77 lat temu urodziła się największa gwiazda kina science fiction. Niewiele brakowało, a nie zobaczylibyśmy jej w hicie Ridleya Scotta

Jakub Piwoński
2026/10/08 12:30
1
0

Ellen Ripley to tylko jedna z wielu ról, dzięki którym aktorka zapisała się w historii gatunku.

8 października Sigourney Weaver obchodzi 77. urodziny. Jak przypomniał ComicBook.com, trudno znaleźć drugą aktorkę, której kariera byłaby tak mocno związana z science fiction. Ellen Ripley z serii Obcy stała się jedną z najważniejszych bohaterek w historii gatunku, ale na tym przygoda Weaver z fantastyką naukową dopiero się rozpoczęła.

Obcy
Obcy

Sigourney Weaver to dziś ikona kina SF

Co ciekawe, kiedy Ridley Scott obsadzał pierwszego Obcego, studio początkowo chciało w roli Ripley bardziej rozpoznawalnej gwiazdy. Weaver nie była wówczas wielkim nazwiskiem, a jej występ w Annie Hall Woody’ego Allena był zaledwie krótkim epizodem. Scott zdecydował się jednak właśnie na nią. Reszta jest historią. Ripley nie tylko przetrwała spotkanie z ksenomorfem, ale stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci science fiction. Kreacja w Obcym przyniosła jej nawet nominację do Oscara. Później wracała do tej roli jeszcze kilkukrotnie.

Na tym jej przygoda z gatunkiem oczywiście się nie skończyła. Weaver wystąpiła między innymi w Avatarze Jamesa Camerona jako doktor Grace Augustine. Film stał się jednym z największych hitów w historii kina, a aktorka wróciła później do tego świata w Avatar: Istota wody, tym razem jako Kiri – młoda Na’vi. Weaver potrafiła jednak podejść do science fiction również z dystansem. W 1999 roku wystąpiła w Kosmicznej załodze, komediowym hołdzie dla Star Treka. Zagrała tam Gwen DeMarco, aktorkę wcielającą się w porucznik Tawny Madison.

Jest też oczywiście Ghostbusters, choć trudno nazwać ten film klasycznym science fiction. Weaver jako Dana Barrett pokazała jednak, że równie dobrze radzi sobie w komedii, co w kinie gatunkowym. Z kolei w ostatnich latach pojawiła się również w The Mandalorian and Grogu jako pułkownik Nowej Republiki. Co ciekawe, sama nigdy nie traktowała tych ról wyłącznie jako kolejnych pozycji w filmografii. Jak mówiła w jednym z wywiadów:

GramTV przedstawia:

„Myślę, że po prostu miałam szczęście. Studiowałam anglistykę, więc chyba wiem, jak rozpoznać dobrą historię, i właśnie na tym zawsze się skupiałam. Nigdy nie chodziło tylko o rolę. Zawsze pytałam: czy to jest historia, którą sama chciałabym zobaczyć? Czy to coś większego niż tylko ludzie, którzy w niej występują?”

Nie da się dziś tego ukryć. Kariera aktorki ułożyła się tak, że dziś jest jedną z twarzy całego science fiction. Życzymy wszystkiego dobrego z okazji urodzin, licząc na gościnny występ w… Obcym: Izolacja.

Komentarze
1
Headbangerr
Gramowicz
Dzisiaj 12:41

"Największa gwiazda SF" bo... zagrała w kilku różnych produkcjach?

Jeśli brać ilość filmów jako miarę wielkości aktora, to choćby Schwarzenegger czy Keanu Reeves mogą z nią konkurować.