Jak donosi blog Kotaku, przeobrażone w wersję dla mas, E3... świeci pustkami. Patrząc na zdjęcia, nie wiadomo czy ma się przed oczami korytarz na wyższej uczelni w czasie wykładów czy jedne z największych targów gier wideo na świecie.

"Po wjechaniu rano na teren Centrum Konferencyjnego w Los Angeles, będąc gotowym do doświadczenia cudu targów E for All, zostałem mile zaskoczony łatwością, z jaką znalazłem miejsce parkingowe. Przy wchodzeniu do hali, co widać na zdjęciu, myślałem, że pomyliłem dni. E for All z całą pewnością nie jest zatłoczone. Jest pełno miejsca do poruszania się mimo tego, że wystawcy zostali upakowani w małej części Południowej Hali, w przybliżeniu jakieś 20% całkowitej powierzchni obiektu. Drogie stoiska wyglądają jak nawiedzone miasteczko. Większość graczy uciekło do Nintendo i Konami, osamotniając stoisko gry Rock Band".
Faktycznie - frekwencja wśród odwiedzających jest tragicznie niska. Mając w pamięci Games Convention w Lipsku, ma się ogromne wrażenie pustki podczas oglądania zdjęć z E for All. Czyżby koncepcja tej imprezy była chybiona?