
Czasy Złotej Ery Gier Przygodowych dawno już za nami. Lata 80. i początek 90. należały pod tym względem do niezwykle obfitych. Znakomitych przygodówek wychodziło co nie miara, a swoistym snobizmem było to, czy ktoś znał przygody Guybrusha Threepwooda, czy też nie. Serie takie jak The Secret of Monkey Island, Indiana Jones, The Legend of Kyrandia czy King's Quest, by wymienić tylko kilka, na stałe weszły do kanonów wirtualnej rozrywki. Końcówka lat 90. i przełom wieków przyniósł zmianę na wykresie popularności gatunków. Klasyczny adventure odszedł w zapomnienie. Dopiero The Longest Journey, a potem Syberia i Still Life, w których sposób obsługi, a także oprawa graficzna zostały mocno poprawione, przywróciły graczom nadzieję, że może jednak czas przygodówek wcale nie minął. Owszem, w zalewie RTS-ów czy FPS-ów dobre przygodówki stanowią zaledwie znikomy odsetek sprzedawanych obecnie tytułów, ale najwyraźniej producenci nie mają zamiaru o nich zapominać. Dowodem na to choćby udana Art of Murder: Sztuka Zbrodni, seria Runaway i Dreamfall: The Longest Journey, jak również pozostające w produkcji Still Life 2 czy Mata Hari.
Pełen tekst znajdziecie tutaj.