Ten twórca swego czasu był bardzo ceniony w Hollywood i regularnie dostawał nominacje do Oscara, zamieniając nawet jedną z nich w statuetkę. Ale po tych słowach chyba sam siebie scancelował. Asghar Farhadi, autor takich cenionych dramatów jak Rozstanie, Bohater, Klient czy Wszyscy wiedzą, wypowiedział się niedawno na temat tego, w jaki sposób amerykańskie kino opowiada o USA i jak przedstawia Amerykanów jako ważniejszych od innych.
Kino amerykańskie często opiera się na tym jednym schemacie
To zresztą dość powszechny zarzut kierowany w stronę Hollywood. Kino amerykańskie od lat prezentuje tezę, jakoby amerykańska pomoc i ingerencja w struktury innych państw były konieczne, czyniąc z siebie mesjasza narodów. Farhadi ma ogromny problem z takim przedstawieniem sprawy i nie rozumie, skąd wzięło się przekonanie, że Amerykanie są tak ważni. Egocentryzm Hollywood jest według niego porażający.
Jako przykład takiego podejścia reżyser wskazuje Operację Argo w reżyserii Bena Afflecka. Film opowiada o ewakuacji amerykańskich dyplomatów z ogarniętego rewolucją Teheranu i według Farhadiego doskonale pokazuje sposób, w jaki część Hollywood spogląda na resztę świata.
Problem z takimi filmami polega na tym, że część ludzi w Stanach Zjednoczonych i w samym Hollywood patrzy na resztę świata z góry. Pewnego dnia należałoby zapytać: dlaczego uważacie, że wy jesteście na górze, a my na dole? Nie rozumiem, skąd bierze się w was to ego.
Trudno zresztą nie zauważyć, że podobny schemat przez dekady wykorzystywało całe amerykańskie kino akcji, pokroju serii Rambo. Amerykański bohater trafia w sam środek konfliktu gdzieś poza granicami Stanów Zjednoczonych, a następnie bierze sprawy w swoje ręce i ostatecznie ratuje sytuację. Farhadi krytykuje właśnie taki sposób przedstawiania innych państw i ich mieszkańców.
GramTV przedstawia:
„W tych produkcjach zawsze pojawia się biały facet ze Stanów Zjednoczonych, który ratuje innych. Moje pytanie brzmi: dlaczego? Dlaczego Amerykanin jedzie na Kubę albo do Iranu, by ratować ludzi? Ludzie potrafią uratować się sami. Kto w ogóle prosił, żebyście nas ratowali?”
Co ciekawe, reżyser podparł tę krytykę swoimi doświadczeniami podczas wizyty w więzieniu w San Francisco, które odwiedził przy okazji pracy nad jednym ze swoich projektów. Jak twierdzi, dopiero tam zobaczył część Ameryki, której zazwyczaj nie pokazuje się światu. To dlatego zdobywca Oscara za film Klient podważa dziś przekonanie o idealnym obrazie amerykańskiej demokracji. Przypomnijmy, że jego najnowszym filmem są Historie równoległe, których producentem jest Maciej Musiał.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!