Ci, którzy już zdążyli spróbować Left 4 Dead, z pewnością wskażą tryb współpracy z innymi graczami jako najmocniejszą stronę tego tytułu. Jednak myli się ten, kto sądzi, że Valve od samego początku miał być nastawiony na kooperację. Okazuje się, że było wręcz odwrotnie.

"Pierwotnie mieliśmy coś, co przypominało tryb versus - to był trzon tej gry. Nie było oddzielnego co-opa (...) Chcieliśmy zrobić naprawdę solidnie zaaranżowane momenty spokoju i ataku. Mieliśmy problem z tym, że nagrodą dla zombiaków za zabicie przeciwników będzie jedynie przerwa w spawnie, aby uzasadnić chwilę wyciszenia po tej drugiej stronie. To nie jest dobra nagroda (...) W pewnym momencie rozdzieliliśmy obie te rzeczy... Ten proces jest prawdopodobnie najważniejszą zmianą, jaką zrobiliśmy. To naprawdę pomogło określić charakter tej gry" - powiedział w ostatnim podkaście Majora Nelsona Chet Faliszek, czyli "Pan Awsome" w szeregach Valve. Cokolwiek to znaczy...