Produkcja została zignorowana przez widzów, pomimo ogromnego budżetu.
Minęło 21 lat od kiedy na ekrany kin wszedł film I uderzył grom. Adaptacja kultowego opowiadania Raya Bradbury’ego z 1952 roku miała szansę stać się przełomowym dziełem science fiction. Zamiast tego zapisała się w historii jako jedna z największych porażek gatunku.
I uderzył grom
I uderzył grom – zapomniane science fiction, które było adaptacją kultowego opowiadania
Fabuła koncentrowała się na turystyce czasowej, która wymyka się spod kontroli. Wszystko przez jednego z uczestników wyprawy, która poluje na dinozaury. Chociaż wszyscy znają zasady, że nie wolno zabijać i niszczyć nic poza wyznaczonymi celami, pewien spanikowany myśliwy przypadkowo zabija motyla. Po powrocie do rzeczywistości wszystko zaczyna się zmieniać. Doktor Travis Ryer musi ponownie cofnąć się w czasie, aby naprawić szkody.
Klasyczna historia o konsekwencjach ludzkiej ingerencji w siły większe od człowieka powinna przyciągnąć widzów. Efekt okazał się jednak diametralnie inny, a wszystko przez problemy, które zaczęły się na długo przed rozpoczęciem zdjęć. Początkowo reżyserią miał zająć się Renny Harlin, znany ze Szklanej pułapki 2 i Cliffhangera. W roli głównej planowano Pierce’a Brosnana, który wciąż cieszył się popularnością po roli Jamesa Bonda. Brosnan zażądał jednak przeróbek scenariusza. Do listopada 2001 roku opuścił projekt. Jego miejsce zajął Edward Burns, a Harlina zastąpił Peter Hyams, reżyser Timecopa i Końca dni.
GramTV przedstawia:
Scenariusz napisali Thomas Dean Donnelly i Joshua Oppenheimer. Wcześniej stworzyli nieprzyjęty pilot serialu Thoughtcrimes oraz film Sahara, uznawany za jedną z największych kasowych klap w historii kina. Sytuację pogorszyło bankructwo firmy produkcyjnej Franchise Pictures w trakcie postprodukcji. Braki budżetowe wymusiły użycie oprogramowania do prewizualizacji, co mocno odbiło się na jakości efektów.
Sam film znacząco odchodzi od oryginału Bradbury’ego. Zachowano motyw turystyki czasowej i część nazwisk, lecz prostą opowieść o jednej fatalnej pomyłce zamieniono w historię przypominającą heist movie. Bohaterowie skaczą w czasie tam i z powrotem, próbując naprawić błędy, a tylko pogarszają sytuację. Wymyślono „fale czasu”, które nie mają sensu ani fabularnego, ani naukowego. Jeden z kluczowych bohaterów zamienia się w hybrydę człowieka i suma. Zakończenie całkowicie zmienia wymowę historii i zamiast mrożącego ostrzeżenia widzowie dostają łatwą do naprawienia wpadkę.
Krytycy i fani zgodnie uznali produkcję za nieudaną. Wskazywano na słabe aktorstwo, efekty specjalne wyciągające z filmu oraz rozpraszającą fryzurę Bena Kingsleya. To, co miało być długo oczekiwaną adaptacją jednego z najważniejszych opowiadań science fiction, okazało się kompletną porażką.
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Napisz komentarz jako pierwszy!