Nawet Goku nie osiągnął jeszcze takiego poziomu mocy.
Saiyanie przez lata uchodzili za jedną z najpotężniejszych ras w świecie Dragon Ball. Goku, Vegeta, Gohan i pozostali wojownicy wielokrotnie przekraczali granice, które wcześniej wydawały się nieosiągalne. Seria przyzwyczaiła fanów do tego, że każda kolejna transformacja otwiera drzwi do jeszcze większej siły, ale Dragon Ball Super dość szybko przypomniał, że nawet Saiyanie nie stoją na szczycie kosmicznej hierarchii.
Dragon Ball Super
Dragon Ball Super – anioły to najpotężniejsza rasa w całej serii
Jeszcze finał Dragon Ball Z pokazywał Majin Buu jako przeciwnika niemal absolutnego. Był istotą zdolną do niszczenia planet w mgnieniu oka, a jego pojawienie się sprawiło, że bohaterowie musieli sięgnąć po wszystko, co mieli najlepsze. Kontynuacja poszła jednak znacznie dalej. Dragon Ball Super wprowadził Bogów Zniszczenia, anioły, multiwersum oraz istoty, których moc wykracza poza klasyczne pojęcie pojedynku między wojownikami.
Najważniejszym przełomem był debiut Beerusa, Boga Zniszczenia, który bez większego wysiłku udowodnił Goku, że nawet poziom Super Saiyanina 3 nie ma przy nim większego znaczenia.Starcie z nim doprowadziło do przebudzenia formy Super Saiyan God, ale już wtedy seria zasugerowała, że Beerus wcale nie jest końcem tej drabiny. Najpotężniejszy okazuje się Whis, anielski opiekun i nauczyciel Beerusa, który potrafił jednym ciosem pozbawić swojego ucznia przytomności.
To właśnie anioły okazały się rasą stojącą ponad Saiyanami i Bogami Zniszczenia. Whis oraz jego rodzeństwo pełnią funkcję przewodników, mentorów i strażników przypisanych do poszczególnych wszechświatów. Ich rola może wyglądać spokojnie, a czasem wręcz komediowo, ale ich rzeczywista potęga pozostaje poza zasięgiem większości postaci znanych z serii.
GramTV przedstawia:
Goku i Vegeta wielokrotnie trenowali pod okiem Whisa, jednak nawet po osiągnięciu boskich transformacji nie byli w stanie realnie zagrozić swojemu nauczycielowi. Szczególnie istotny jest tutaj Ultra Instinct, czyli stan, w którym ciało reaguje szybciej niż umysł. Dla Goku była to jedna z największych ewolucji w całej historii serii, natomiast dla aniołów jest to coś naturalnego, niemal podstawowego.
Turniej Mocy dodatkowo pokazał, jak ogromna przepaść dzieli śmiertelników od najwyższych bytów multiwersum. Goku, podczas walki z Jirenem, zachwycił bogów i wojowników swoją chwilową kontrolą nad Ultra Instinct, ale późniejsze wyjaśnienia Whisa sugerowały, że Saiyanin wciąż znajduje się dopiero na początku drogi. Nawet gdy w mandze Dragon Ball Super rozwijał własną wersję tej techniki, nadal nie zbliżył się do poziomu swojego mistrza.
Jeszcze większą tajemnicą pozostaje Wielki Kapłan, ojciec aniołów i jedna z najpotężniejszych istot w całym stworzeniu. Whis wyraźnie ostrzegł Goku, aby ten nie próbował go prowokować ani rzucać mu wyzwania. To rzadki moment, w którym impulsywny Saiyanin faktycznie powstrzymał się przed sprawdzeniem własnych możliwości, co samo w sobie mówi wiele o skali zagrożenia.
Wokół Wielkiego Kapłana przez długi czas narastały teorie fanów. Jego spokojna postawa, sposób ogłoszenia zasad Turnieju Mocy oraz chłodna reakcja na usuwanie wszechświatów sprawiały wrażenie, że Dragon Ball Super może przygotowywać grunt pod konflikt śmiertelników z bogami. Ostatecznie turniej okazał się testem moralności, a zwycięstwo drużyny Goku doprowadziło do przywrócenia wymazanych wszechświatów, ale sama idea wojny z boskimi istotami wciąż pozostaje jedną z najbardziej elektryzujących możliwości dla przyszłości serii.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!