Postać z najlepszych Gwiezdnych wojen nowej trylogii zginęła przedwcześnie. Aktor przerywa milczenie po 11 latach

Jakub Piwoński
2026/09/07 18:30
0
0

Wielu fanów wskazywało, że generał Hux miał potencjał na więcej. Tak się jednak nie stało, a Domhnall Gleeson po latach przyznał, że jego odejście z serii było dla niego rozczarowaniem.

Trylogia sequeli Gwiezdnych wojen zakończyła się niemal siedem lat temu, ale wciąż budzi ogromne emocje wśród fanów. Przebudzenie Mocy krytykowano między innymi za zbyt mocne trzymanie się schematu Nowej nadziei, Ostatni Jedi za sposób przedstawienia Luke'a Skywalkera, a Skywalker. Odrodzenie za chaotyczną historię i próbę pogodzenia bardzo różnych oczekiwań widzów. Niewykorzystanymi atutami są też liczne postacie.

Przebudzenie Mocy
Przebudzenie Mocy

Hux miał zginąć zupełnie inaczej

Jedną z postaci, której los mógł potoczyć się zupełnie inaczej, był generał Hux, grany przez Domhnalla Gleesona. Jako członek Najwyższego Porządku początkowo wydawał się jednym z ważniejszych przeciwników Ruchu Oporu, a jego rywalizacja z Kylo Renem należała do ciekawszych pobocznych elementów trylogii.

Los Huxa wyglądał jeszcze inaczej w niezrealizowanej wersji Epizodu IX autorstwa Colina Trevorrowa. Podczas finałowej bitwy Hux, zdając sobie sprawę z przegranej, miał wybrać tchórzliwe rozwiązanie i popełnić seppuku, wykorzystując jeden z mieczy świetlnych ze swojej kolekcji. W ostatecznej wersji filmu J.J. Abramsa Hux został natomiast ujawniony jako zdrajca przekazujący informacje Ruchowi Oporu. Kiedy jego zdrada wyszła na jaw, został szybko zastrzelony przez generała Pryde'a, granego przez Richarda E. Granta.

Domhnall Gleeson po latach wspomina ten moment z wyraźnym rozczarowaniem. W jednej z ostatnich rozmów przyznał, że trudno było mu pogodzić się z odejście z sagi:

Druzgocące. Absolutnie druzgocące. Chciałem w tym częściej uczestniczyć, a oni mnie zabili. Ale musieli.

Aktor przyznał jednak, że sama forma pożegnania miała pewien urok.

Jeśli masz zginąć, to fakt, że Richard E. Grant wystrzeli cię przez czarny korytarz, jest całkiem fajny. Cieszyłem się, że to Richard to zrobił, ale było mi smutno, że odchodzę.

GramTV przedstawia:

Gleeson wspomniał również o pracy kaskaderów przy tej scenie. Jak przyznał, w niektórych momentach sam wykonywał część ujęć, ale większość pracy przypadła kaskaderowi.

Uważam, że wykonali niesamowitą, niesamowitą robotę. Kiedy kaskaderzy są tak niesamowici, to z przyjemnością oddaję im stery.

Ostatecznie śmierć Huxa dla wielu fanów okazała się rozczarowaniem. Szczególnie że jego relacja z Kylo Renem była wcześniej jednym z ciekawszych wątków pobocznych trylogii, zwłaszcza po tym, jak Ben Solo został Najwyższym Przywódcą. Trylogia sequeli pozostawiła również wiele pytań dotyczących historii Najwyższego Porządku i jego przywódców. Na razie nie wiadomo, czy przyszłe produkcje Gwiezdnych wojen wrócą do tych wydarzeń.

Komentarze
0



Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!