"Łoł, ilu no-life'ów" (xbit71). Zupełnie szczerze - konstruując sondę z pytaniem o to, ile czasu w trakcie przerwy świąteczno-noworocznej zamierzasz przeznaczyć na gry, byliśmy pewni wyników. W końcu ostatnie lata rozpieszczały nas wyjątkowo, dobrych produkcji nie brakowało, a i okładane z roku na rok zaległości kiedyś trzeba nadrobić. Na a kiedy, jeżeli nie w święta? Tę opinię podziela 53% naszych ankietowanych - oto osoby, które przy komputerach, konsolach i komórkach (no co, ja wkręciłem się w Guitar Hero III!) spędzą co najmniej 20 godzin. Do obliczenia tego wyniku nie jest zresztą potrzebna wyższa matematyka, co wyraźnie potwierdza RWS: "wszystkie godziny w przerwie między rodziną, dziewczyną i imprezkami idą na poczet kompa."
Oczywiście, jak w każdym przypadku, można dostrzec osobniki, dla których najzwyczajniej w świecie zabrakło skali: "każdego dnia po około 2-5 godziny, więc cała przerwa to ponad 50 godzin" (blade 92"), "ja oczywiście o wiele wiele więcej niż 20 godzin hehe, Nie wolno marnować wolnego czasu" (Furion III). Niektórzy byli wręcz zbulwersowani takim postawieniem sprawy: "dziwne są te odpowiedzi, chyba powinno być, ile dziennie zamierzasz grać w przerwie świąteczno-noworocznej, a jesli już bierze się pod uwage cały okres, to odpowiedź 20godzin to powinna być najmniejsza, bo ja codziennie z racji tego, że chodzę na studia zaoczne i narazie nie pracuje, to nie mam co robić, i siedzę od rana do wieczora, tak od 10-do 23, w tym przerwa na jakiś film, jedzenie, pójście do sklepu i takie tam, czyli spokojnie przesiaduje z 8 godzin grając. Co prawda nie codziennie tak robie, bo siedziec tak codziennie to nie wiem, kto tak może, ale zdecydowanie 20 godzin na tyle dni to najmniejsza stawka, no nawet siedząc 3 godziny dziennie, to razy hmm jakieś 8 dni licząc od wigilii to jest 24h, a 3 goziny to siedzą, już naprawdę mało grający ludzie, albo nie mający za wiele czasu." (marek5mln). Jak w tej sytuacji mają czuć się osoby, które oddały swój głos na jedną z pozostałych odpowiedzi?
Święta to w końcu okres przeznaczony w dużej mierze dla rodziny i bliskich. Stąd też pewnie drugie miejsce w naszym rankingu dla odpowiedzi 2-5 godzin. Więcej niż co dziesiąty Gramowicz postanowił odłożyć (najpewniej tylko tymczasowo) swoje hobby na dalszy plan. I dobrze, można i tak.

W końcu jeśli już grać, to w coś naprawdę godnego uwagi! I takie też stanowisko wyraziliście w sondzie dotyczącej świątecznych prezentów. Owszem, zdaniem 23% z Was - tak, gra jest dobrym prezentem, co więcej - niemal tyle samo osób (22%) twierdzi, że najlepszym, aczkolwiek aż 42-procentowe grono ankietowanych nie jest do końca zdecydowanych. Dlaczego? Bo najważniejsze jest, cóż to będzie za gra: "dobrze jest dostać grę ale nie byle jaką. Niestety 60% rodziców nie ma o tym zielonego pojęcia. Ja oczekuję na kaskę na Dead space." Trudno się z kolegą Pietrasem993 nie zgodzić, w końcu nikt tak dobrze nie zna naszych gustów, jak my sami, prawda?
Niespodzianki mają to do siebie, iż czasem mogą być nieudane: "czy ucieszylbym sie z simsów... no nie wiem, inna sprawa jakbym dostal dodatek do Gothic 3 (w którego bym zagral pomimo ze wiem, ile tam jest bledów) lub medieval'a 2 a o którym nie wiem wiele, ale mysle ze spodobalby mi się" (Rosselin). Zaskoczeniem nie jest przy tym tylko dwuprocentowe poparcie, jakim cieszyła się odpowiedź, sugerująca, że gra dobrym prezentem zdecydowanie nie jest. No tak – umówmy się, ciężko mówić tutaj o opiniotwórczej grupie uczestników...

Jedni na ostatnią chwilę próbowali robić przedświąteczne zakupy, inni przygotowywali kupię albo humanitarnie pomagali rozstać się z tym gorszym ze światów biednemu przedstawicielowi grupy społecznej powszechnie znanej jako karpie. Sposobów na poczucie bożonarodzeniowego klimatu jest jednak więcej. Czy interesują Cię gry o tematyce świątecznej? - pytanie proste i jak się szybko okazało odpowiedź również - aż 40% Gramowiczów kompletnie nie przejawia zainteresowania tego typu pozycjami. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Kiedy na półce piętrzą się i obrastają kurzem największe hity ostatnich lat, a pod choinką nieśmiało majaczy starannie zapakowana paczka z wyczekiwaną od dawna mega-produkcją w środku, nikogo raczej nie zainteresuje warstwa ekonomiczna i tryb zarządzania fabryką zabawek Świętego Mikołaja, ani tym bardziej wyścigi reniferowych zaprzęgów. W końcu Bóg się rodzi! A Kratos już farbuje brodę!