Pierścienie Władzy od Amazona już wkrótce powrócą z 3. sezonem. W sieci ponownie rozkręca się więc dyskusja o tym, co serial zrobił dobrze, a co niekoniecznie przypadło do gustu widzom.
Od samego początku Pierścienie Władzy budziły sporo kontrowersji. Jednym z głównych powodów były zmiany względem twórczości J.R.R. Tolkiena oraz bardzo ograniczony zakres materiałów, do których twórcy serialu mieli prawa. Amazon nigdy nie ukrywał, że nie posiada pełnych praw do całego dorobku pisarza dotyczącego Śródziemia. Nie uciszyło to jednak krytyków, którzy nie traktują serialu jako kanonicznej historii tego świata. Jednocześnie produkcja ma swoich wiernych zwolenników.
Pierścienie Władzy
Halbrand okazał się Sauronem. I to miało sens
Jedną z osób, która postanowiła spojrzeć na serial z nieco innej perspektywy, jest Catherine Delgado z ComicBook.com. Autorka zwróciła uwagę na decyzję, która przez lata była jednym z najbardziej dyskutowanych elementów Pierścieni Władzy. Jej zdaniem zmiana dotycząca jednej z najważniejszych postaci okazała się znacznie lepszym pomysłem, niż mogłoby się wydawać. Chodzi oczywiście o Halbranda, który pod koniec pierwszego sezonu został ujawniony jako Sauron. Postać grana przez Charliego Vickersa przez większość pierwszej odsłony serialu była przedstawiana jako tajemniczy człowiek, który spotyka Galadriel po katastrofie na morzu. Z czasem zaczęto sugerować, że może być potomkiem dawnego króla Południowych Krain. Dopiero finał sezonu pokazał prawdę.
ComicBook.com zwrócił uwagę na ciekawy aspekt tej decyzji. Ukrycie tożsamości Saurona pozwoliło wykorzystać jego najważniejszą cechę – zdolność do zwodzenia i manipulowania innymi. W tym przypadku jego ofiarą nie była wyłącznie Galadriela. Przez znaczną część pierwszego sezonu w podobny sposób prowadzona była również widownia. Serwis zaznacza przy tym, że przewidzenie twistu nie musi oznaczać, że był on nieudany. Istotne jest również to, czy po ujawnieniu prawdy wcześniejsze wydarzenia nabierają nowego znaczenia. W przypadku Halbranda ponowne obejrzenie pierwszego sezonu pozwala inaczej spojrzeć na jego zachowanie oraz relację z Galadriel.
GramTV przedstawia:
Zwrócono również uwagę na różnicę między wiernością Tolkienowi a skutecznością rozwiązania zastosowanego w serialu. Halbrand nie jest postacią znaną z książek, a podczas Drugiej Ery Sauron posługiwał się przede wszystkim tożsamością Annatara, Pana Darów. Zmiana była więc znaczącym odejściem od oryginału, ale jednocześnie pozwoliła twórcom rozbudować historię Saurona i jego relację z Galadriel. Ta szuka bowiem Saurona, nie zdając sobie sprawy, że już znajduje się obok niej.
Oczywiście trudno oczekiwać, by zmieniło to zdanie osób, które od początku krytykowały Pierścienie Władzy za odejście od twórczości Tolkiena. Można jednocześnie uważać tę decyzję za niezgodną z oryginałem i docenić ją jako element konstrukcji serialowej historii. Na odpowiedź, czy podobne zabiegi nadal będą działać, nie będziemy musieli długo czekać. 3. sezon Pierścieni Władzy zadebiutuje w listopadzie na Prime Video. Czy powrót serialu ponownie wywoła równie gorącą dyskusję? Dajcie też koniecznie znać jak wam podobał się omówiony twist w serialu.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Jak dla mnie to umniejsza postaci ale co ja tam wiem. Zresztą ruch nie był genialny. Przypominał mi Arkham Knight od Rocksteady gdzie też hypowali nową postać i wszyscy od początku zgadli kto to może być więc jak w końcu prawda wyszła na jaw to było zero zaskoczenia. Podobnie tutaj zarówno w wypadku Gandalfa i Saurona.
Co do reszty to nie wiem bo oglądnąłem tylko te 2 odcinki co wypuścili na początku. I musiałem podejść drugi raz bo dosłownie zasnąłem oglądając to. I stwierdziłem że to nie dla mnie.
Hagan
Gramowicz
Dzisiaj 09:09
Cóż, nie oglądałem serialu, ale większość youtuberów analizująca pierwszy sezon domyślła się od razu że tajemniczy Halbrand jest Sauronem.