Ciemny deszczowy dzień. Mężczyzna w popielatym płaszczu wchodzi do budynku japońskiego Biura Patentowego. Spod pazuchy wyciąga cały plik kopert i bez pokazywania twarzy rzuca je na biurko urzędnika, po czym pospiesznie wychodzi. No dobra, Nintendo po prostu opatentowało całe wiadro nowych znaków towarowych.

Na razie nie wiadomo, co kombinuje Ninny, ale z takim arsenałem nazw można spodziewać się dosłownie wszystkiego. Zwłaszcza w przypadku tej ostatniej.