Pomimo niedawnej porażki, Snyder nie zamierza rezygnować z rebootu wyśmienitego filmu science fiction.
Zack Snyder po raz pierwszy szerzej opowiedział o swojej wersji Ucieczki z Nowego Jorku. Reżyser zamierza zachować nietypową perspektywę oryginału Johna Carpentera i ponownie spojrzeć na rok 1997 oczami twórców żyjących na początku lat 80. Wygląda również na to, że Snake Plissken pozostanie wierny swojemu kultowemu wizerunkowi.
Ucieczka z Nowego Jorku
Ucieczka z Nowego Jorku – Zack Snyder nadal planuje nakręcić reboot kultowego filmu science fiction
Informacja o zaangażowaniu Zacka Snydera pojawiła się w czerwcu.Twórca Człowieka ze stali, Ligi Sprawiedliwości oraz filmów z serii Rebel Moon ma napisać scenariusz i wyreżyserować nową interpretację klasycznego filmu Johna Carpentera z 1981 roku. Projekt przygotowywany jest z myślą o dystrybucji kinowej.
Najciekawszą informacją ujawnioną przez Snydera jest sposób, w jaki zamierza podejść do realiów tego świata. Oryginalna Ucieczka z Nowego Jorku rozgrywała się w przyszłości, czyli w 1997 roku. Snyder nie zamierza jednak aktualizować tej daty i przenosić historii do współczesności lub dalszej przyszłości. Zamiast tego chce stworzyć wizję roku 1997 taką, jaką można było wyobrazić sobie w 1981 roku.
Film będzie osadzony w 1997 roku, ale z perspektywy 1981 roku.
Reżyser zdradził również, że w jego wersji konflikt pomiędzy amerykańskimi siłami porządkowymi a środowiskami przestępczymi rozpocznie się 9 lipca 1981 roku. Data nie została wybrana przypadkowo. Właśnie wtedy do kin trafiła oryginalna Ucieczka z Nowego Jorku. Pozostałe założenia mają być znacznie bliższe filmowi Carpentera. Snyder przyznał przy tym, że szczególnie ceni charakterystyczne połączenie kiczu i kampowej stylistyki obecne w pierwowzorze.
Twórca widzi w tej historii również możliwość ponownego wykorzystania satyrycznego potencjału oryginału. Jego zdaniem opowieść pozwala komentować działania władz, przekraczanie przez nie kompetencji oraz napięcia społeczne. Snyder zwrócił uwagę, że część tematów obecnych w filmie Carpentera może obecnie wydawać się wyjątkowo aktualna. Wspomniał przy tym między innymi fikcyjny Ludowy Front Wyzwolenia Ameryki, będący elementem świata przedstawionego.
To także sposób, w jaki satyra może do nas przemówić.
GramTV przedstawia:
Nie znamy jeszcze nazwiska aktora, który zastąpi Kurta Russella w roli Snake'a Plisskena. Snyder potwierdził jednak, że ma już na myśli konkretną osobę. Nie chciał zdradzić, czy chodzi o aktora, z którym współpracował wcześniej.
Jedno jest natomiast niemal pewne. Nowy Snake powinien zachować charakterystyczny wygląd swojego poprzednika, włącznie z opaską zakrywającą oko.
Lepiej, żeby wyglądał jak Snake, bo inaczej wychodzę.
Co ciekawe, zainteresowanie projektem wyraził już Jeffrey Dean Morgan. Aktor znany między innymi ze współpracy ze Snyderem przy Watchmen. Strażnikach i Batman v Superman: Świt sprawiedliwości skontaktował się z reżyserem w sprawie roli. Obecnie nie wiadomo jednak, czy rzeczywiście znajdzie się w obsadzie, ani czy miałby wcielić się właśnie w Snake'a.
Oryginalna Ucieczka z Nowego Jorku przedstawiała alternatywną wersję 1997 roku, w której po wielkim konflikcie pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim cały Manhattan został przekształcony w ogromne więzienie o zaostrzonym rygorze. Gdy porwany samolot prezydenta Stanów Zjednoczonych rozbija się na wyspie, głowa państwa trafia w ręce więźniów. Snake Plissken, były żołnierz sił specjalnych, który sam został przestępcą, otrzymuje zadanie odbicia prezydenta. W zamian może odzyskać wolność. W filmie Carpentera bohatera zagrał Kurt Russell.
