Rockstar Games kojarzy się przede wszystkim z Grand Theft Auto. Niemniej studio to dorobiło się też innych znanych marek.
Marek, które jak się okazuje, mogły wcale nie powstać. O co chodzi?
Red Dead Redemption
Red Dead Redemption i Bully mogły wcale nie powstać
Poza wspomnianym GTA Rockstar ma również serię Red Dead, która doczekała się trzech odsłon, a także markę Bully, która akurat kontynuacji nigdy nie otrzymała. Niemniej Dan Houser, współzałożyciel studia, który był niedawno gościem IGN, przyznał, że wspomniane franczyzy wcale nie musiały osiągnąć takiego statusu, jakim mogą się dziś pochwalić. Ba – nie musiało ich wcale być. Weźmy takie Red Dead Redemption z 2010 roku, które według słów Housera w trakcie powstawania przechodziło wiele trudnych momentów i tylko dzięki kluczowym osobom w zespole udało się sprawę tę doprowadzić do szczęśliwego dla graczy zakończenia.
Podobnie było również podczas prac nad Bully:
Myślę, że było wiele momentów, kiedy Red Dead niemal nie powstało. Myślę, że było też wiele momentów, kiedy Bully prawie nie doszło do skutku, a także wiele innych sytuacji, w których gry, które ostatecznie nie powstały, mogły zostać ukończone. Jest mnóstwo takich przypadkowych momentów, jeden dobry build albo chwila, w której gra nagle zaczyna się składać w całość, i to właśnie ratuje projekty mające problemy.
GramTV przedstawia:
Jak zostało wspomniane, Red Dead Redemption trafiło na rynek w 2010 roku. Tytuł szybko okrzyknięto mianem GTA na Dzikim Zachodzie, ale liczne zdobyte nagrody to już zasługa jakości samego tytułu, a nie skojarzeń z Grand Theft Auto. Szacuje się, że do dziś pierwsze RDR rozeszło się w nakładzie ok. 30 milionów egzemplarzy. Inaczej sprawy mają się z Bully, które wydano cztery lata przed RDR. Gra o szkolnym łobuzie miała swoje problemy, a port na PC miał ich szczególnie dużo, nie przeszkodziło jej to jednak w zgarnięciu kilku branżowych wyróżnień. Ważniejsze jest jednak to, że pozycja ta ma dziś status kultowej, a gracze od lat bezskutecznie czekają na upragnione Bully 2.
Na razie jednak sam Rockstar, już bez udziału Housera, który opuścił studio w 2020 roku, ma inne zmartwienia. Wielkimi krokami zbliża się przecież tak wyczekiwana premiera Grand Theft Auto 6. Mowa tutaj o prawdopodobnie najdroższej i najbardziej wyczekiwanej grze w historii branży. Jej premiera była przekładana już dwukrotnie, teraz jednak nic już nie powinno popsuć planów R* i Take-Two Interactive. A potem, kto wie, może Red Dead Redemption 3?
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Przede wszystkim świetne gry się długo sprzedają. Większość gier na rynku sprzedaje się na premierę a potem sprzedaż zanika.
Minecraft, Terraria czy Stardew Valley to gry które początkowo miały mizerną sprzedaż która rosła z czasem do kolosalnych rozmiarów.
Znowu są gry jak Wiedźmin 3, GTA 5, RDR2 czy Skyrim które sprzedają się przez długie długie lata.
Czemu Minecraft został sprzedany MS za tak astronomiczną sumę? Bo przez 15 lat sprzedali +400 milionów egzemplarzy.
I tak takie GTA 5 miało 11 milionów sprzedanych egzemplarzy na premierę. Dzisiaj ta liczba wynosi 230 milionów. Ale fakt że nie wszystko za pełną cenę.
Wiedźmin 3 rozszedł się w 4 milionach i zajęło to 2 tygodnie. Dzisiaj siedzą na 65 milionach. Teraz mają drugie życie przez remaster i jeszcze dostaniemy dodatek.
Terraria sprzedała tylko 200k sztuk. Dzisiaj sprzedali koło 60 milionów. Wiecie jaki to skok?
Taka terraria to szczególnie interesujący przypadek bo GTA przykładowo zaczęło jako gra odnosząca sukces od dnia pierwszego. Terraria do tego doszła powoli. Co pokazuje że jeżeli tytuł jest ciekawy i się o niego troszczysz to się to zwraca.
wolff01
Gramowicz
Dzisiaj 12:25
Tak, myślę że Red Dead Redemption obroniło się jakością. Na pewno pomógł marketing, ale kurcze - kto by przypuszczał że w 2010, coś co było westernem (martwym rzekomo gatunkiem filmowym) osiągnęłoby taki sukces.