Do sieci wyciekły dane części użytkowników platformy Valve.
Serwis Łowcy Gier poinformował, że na przełomie lipca i sierpnia doszło do poważnego wycieku danych użytkowników Steam. Firma CEVA Logistics, która zajmuje się wysyłką sprzętu Steam w Europie, padła ofiarą ataku hakerów. W konsekwencji wrażliwe informacje użytkowników platformy Valve trafiły do sieci.
Steam
Steam – wyciekły dane użytkowników platformy Valve
CEVA zajmuje się wysyłką Steam Decka, Steam Machine i Steam Controllera w Europie. Firma przechowuje dane użytkowników przez okres 90 dni od złożenia zamówienia. Jeżeli więc w ostatnich trzech miesiącach zamawialiście jakikolwiek sprzęt od Valve, Wasze dane mogą być zagrożone.
Co konkretnie wyciekło do sieci? Valve poinformowało w wiadomości przesłanej do użytkowników, że do sieci trafiły imię i nazwisko kupującego, dokładny adres zamieszkania, kraj, numer telefonu, adres mailowy, na którym zarejestrowane jest konto Steam oraz szczegóły zamówionego produktu, w tym cena.
GramTV przedstawia:
Valve uspokaja, że żadne dodatkowe informacje dotyczące konta Steam lub innych zakupów nie zostały przejęte podczas cyberataku. CEVA nie zbiera takich danych, jak hasła, płatności, czy też kodów Steam Guard.
Firma jest w stałym kontakcie z CEVA, aby jak najszybciej rozwiązać sytuację i poprawić bezpieczeństwo, aby sytuacja z kradzieżą danych nie powtórzyła się w przyszłości. Valve zadeklarowało również, że powiadomi organy ochrony danych w krajach poszkodowanych osób.
Jeżeli jesteście wśród osób, których dane wyciekły, mogliście otrzymać już maile informujące o incydencie. Miejcie się więc na baczności, gdyż wspomniane wyżej dane mogą posłużyć złodziejom do prób kradzieży innych Waszych danych lub posłużyć do oszustwa, z fałszywymi wiadomości z podejrzanymi linkami lub wyłudzaniem pieniędzy. Nie dajcie się oszukać.
No, to mi ulżyło. Nie stać mnie, więc nie kupowałem...
A bardziej poważnie - wszystkie dane zakupowe klienta - no, to jest po prostu Eldorado dla pishingu. Wystarczy pseudo-faktura korygująca, albo powiadomienie o konieczności uzupełnienia danych, albo prośba o "pilne cokolwiek".
Ostatnio poszły maile wysłane rzekomo z pewnego wiodącego polskiego portalu od nieruchomości. Co prawda zarówno podany telefon jak i link były wybitnie słabej jakości, np. telefon "+48555555555" albo link typu laravel582.nazwaPortalu98.vcp.lt/kliknij-to-koniecznie. Ale sam komunikat był przeładowany zdaniami typu "natychmiast", "likwidacja konta", "brak zwrotu środków", "musisz uaktualnić dane" - i gdyby nie właściwe zachowanie portalu, który rozesłał ostrzeżenie - wiele osób pewnie by się nacięło...
NIE MA anonimowości w sieci. Ostatnio namierzyli jednego "żartownisia" w USA czy gdzieś, bo się okazało, że Windows (podobnie trochę jak Chrome) na stałe przypisuje ID do konkretnego komputera na którym jest instalowany (pewnie po adresie MAC) i udało się powiązać komputer z malingiem gościa.
Niemniej - jak mawiał klasyk - administrator musi znać wszystkie dziury. Hakerowi wystarczy jedna.