Legendarna powieść science fiction doczekała się nowej ekranizacji, która rozbiła bank i rozpoczęła modę na wysokobudżetowe produkcje sci-fi.
Jeszcze kilkanaście lat temu ekranizacja Diuny Franka Herberta uchodziła za wyjątkowo trudne przedsięwzięcie. Denis Villeneuve udowodnił jednak, że nawet tak skomplikowaną powieść można z powodzeniem przenieść na wielki ekran. Właśnie mija pięć lat od premiery filmu, który zapoczątkował jedną z najbardziej cenionych współczesnych serii science fiction.
Diuna
Diuna miała być niemożliwa do zekranizowania. Pięć lat później to jedna z najważniejszych serii science fiction dekady
W 2021 roku do kin trafiła Diuna Denisa Villeneuve’a, rozpoczynając nowy rozdział w historii ekranizacji słynnej powieści Franka Herberta z 1965 roku. Kanadyjski reżyser podjął się zadania, które przez dziesięciolecia sprawiało filmowcom ogromne problemy. Rozbudowany świat, polityczne intrygi, religijne motywy oraz wielowątkowa fabuła sprawiały bowiem, że stworzenie przystępnej i jednocześnie wiernej duchowi oryginału adaptacji wydawało się niemal niemożliwe.
Pierwszą głośną próbę podjął David Lynch w 1984 roku. Jego Diuna miała zapoczątkować większą serię, a w planach znajdowała się również ekranizacja Mesjasza Diuny. Film spotkał się jednak z chłodnym przyjęciem. Krytykowano przede wszystkim trudną do zrozumienia fabułę oraz efekty specjalne, które pomimo wysokiego budżetu nie spełniły oczekiwań. Niektórzy recenzenci uznawali nawet produkcję za jeden z najgorszych filmów tamtego roku.
Kolejna próba nastąpiła w 2000 roku, kiedy stacja Sci-Fi, znana później jako Syfy, przygotowała telewizyjny miniserial. Produkcja znacznie wierniej przedstawiała wydarzenia z książki, jednak ograniczony budżet nie pozwalał na stworzenie widowiska odpowiadającego skali literackiego pierwowzoru. Problemem okazało się również tempo narracji i duża liczba scen poświęconych wyjaśnianiu zawiłości świata. Trudno było jednak oczekiwać prostego zadania w przypadku powieści liczącej w przywoływanym wydaniu aż 658 stron.
Przełom nastąpił dopiero za sprawą Villeneuve’a, który zdecydował się na rozwiązanie pozwalające uniknąć problemów wcześniejszych adaptacji. Zamiast zamykać całą historię w jednym filmie, podzielił pierwszą powieść na dwie części. Dzięki temu twórcy mogli poświęcić znacznie więcej czasu na przedstawienie bohaterów, zasad funkcjonowania Imperium oraz konfliktów decydujących o przyszłości Arrakis.
Istotnym elementem sukcesu było również odpowiednie wyeksponowanie politycznego charakteru opowieści. Przyprawa, będąca najcenniejszym surowcem we wszechświecie, stała się czytelnym odpowiednikiem ropy naftowej, a walka o kontrolę nad jej wydobyciem pozwoliła przedstawić mechanizmy kolonializmu i gospodarczego wykorzystywania podbitych społeczności.
GramTV przedstawia:
Nieprzypadkowo film rozpoczyna się od perspektywy Chani, która opowiada o sytuacji Fremenów żyjących pod rządami Harkonnenów. Chociaż dotychczasowi okupanci mają opuścić Arrakis na rozkaz Imperatora, mieszkańcy pustynnej planety nie mogą być pewni, czy nowi zarządcy okażą się lepsi. Ród Atrydów otrzymuje bowiem kontrolę nad planetą, która odgrywa kluczową rolę w gospodarce całego Imperium.
Sam Paul Atryda początkowo nie chce angażować się w polityczne rozgrywki ani przejmować obowiązków ojca, księcia Leto. Sytuacja zmienia się jednak wraz z kolejnymi wydarzeniami. Bohater musi zmierzyć się nie tylko z dziedzictwem własnego rodu, ale również z oczekiwaniami związanymi z działalnością Bene Gesserit. Jego matka, lady Jessica, przygotowywała go do odegrania szczególnej roli, której znaczenie stopniowo staje się coraz bardziej widoczne.
Villeneuve zadbał przy tym, aby motywacje najważniejszych stron konfliktu były zrozumiałe. Harkonnenowie nie chcą utracić dochodów z wydobycia przyprawy, Fremeni pragną uwolnić się od obcych wpływów, natomiast Imperator obawia się rosnącej potęgi Atrydów. Przekazanie im Arrakis staje się więc elementem politycznej pułapki, która ma doprowadzić do upadku rodu. Paul zaczyna z kolei dostrzegać możliwość zakończenia konfliktu poprzez małżeństwo z córką Imperatora i przejęcie władzy.
O powodzeniu nowej ekranizacji zdecydowała także obsada. W Paula Atrydę wcielił się Timothée Chalamet, a jego rodziców zagrali Rebecca Ferguson i Oscar Isaac. Na ekranie pojawili się również Zendaya jako Chani oraz Jason Momoa w roli Duncana Idaho, wiernego przyjaciela i wojownika służącego rodowi Atrydów. W drugiej części do zespołu aktorskiego dołączyli między innymi Florence Pugh i Austin Butler.
Pierwsza Diuna trafiła do kin w trudnym okresie pandemii, jednak mimo niesprzyjających warunków odnotowała bardzo dobry wynik. Podczas premierowego weekendu w Ameryce film zarobił około 41 milionów dolarów, co było najlepszym otwarciem produkcji Warner Bros. w tamtym pandemicznym okresie. Sukces pozwolił kontynuować opowieść, czego rezultatem była Diuna: Część druga z 2024 roku.
Teraz przed reżyserem ostatni etap zaplanowanej trylogii. Diuna: Część trzecia zadebiutuje w polskich kinach 18 grudnia 2026 roku i już bije pierwsze rekordy. Produkcja przeniesie widzów niemal dwadzieścia lat po przejęciu władzy przez Paula Atrydę i przedstawi konsekwencje jego panowania. Bohater, będący już Imperatorem, będzie musiał zmierzyć się z narastającym buntem, politycznymi spiskami oraz zagrożeniami dla przyszłości całego Imperium.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!