Kilka dni temu informowaliśmy o plotkach dotyczących uwolnienia się Bungie z sideł Microsoftu. Doniesienia te zostały oficjalnie potwierdzone przez przedstawicieli studia odpowiedzialnego za Halo 3. Obie firmy były ściśle związane od 2000 roku.
Mimo rozwodu gigant z Redmond zachował mniejszościowy pakiet akcji w Bungie, a co za tym idzie, współpraca obu firm wciąż będzie dość zaawansowana. "Mimo tego, że wspieramy Bungie w dążeniu do powrotu na tory samodzielności, wciąż będziemy inwestować w markę Halo, mając na uwadze nie tylko Bungie, ale także innych partnerów, jak choćby Petera Jacksona, tworzącego interaktywny serial oparty na uniwersum Halo" - powiedział Shane Kim, wiceprezes Microsoft Game Studios.

Na zoologiczne metafory wysilił się z kolei założyciel Bungie, Jason Jones. "Bungie jest jak rekin. Musimy wciąż być w ruchu, by przetrwać. Musimy stawiać przed sobą nowe wyzwania, w innym wypadku staniemy się delfinami. Albo krowami morskimi" - powiedział.
Więcej konkretów dało się słyszeć z ust Harolda Ryana, stojącego na czele studia. Stwierdził on, że Bungie wciąż będzie traktować platformy Microsoftu jako priorytet i nie ma zamiaru porzucać serii Halo. Gwoli przypomnienia, jej trzecia odsłona w pierwszym tygodniu sprzedaży zapewniła przychody rzędu 300 milionów dolarów, stając się bestsellerową pozycją na całym świecie - także w Japonii, gdzie zainteresowanie Xboksem 360 na tle innych konsol jest, mówiąc łagodnie, znikome.