, więcej niż jeden), które rozwijały historię – gra naprawdę przeszła ogromne ilości zmian, ale nadal Diablo IV pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych części, która dzieli fanów na bezgranicznych zwolenników lub wielkich krytyków, którzy koniec końców często okazują się być fanami Path of Exile 2. Swoją drogą to dość ciekawy przypadek, bowiem przez lata Diablo nie miało jakiejś większej konkurencji, aż do momentu pojawienia się PoE, które stało się realnym zagrożeniem dla marki Blizzarda. Według mnie obie gry są mają w sobie coś fajnego, ale też dostarczają nieco inny model zabawy, trudno jednak nie odnieść wrażenia, że tym razem to Blizzard ma się na kim wzorować w wielu elementach, podczas gdy przez lata to Zamieć była idolem wielu studiów.

Diablo IV
Diablo IV

Co zatem sprawiło, że seria Diablo przetrwało już 30 lat i nadal przyciąga mnóstwo graczy? Prostota rozgrywki od której trudno się oderwać, istotny loot oraz możliwość rozwoju własnej postaci, która będzie budziła postrach w piekle. Zabawa jest powtarzalna, ale to prawdopodobnie jedna z najlepiej zaprojektowanych pętli rozgrywki w historii gier. W normalnych warunkach zabijanie tego samego bossa setny raz byłoby super nudne, ale ta nutka nadziei, że za moment wypadnie z niego jakiś epicki przedmiot sprawia, że chce się próbować, by następnie patrzeć jak nasza postać staje się niesamowicie potężna. Każda część była nieco inna, oferowała nieco inną dynamikę rozgrywki lub wprowadzała lepsze i gorsze zmiany, ale finalnie żadna nie zapomniała o swoich podstawowych założeniach, które polubili gracze.

Diablo IV
Diablo IV

Trzydzieści lat w historii gier komputerowych to wieczność. W 1996 roku świat oraz Internet wyglądał zupełnie inaczej, z resztą sprzęt tak samo. Lata mijały, wszystko diametralnie się zmieniło, ale Diablo nadal jest żywe i świetnie adaptuje się do kolejnych czasów. Gdy porównamy pierwszą i czwartą część, różnice są wręcz niewiarygodne, ale gdy zabijemy potworka lub podniesiemy lepszy sprzęt to natychmiast czujemy dokładnie tę samą satysfakcję i to jest właśnie kwintesencja Diablo.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!