Twórca oczekiwanego science fiction zapowiada ciężkie czasy. „Zaraz będzie jeszcze gorzej”

Radosław Krajewski
2026/09/22 08:00
0
0

Reżyser twierdzi, że skończy się era wielkich twórców na Netflixie, a co za tym idzie, innych platform streamingowych.

Duncan Jones, reżyser filmów Moon i Kod nieśmiertelności i nadchodzącej animacji Rogue Trooper, nie pozostawia złudzeń co do przyszłości kina autorskiego na platformach streamingowych. Jego zdaniem Netflix odszedł od strategii, która pozwalała twórcom realizować ambitne projekty bez ingerencji w ich artystyczną wizję. Co więcej, sytuacja może się jeszcze pogorszyć.

Rogue Trooper
Rogue Trooper

Duncan Jones krytykuje Netflixa. Algorytmy mogą doprowadzić do końca różnorodności filmowej

Netflix przez lata starał się przyciągać do siebie uznanych filmowców, oferując im budżety i swobodę twórczą, na które nie zawsze mogli liczyć w tradycyjnych wytwórniach. Z takiej możliwości skorzystali między innymi Martin Scorsese, Alfonso Cuarón, Noah Baumbach oraz bracia Coen. Jednym z beneficjentów tej strategii był również Duncan Jones, który w 2018 roku zrealizował dla platformy swój wymarzony projekt, czyli film science fiction Bez słowa.

Reżyser obecnie promuje swoją najnowszą produkcję, Rogue Trooper, a podczas jednego z wywiadów powrócił wspomnieniami do współpracy z Netflixem. Zapytany o to, czy podczas realizacji Bez słowa musiał pójść na kompromisy dotyczące swojej wizji artystycznej, odpowiedział zdecydowanie, że nie. Przyznał jednak, że dzisiejsze realia branży streamingowej wyglądają zupełnie inaczej.

Jones wspomina okres powstawania Bez słowa jako wyjątkowy moment w historii platformy, kiedy twórcy mogli liczyć na znacznie większą niezależność. Reżyser uważa, że podobne warunki współpracy należą już do przeszłości.

To był idealny moment. O mój Boże, naprawdę trafiłem w idealny moment, ponieważ Netflix miał wtedy podejście w stylu: “Chcemy po prostu, żeby reżyserzy przychodzili do nas i robili to, na co mają ochotę”. Pomyślałem sobie: “Tak, w takim razie chętnie to zrobię”. To był wyjątkowy okres, ponieważ teraz coś takiego już się nie zdarza.

Filmowiec nie ograniczył się jednak do wspominania dawnych czasów. Jego zdaniem największym zagrożeniem dla przyszłości kina na platformach streamingowych jest coraz większe uzależnienie decyzji produkcyjnych od algorytmów. Jeżeli serwisy będą inwestować wyłącznie w treści podobne do tych, które wcześniej osiągnęły sukces, oferta filmowa może stać się coraz bardziej jednorodna.

A będzie jeszcze gorzej. Nie jestem do końca pewien, w jakim kierunku zmierzają platformy streamingowe, co chcą robić i jakie filmy zamierzają produkować. Problemem jest algorytm. Być może to właśnie on będzie decydował o tym, jakie projekty powstaną. W końcu cały ten system sam siebie pochłonie, ponieważ jeśli platformy będą pokazywać tylko ograniczoną liczbę rodzajów filmów, a ich algorytm będzie wskazywał: “Tak, to jest popularne. To jest popularne. To jest popularne”, oferta będzie się coraz bardziej zawężać, aż w końcu powstawać będzie tylko jeden rodzaj filmu, w którym wystąpi dwóch lub trzech aktorów. Nie wiem, dokąd mogą z tego miejsca zmierzać, jeśli nie znajdą sposobu na wyrwanie się z tego schematu.

GramTV przedstawia:

Obawy reżysera wpisują się w zmiany, które Netflix zaczął wprowadzać w swojej strategii produkcyjnej. W 2024 roku Dan Lin, odpowiedzialny za dział filmowy platformy, zapowiadał większe skupienie na oczekiwaniach odbiorców, a nie na indywidualnych ambicjach reżyserów.

W większym stopniu na widzach, a w mniejszym na twórcach kina autorskiego.

W praktyce oznacza to odejście od modelu, w którym Netflix przeznaczał ogromne środki na autorskie projekty uznanych filmowców, licząc nie tylko na zainteresowanie widzów, lecz także na prestiż i nagrody branżowe. W przeszłości z możliwości oferowanych przez platformę korzystali również Spike Lee, Alejandro González Iñárritu, Jane Campion, Bradley Cooper, Steven Soderbergh oraz Bong Joon-ho.

Nie oznacza to jednak, że Netflix całkowicie rezygnuje z ambitniejszych produkcji. W 2025 roku platforma pozyskała na festiwalu Sundance film Sny o pociągach, który znalazł się w oscarowej rywalizacji o statuetkę dla najlepszego filmu. Do tego samego grona trafił także Frankenstein w reżyserii Guillermo del Toro.

Wśród tegorocznych produkcji, które mogą zainteresować krytyków i członków Amerykańskiej Akademii Filmowej, wymienia się również La Bola Negra, film pozyskany przez Netflix podczas festiwalu w Cannes. Na jesień 2026 roku zapowiedziano ponadto kilka kolejnych projektów znanych reżyserów, w tym Ray Gunn Brada Birda, The Further Mis-Adventures of Cliff Booth Davida Finchera, Zwierzęta Bena Afflecka oraz Możliwa miłość Lee Chang-donga.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!