Przynajmniej same nazwiska twórców nie zachęcają widzów.
Najnowsze doniesienia dotyczące kolejnej filmowej trylogii Gwiezdnych wojen wywołały spore poruszenie wśród fanów. Reakcje na potencjalne zatrudnienie Jona Wattsa są mocno podzielone, ale znacznie większe wątpliwości dotyczą osoby odpowiedzialnej za scenariusz.
Gwiezdne wojny
Fani Gwiezdnych wojen podzieleni w sprawie Epizodu X. Jedna decyzja budzi jednak szczególnie duże obawy
Informacja o Wattsie wywołała wśród fanów bardzo różne reakcje. ComicBook.com przeprowadził na platformie X ankietę, w której udział wzięły 193 osoby. 40,4 procent respondentów odpowiedziało „Nie, dziękuję”, 33,7 procent uznało zatrudnienie reżysera za doskonały wybór, natomiast 25,9 procent stwierdziło, że decyzja jest w porządku, ale nie wzbudza większej ekscytacji.
Wczytywanie ramki mediów.
Znacznie więcej emocji wywołuje jednak nazwisko potencjalnego scenarzysty. Za historię nowej trylogii ma odpowiadać Simon Kinberg, który wcześniej pracował między innymi przy Gwiezdnych wojnach: Rebeliantach, a poza tym ma na koncie scenariusze związane z serią X-Men, w tym X-Men: Mroczna Phoenix. ComicBook.com zwraca uwagę, że właśnie ten wybór spotyka się ze szczególnie sceptycznymi reakcjami części fanów.
Jeden z komentujących zwrócił uwagę, że tym razem Lucasfilm może postawić na model, w którym większe znaczenie będzie miał scenarzysta niż reżyser:
Wygląda na to, że tym razem podejście będzie bardziej oparte na scenarzyście niż w przypadku trylogii sequeli, która była właściwie zdana na Abramsa i Johnsona. Z dobrym scenarzystą Watts potrafi stworzyć filmy, które spodobają się szerokiej publiczności. Niestety zamiast dobrego scenarzysty wybrano Simona Kinberga.
GramTV przedstawia:
Inny fan odniósł się do sposobu, w jaki duże studia podchodzą do terminów i produkcji kolejnych widowisk:
Zadziwiające jest to, że niezawodność i dotrzymywanie terminów uznaje się za zaletę, jeżeli ktoś niezawodnie i szybko dostarcza filmy, które ponoszą porażkę i przynoszą studiu straty.
Kolejna osoba zwróciła natomiast uwagę na presję czasu związaną z przygotowywaniem scenariuszy:
Myślę, że pokazuje to, jak trudno jest napisać przyzwoity scenariusz w określonym terminie. Jeżeli potrzebujesz scenariusza wysokiej jakości, musisz poświęcić mu więcej czasu.
Kinberg ma już doświadczenie ze światem Gwiezdnych wojen. Przy Rebeliantach współpracował z Dave'em Filonim, który obecnie stoi na czele Lucasfilm. Sam serial spotkał się z dobrym przyjęciem, jednak dla części widzów nie jest to wystarczający argument, aby z entuzjazmem podchodzić do pomysłu powierzenia Kinbergowi całej nowej filmowej historii.
Wątpliwości dotyczą również kierunku, w którym miałaby podążyć saga. Według wcześniejszych doniesień Daisy Ridley może powrócić jako Rey, tym razem już jako mistrzyni Jedi. Nie wiadomo natomiast, czy w nowych filmach ponownie pojawiliby się John Boyega jako Finn oraz Oscar Isaac jako Poe Dameron. Projekt z Rey, znany wcześniej jako Gwiezdne wojny: Nowy Zakon Jedi, miał z kolei ustąpić miejsca planom związanym z Epizodem X i potencjalną nową trylogią.
Star Wars: Rebels było całkiem dobrze napisane, szczególnie, że w przypadku animacji scenariusz ma znacznie większe znaczenie, niż w przypadku filmu aktorskiego. Moim zdaniem dużo lepiej niż cała ostatnia trylogia SW, w której największy złol okazał się największym lalusiem tęskniącym za miłością rodziców.
Między innymi z powyższego powodu, w nowej trylogii (???) warto byłoby odciąć się od poprzedniej również zmieniając aktorów.