Wraz z zamknięciem BioWare zakończył się ważny etap w historii gatunku RPG. Trudno jednak nie zauważyć jednej rzeczy.
Większa część smutku fanów związana jest z anulowaniem nowej odsłony serii Mass Effect. A przecież BioWare to nie tylko ME.
Dragon Age: Inkwizycja
Marka Dragon Age nie jest jeszcze zniszczona?
Kanadyjskie studio przez ponad dekadę rozwijało równolegle dwie swoje wielkie serie. Z jednej strony był to właśnie Mass Effect, ale nie można również zapomnieć o cyklu Dragon Age. Ten, w przeciwieństwie do ME, nie uderzał w tematykę science fiction, pozostając przy klasycznym dla RPG-ów fantasy. DA na przestrzeni lat doczekało się czterech odsłon, ale najnowsza z nich, wydana dwa lata temu Straż Zasłony, nie spotkała się ze zbyt dobrym przyjęciem graczy i to pomimo niezłych ocen w branżowych mediach.
Co ciekawe, krótko przed zamknięciem BioWare serwis Insider Gaming miał okazję rozmawiać z jedną z legend tego studia. Mark Darrah spędził w BW blisko 24 lata i w tym czasie był m.in. reżyserem projektu przy każdej z czterech odsłon Dragon Age’a. Odszedł jednak na początku 2021 roku. W rzeczonym wywiadzie zwrócił on uwagę, że w obecnym (byłym już) BioWare większość osób związana jest z Mass Effectem, przez co nie ma nikogo, kto mógłby zająć się Dragon Age’em. Tymczasem, według niego, przywrócenie tej marce chwały nie byłoby takie trudne:
W tej chwili rzeczywistość wygląda tak, że w BioWare nie ma nikogo, kto znajdowałby się na odpowiednim stanowisku, aby zaproponować stworzenie nowego Dragon Age. Zespół składa się obecnie przede wszystkim z osób związanych z Mass Effect. Aby przedstawić jakiś projekt wewnątrz EA, potrzebny jest ktoś, kto rzeczywiście wyjdzie z taką inicjatywą. A ja nie wiem, kto miałby to zrobić.
Gdybym nadal pracował w BioWare, czy mógłbym zaproponować nowego Dragon Age i uzyskać zgodę na jego produkcję? Jestem absolutnie przekonany, że tak. Ta marka nie jest zniszczona. Po prostu potrzebuje kogoś, kto przejmie stery. A obecnie w BioWare nie ma takiej osoby.
GramTV przedstawia:
Sam Darrah ma zresztą pomysł na to, w jaki sposób twórcy powinni odzyskać zaufanie graczy. Pierwszym krokiem powinny być remastery klasycznych, trącających już myszką odsłon. Trudno się zresztą dziwić, bo przecież Dragon Age: Origins ukazało się jeszcze w 2009 roku, podczas gdy Dragon Age 2 wydano dwa lata później. Warto też wspomnieć, że tego typu remasterów doczekał się wspomniany Mass Effect, otrzymując w 2021 roku zbiorcze wydanie trylogii o nazwie Legendary Edition.
Myślę, że pierwszym krokiem powinny być remastery. Dragon Age: Origins na PC praktycznie nie działa, chyba że ktoś jest gotów naprawdę mocno zagłębić się w modyfikacje tworzone przez społeczność.
Gra ledwo działa, ponieważ jest aplikacją 32-bitową. Na współczesnych komputerach ma tendencję do bardzo szybkiego pojawiania się poważnych problemów technicznych. Dlatego uważam, że właśnie od tego należałoby zacząć.
Absolwent dziennikarstwa sportowego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pasjonat esportu, piłki nożnej i polityki. Od 2026 roku redaktor Gram.pl.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!