Nasz człowiek w Japonii: zagadkowa sprawa obciętej głowy Abe'a

Bartłomiej Nagórski
2014/10/18 09:00
15
0

Tylko u nas! Naświetlamy ponurą tajemnicę zniknięcia głowy sympatycznego kosmity! Odrażające! Przerażające! Wstrząsające! Pamiętajcie - po raz pierwszy przeczytaliscie o tym na gram.pl!

A teraz już na poważnie. Abstrahując od żartobliwych wykrzykników, trzeba stwierdzić, że z pozoru drobna zmiana pewnych szczegółów w japońskiej wersji Abe's Oddysee wiąże się z przykrymi kwestiami, wykraczającymi poza ramy świata gier. O dyskryminacji burakumin pisałem w drugim - i jak na razie ostatnim - numerze nieregularnika LAG. Jednak poza liczbą palców Abe'a zmianie uległ też inny element gry, o czym poniżej. Na ile mi wiadomo, nigdzie indziej w internecie nie znajdziecie wytłumaczenia tej sprawy, dlatego postanowiłem podjąć próbę zmierzenia się z tematem. Muszę jednak uprzedzić, że prowadzi on w dosyć makabryczne rejony, więc zupełnie serio ostrzegam osoby wrażliwe na drastyczne opisy - czytacie ciąg dalszy na własną odpowiedzialność.

Znajdź dziesięć drobnych różnic.

Zacznijmy zatem od faktów, by potem przenieść się w sferę spekulacji. Rzeczą absolutnie pewną jest to, że Abe's Oddysee swoją premierę miała na platformie PlayStation w sierpniu 1997 roku, by przeskoczyć na PC w październiku. Co ważne, dotyczy to rejonów NA i PAL, czyli północnej Ameryki i Europy. Zlokalizowana wersja japońska ukazała się dopiero w grudniu 1997 (zapamiętajcie tę datę, bo przyda się później) pod tytułem Abe A Gogo. Akurat zmiana tytułu nie jest szczególnie istotna, chociaż może warto wspomnieć, że nie chodzi o rodzaj dzwonka, który usłyszeć można w muzyce afrykańskiej i latynoskiej (to charakterystyczne pobrzękiwanie w salsie). Zwrot "à gogo" może mieć konotacje rozrywkowe, związane z imprezami czy zabawą, ale też oznaczać "do oporu" lub "pełną parą". Przykładowo, w grze Viewtiful Joe główny bohater wykrzykuje hasło "Henshin a go-go, baby!" kiedy zmienia się w swoje komiksowe alter ego.

Wracając do meritum, poza zredukowaniem liczby palców Mudokonów (wyłupiastookich obcych, których przedstawicielem jest Abe) zmianie uległ jeszcze jeden drobny szczegół. Był nim widoczny w animowanym intrze projekt graficzny Mudokon Pops, czyli smakołyków z tejże rasy. Zarówno Wikipedia, jak i przepiękny artbook "The Art of Oddworld" wspominają o tym i przytaczają ilustrację porównawczą. W oryginale przedstawiała ona dosyć realistycznie przedstawioną głowę Mudokona, nadzianą na kij. W wersji japońskiej mamy natomiast umownie narysowanego zielonkawego loda na patyku z charakterystycznymi dla rasy kosmitów wyłupiastymi oczkami. Ani Wikipedia, ani artbook nie tłumaczą przyczyny takiej zmiany, poza enigmatyczną wzmianką o "nieujawnionych wydarzeniach bieżących w Japonii" (w oryginale: "undisclosed current events in Japan"). Czy możliwe żeby autorzy nie mieli bliższej wiedzy na ten temat? Nie dziwiłoby to, zważywszy niechęć Japończyków do poruszania trudnych kwestii - a jeśli moja teoria odpowiada prawdzie, to owa zmiana dotyczy zdarzeń wyjątkowo nieprzyjemnych.

