Digger, film Alejandro Gonzáleza Iñárritu z Tomem Cruise’em, miał na papierze wszystko, by stać się hitem. Rozpoznawalnego i cenionego twórcę, jeszcze popularniejszego aktora w roli głównej, komediowy, ironiczny sznyt. Ale nic z tego nie wyjdzie, a Skydance, które właśnie przejmuje Warner Bros., jest w szoku, jak wielka będzie skala porażki. Kupili kota w worku? Na to wygląda.
Digger kosztował więcej, niż wcześniej informowano
Pewnie nie pierwsza i nie ostatnia rewelacja, na jaką natrafi David Ellison i jego finansiści po tym, jak zajrzą do księgowości Warner Bros. Digger stanie się niechlubnym symbolem tego dealu. A to dlatego, że wychodzi na jaw, iż film mógł kosztować znacznie więcej. Według TheWrap produkcja mogła pochłonąć 173 mln dolarów, a nie, jak wcześniej podawano, 125 mln. Do tego dodajmy 100 mln dolarów na marketing. Wychodzi na to, że Skydance przejmuje studio, którego najnowszy film przyniesie 250 mln dolarów strat. Niezłe.
GramTV przedstawia:
Po pierwszym weekendzie Digger zarobił 21 mln dolarów, a obecnie ma na koncie zaledwie 40 mln, choć wciąż czekamy na premierę na innych rynkach. Ale nawet wrzucenie filmu na VOD może nie poprawić jego sytuacji. Padają mocne określenia. Jeśli prognozy się potwierdzą, Digger może zostać największą finansową klapą XXI wieku, przebijając takie porażki jak John Carter, Jeździec znikąd, The Marvels, Dziwny świat, Joker: Folie à Deux czy Flash.
Klapa może mieć konsekwencje dla całego Hollywood. Digger jest drogim, ale oryginalnym filmem opartym przede wszystkim na gwiazdorskiej obsadzie, a nie istniejącej franczyzie czy rozpoznawalnym IP. Widownia tego nie chce? Tak ogromna strata może być więc dla innych studiów kolejnym argumentem za ograniczeniem ryzyka i inwestowaniem przede wszystkim w znane marki.