Ten rok był wyjątkowo udany dla horrorów. Na szczególną uwagę zasługują dwa tytuły. Backrooms i Obsesja to produkcje, które powstały za stosunkowo małe pieniądze, a zdołały zwielokrotnić swoje budżety dzięki wpływom z kin. W przypadku tego drugiego tytułu mogło być jednak tak, że film ostatecznie nie zarobiłby z kin ani grosza. Na stole leżała bowiem opcja, by film trafił bezpośrednio do streamingu.
Obsesja
Obsesja mogła trafić bezpośrednio na Netflix
Curry Barker, reżyser filmu Obsesja, przyznał w niedawnym wywiadzie, że o prawa do dystrybucji filmu walczył Netflix. Po premierze produkcji na festiwalu w Toronto reżyser dostał mnóstwo telefonów od menedżera, agenta i finansisty, ponieważ rozpoczęła się licytacja filmu między potencjalnymi dystrybutorami. Wśród zainteresowanych były Neon, Focus i A24. Netflix również złożył ofertę, z tą różnicą, że chciał od razu wrzucić film do streamingu.
GramTV przedstawia:
Ostatecznie film kupił Focus Features za około 15 milionów dolarów. To szczególnie ciekawe, biorąc pod uwagę, że produkcja kosztowała około 600–700 tysięcy dolarów. Już na etapie szukania dystrybutora Obsesja zaliczyła więc wielki sukces finansowy. Ale jeszcze ważniejsza okazała się decyzja o dystrybucji kinowej. Obsesja stała się tegorocznym fenomenem, a podczas drugiego weekendu wyświetlania w Stanach Zjednoczonych film zanotował 39-procentowy wzrost wpływów.
Barker w udzielonym wywiadzie zastanawia się, czy film osiągnąłby podobny sukces, gdyby trafił bezpośrednio na Netflix. Tego oczywiście nie sposób dziś rozstrzygnąć. Warto jednak zauważyć, że jednym z najważniejszych elementów historii Obsesji stała się właśnie jej kinowa dystrybucja. Film zyskał popularność dzięki poczcie pantoflowej, a podczas drugiego weekendu wyświetlania w Stanach Zjednoczonych jego wpływy wzrosły o 39 procent. W przypadku premiery streamingowej trudno byłoby natomiast mówić o podobnym modelu sukcesu kasowego. Nie oznacza to oczywiście, że film nie stałby się popularny na Netflixie, ale jego sukces mierzylibyśmy wówczas innymi kategoriami. Na przykład – głównie jego jakością.
Dziennikarz filmowy, krytyk. Lubi otwarte podejście do kina i popkultury. Fantastykę w każdej postaci przeplata seansami klasyki. Gdy akurat nie gra w Diablo 4, nie pogardzi dobrym komiksem i książką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!