Nowa wersja nie jest pierwszą próbą przywrócenia marki. Na przestrzeni lat z projektem łączeni byli między innymi Len Wiseman, Brett Ratner, Breck Eisner, Robert Rodriguez, Leigh Whannell oraz duet Radio Silence. W pewnym momencie do zagrania głównej roli przymierzany był również Gerard Butler. Żadna z tych wersji ostatecznie nie powstała.
Wiesz co jest najlepsze? Wszyscy go mieli dość, ale po tym co wyprawia Gunn zaczęły się głosy że to jednak on powinien dalej sterować DCCU.
"Snyder zwrócił uwagę, że część tematów obecnych w filmie Carpentera może obecnie wydawać się wyjątkowo aktualna. Wspomniał przy tym między innymi fikcyjny Ludowy Front Wyzwolenia Ameryki, będący elementem świata przedstawionego." - to mnie niestety nie napawa optymizmem. Co, znowu dostaniemy "białych nacjonalistów atakujących Kapitol?". Mieszanie polityki w filmy jak nigdy zabija to medium w USA. Dopóki Hollywood nie przypomni sobie że mainstreamowe filmy są "dla wszystkich" a nie przeciwko "myślącym inaczej" (prawica, konserwatyści), to nie wygrzebią się ze swoich problemów.
dariuszp napisał:
Czy tylko ja już mam trochę dość Snydera?
Sama polityka to nie problem. Problem to sposób w jaki jest dołączana. Weźmy np. Kojimę i sławne już Metal Gear. To jest mega polityczna seria. Zresztą niemal wszystko da się jakoś podpisać pod politykę.
Ale kiedy gram w Metal Gear to nie czuje jakby mi aktywista dawał wykład. Dodatkowo wiele gier które są z natury polityczne dają Ci wybór. Ale zagraj np. w takie Dragon Age: Veilguard i jesteś po prostu zmuszony to pewnych rzeczy albo nie masz prawa skrytykować czegoś. I z tym mam problem.
A kiedy cała logika tego wykładu jest do podważenia - tym bardziej zaczynam mieć z tym problem.
Wkurza mnie też że kiedy krytykujesz że coś jest "polityczne" ludzie właśnie rzucają bzdurne argumenty że "wszystko jest polityczne". I czasem trudno się zorientować czy to jedni z tych idiotów co udają że nie rozumieją o czym mówisz czy rzeczywiście są tak durni że nie zrozumieli o czym mówisz.
To samo kiedy jest mowa o "woke" w dzisiejszym znaczeniu tego słowa. Ludzie znowu udają że nie wiesz o czym mówisz albo próbują się usilnie trzymać terminologii jakby nie rozumieli w jakim kontekście o tym mówisz. "woke" to krytyka tego jak woke jest użyte przez korporacje. Gra jest woke kiedy np. porusza temat rasizmu czy świadomości na temat rasizmu i ogólnie problemów społecznych. Jest "woke" kiedy robi to bardzo ciężką ręką na siłę. Kiedy widać że aktywista nie chciał zrobić gry która porusza temat rasizmu co np. robi powiedzmy Mafia 3 tylko chcieli wykorzystać grę jako wehikuł do swojego aktywizmu i generalnie w d*pie mają to co wykorzystali.
wolff01
Gramowicz
18/09/2026 11:28
dariuszp napisał:
Czy tylko ja już mam trochę dość Snydera?
Wiesz co jest najlepsze? Wszyscy go mieli dość, ale po tym co wyprawia Gunn zaczęły się głosy że to jednak on powinien dalej sterować DCCU.
"Snyder zwrócił uwagę, że część tematów obecnych w filmie Carpentera może obecnie wydawać się wyjątkowo aktualna. Wspomniał przy tym między innymi fikcyjny Ludowy Front Wyzwolenia Ameryki, będący elementem świata przedstawionego." - to mnie niestety nie napawa optymizmem. Co, znowu dostaniemy "białych nacjonalistów atakujących Kapitol?". Mieszanie polityki w filmy jak nigdy zabija to medium w USA. Dopóki Hollywood nie przypomni sobie że mainstreamowe filmy są "dla wszystkich" a nie przeciwko "myślącym inaczej" (prawica, konserwatyści), to nie wygrzebią się ze swoich problemów.