Szukając wytłumaczenia dla ocenzurowania japońskiej wersji Abe's Oddysee zacząłem przyglądać się głośnym sprawom kryminalnym, które miały miejsce w Japonii przed premierą gry, zwłaszcza takim, które dotyczyły dekapitacji. Założyłem bowiem, że tego rodzaju ingerencja nie wzięła się znikąd, a była próbą uniknięcia skojarzeń z jakimś bulwersującym skandalem czy szczególnym poruszeniem opinii publicznej. Jako pierwszą zainteresowałem się sprawą Lucie Blackman, która odbiła się szerokim echem nie tylko w Japonii, ale i na świecie. Atrakcyjna młoda Brytyjka, pracująca jako hostessa w Roppongi, rozrywkowej dzielnicy Tokio, pewnej nocy zniknęła bez śladu. Jej ciało, pocięte na kawałki i z odciętą głową, znaleziono ponad pół roku później w wyniku długiego i obfitującego w nieprzyjemne odkrycia śledztwa. Mordercą Lucie okazał się seryjny gwałciciel Joji Obara, który pozbawiał swoje ofiary przytomności przy użyciu chloroformu. Więcej o tej przykrej sprawie można przeczytać w książce "People Who Eat Darkness" Richarda Parry'ego lub w "Zemsta Jakuzy" Jake'a Adelsteina.

Wiele elementów tej zbrodni (dekapitacja, nagłośnienie) pasowało do układanki, jednak nie zgadzał się czas: sprawa Lucie Blackman miała miejsce w 2000 roku, na długo po premierze Abe A Gogo. Przeglądałem zatem kolejne, a jest tego trochę: zaszlachtowania w Sasebo (ang. Sasebo slashings), zadźgania w Akihabarze (ang. Akihabara stabbings), incydent w Sayama (ang. Sayama incident, nota bene powiązany z kwestią burakumin), i tak dalej, i tak dalej. W większości miały one jednak miejsce dużo później lub dużo wcześniej niż okolice wydania gry. Poszukiwałem różnych wariantów słów kluczowych: beheaded, decapitated, severed head, dismembered, dismemberment. Nie muszę chyba mówić na jakie obrazy natrafiałem w wynikach wyszukiwania - obawiam się, że kiedyś Google uzna mnie za seryjnego mordercę in spe. W końcu trafiłem na sprawę, która wydawała się wypełniać wszystkie przesłanki.

GramTV przedstawia:

Wczesnym rankiem 27 maja 1997 woźny z Tomogaoka Junior High School w Kobe podczas codziennych zajęć zobaczył na bramie szkoły jakiś przedmiot. Gdy podszedł, by przyjrzeć mu się bliżej, zorientował się, że patrzy na uciętą głowę dziecka. Z powodu makabrycznego odkrycia natychmiast wezwano policję, która ustaliła, że ofiarą był jedenastoletni Jun Hase, uczeń pobliskiej Tainohata Elementary School, który zaginął trzy dni wcześniej. Resztę ciała Juna odnaleziono w lesie nieopodal. Głowie chłopca towarzyszył list, zapowiadający "to dopiero początek gry", a podpisany Seito Sakakibara.

Jun Hase i miejsce zbrodni.

Na Kobe padł blady strach - zaledwie dwa miesiące temu w tej samej okolicy zamordowano dziesięciolatkę. Rodzice nie odstępowali swoich dzieci na krok, gazety zachłystywały się krwawymi szczegółami i podobieństwami do spraw słynnych morderców w Stanach Zjednoczonych. Panika narastała. Miesiąc później aresztowany został czternastoletni licealista, podejrzany o zabicie dwójki dzieci i próby ataku na kolejne. Jego tożsamość nie została nigdy ujawniona - japońskie prawo zakazuje ujawniania danych małoletnich, dlatego w mediach nazywano go "chłopcem A". Niedługo po aresztowaniu chłopak przyznał się do zbrodni i trafił do więzienia dla młodocianych. Dalszych ataków na dzieci nie odnotowano.

W powyższej sprawie, w anglojęzycznym internecie znanej jako Kobe child murders (morderstwa dzieci z Kobe), wszytkie elementy zdają się pasować do hipotezy. Ucięta głowa, poziom zszokowania społeczeństwa (dzieciobójstwo zawsze porusza), a także daty - w 1997 roku, kiedy to trwały prace nad lokalizacją gry, sprawa była bardzo świeża. Uzbrojony w te informacje zacząłem przetrząsać internet w poszukiwaniu potwierdzenia i w końcu je znalazłem. W wywiadzie z 2012 roku Lorne Lanning potwierdził:

To było bardzo, bardzo stresujące dla Japonii. A wydarzyło się tuż przed tym jak mieliśmy tam wypuścić Mudokon Pops. Więc oni (japońska ekipa wydawcy, firmy SoftBank - przypis BN) powiedzieli, że raczej byłoby dobrym pomysłem je zmienić. Nie wymusili tego: zapytali nas, a my nie byliśmy głupi, więc się dostosowaliśmy. Inne zachowanie byłoby chamskie.

Co działo się dalej? "Chłopiec A" został warunkowo zwolniony w 2004 roku i formalnie zakończył odbywanie kary w 2005 roku. W mediach huczało - podnoszono wątpliwości czy można puścić wolno kogoś, kto dokonał takich czynów. Nagonka była porównywalna ze sprawą Trynkiewicza w Polsce. Jednakże z uwagi na to, że w Japonii skrupulatnie przestrzega się prawa, nie podjęto prób blokowania zwolnienia: "chłopiec A" wrócił do społeczeństwa i pozostaje anonimowy.

Co zaś tyczy się gry, to w odróżnieniu od liczby palców, projekt Mudokon Pops pozostał zmieniony w nowej odsłonie Abe's Oddysee New N' Tasty. Lorne Lanning powiedział bowiem, że nie przepadał za pierwszą wersją:

Nigdy nie podobał mi się ten pierwszy projekt. Ale to wyszło od grafików i powiedziałem "uhhh... okej". Znaczy, staram się dawać artystom pewną swobodę i nie zmieniać wszystkiego pod kątem mojego gustu, ale zachęcać ich do odpowiedzialności. Czasami to oznacza, że podejdzie ci to co wyprodukują, czasami nie, a czasami po prostu jest to nie do zaakceptowania.
I tak oto z przygód Abe'a znikł ostatni ślad po tragicznych wydarzeniach z Japonii lat dziewięćdziesiątych.

Komentarze
16
Fang
Gramowicz
20/10/2014 21:34

w mediach nazywano go "chłopcem A"Dla zainteresowanych, inny świr (Issei Sagawa) napisał o tym książkę.

BartsBlue
Gramowicz
19/10/2014 18:09

@brrupsz> Kolejny super art. Me likes again :)Dzięki! Jesteś czymś w rodzaju stałego klienta na moje teksty. :)@DuPiK96Trochę zakręciłeś. Oddworld Inhabitants to była firma Lorne''a Lanninga, która wypuszczała gry z cyklu Oddworld. Po kolei były to: Abe''s Oddysee, Abe''s Exoddus, Munch''s Oddysee, Stranger''s Wrath.Abe''s Exoddus było drugie w kolejności, dlatego znalazły się już w nim zmiany, o których napisałem w dwóch artykułach:- liczba palców Mudokonów - http://www.gram.pl/artykul/2014/10/04/nasz-czlowiek-w-japonii-tabu-czterech-palcow.shtml- "lód" czyli podmiana reklamy Mudokon Pops - opisana powyżejOddworld Inhabitants zostawili je przy drugiej części, żeby nie musieć robić dwóch wersji gry, na rynek japoński i dla reszty świata (jak musieli to zrobić przy części pierwszej).W wydanym niedawno remake''u Abe''s Oddysee, noszącej podtytuł New''n''Tasty, powrócono do oryginalnej liczby palców, natomiast zostawiono "loda" czyli poprawioną wersję reklamy smakołyku z Mudokonów.Alles klar?

DuPiK96
Gramowicz
19/10/2014 16:38

Chwila, z tego co mi wiadomo to głowa przedstawiona na obrazku i "lód" to możliwa wzmianka oddworld inhabitants. W Exoddusie właśnie jest ten lód na animacji gdzie docieramy do co fee depot, wiec Japończycy być może nie ingerowali w to. To samo wiąże się z palcamim, w exoddusie. Abe też ma powiedzmy zmodyfikowaną dłoń właśnie podobną do tych, które są widoczne na okładce Abe a gogo.Jedna rzecz mnie cieszy. A dokładnie to, że ktoś jeszcze pamięta tą wspaniałą gre :) .

brrupsz
Gramowicz
19/10/2014 16:02

Kolejny super art. Me likes again :)

Hubi_Koshi
Gramowicz
18/10/2014 20:32
Dnia 18.10.2014 o 18:33, NemoTheEight napisał:

Tyle szumu o jedna odciętą głowę? W Meksyku ponoć rankiem czasem łatwiej o uciętą głowę, niż świeże bułki w piekarni, a nikt nie robi afery. Ja rozumiem, ze to straszna zbrodnia, itp. itd., ale co z tego? To tak jakbym się rzucał z pięściami na każdego, kto wspomni o raku, bo ktoś mi na niego zmarł.

Mówimy tu o dwóch zupełnie różnych społeczeństwach. W Meksyku mordy i walki gangów to praktycznie codzienność podczas gdy Japonia jest krajem bardzo bezpiecznym i praworządnym.

Fatal-X
Gramowicz
18/10/2014 20:15

Niezły artykuł.

NemoTheEight
Gramowicz
18/10/2014 18:33

Tyle szumu o jedna odciętą głowę? W Meksyku ponoć rankiem czasem łatwiej o uciętą głowę, niż świeże bułki w piekarni, a nikt nie robi afery. Ja rozumiem, ze to straszna zbrodnia, itp. itd., ale co z tego? To tak jakbym się rzucał z pięściami na każdego, kto wspomni o raku, bo ktoś mi na niego zmarł.

rikoananas
Gramowicz
18/10/2014 15:58

Miło wejśc i przeczytać o czymś ciekawym, zamiast po raz enty o tym, że ''''PS4/XBONE, 1080p/900p'''' :)

BartsBlue
Gramowicz
18/10/2014 15:23

Dziękuję wszystkim za życzliwe komentarze.Więcej tekstów z tego cyklu znajdziecie na tagu http://www.gram.pl/tag/nasz-czlowiek-w-japonii.shtml plus jeden który nie wiedzieć czemu się tam nie pokazuje http://www.gram.pl/artykul/2014/09/13/nasz-czlowiek-w-japonii-tokio-wirtualne-tokio-prawdziwe.shtml

MisioKGB
Gramowicz
18/10/2014 15:12

Bardzo ciekawe serio, fajny artykuł, przedstawienie odciętej głowy w momencie gdy mogło to się kojarzyć z bardziej nieprzyjemnymi wydarzeniami, wręcz okrutnymi faktycznie mogło być kompletnie nie na miejscu.

Shade
Gramowicz
18/10/2014 14:13

> Swoją drogą - nie są to częste przypadki, aby zmieniano część gry ze względu na wydarzenia> w świecie rzeczywistym. Zna ktoś inne przypadki? Bardzo mnie temat zainteresował. ;)Masę gier zostało przerobionych po zamachu ma WTC.Np. w CnC Red Alert 2 Yuri''s Revange zmieniono trochę misję ale i również projekt okładki.

soshman
Gramowicz
18/10/2014 13:42

Zdecydowanie częściej chciałbym widzieć tutaj tego typu artykuły. Mimo nieprzyjemnej treści czytało się bardzo dobrze i ciekawie.Mam nadzieję, że mordercą pozostaniesz in spe i zdążysz "wyprodukować" więcej takich artykułów! :)Swoją drogą - nie są to częste przypadki, aby zmieniano część gry ze względu na wydarzenia w świecie rzeczywistym. Zna ktoś inne przypadki? Bardzo mnie temat zainteresował. ;)Pozdrawiam.

Prince_Miki
Gramowicz
18/10/2014 12:49

Nareszcie coś nie o grach. Oczywiście też popieram zdanie kolegów powyżej i domagam się więcej takich artykułów, bo czytało się fantastycznie. ;)

korinek2
Gramowicz
18/10/2014 12:26

Mnie też się super czytało. Mam nadzieje na więcej :)

Hulk131
Gramowicz
18/10/2014 12:10

Bardzo ciekawy artykuł. Gratuluję rozwiązania sprawy ;)