Roland Joffe – „Sadysta”
Roland Joffe, reżyser, który zasłynął choćby malowniczą i niezwykle dramatyczną Misją, tym razem postanowił wyżyć się artystycznie w gatunku dotąd przez siebie nie uprawianym. Wziął się za bary z thrillerem mającym elementy slashera, który to gatunek wznowił triumfalny pochód od czasu sukcesu Piły Jamesa Wana (2004). Reżyser ów nie byłby oczywiście sobą, gdyby przyjęty przezeń scenariusz nie rokował nadziei na przysłowiowe „coś więcej” – w tym przypadku psychologiczne studium kata i ofiary z zaznaczeniem, że w rzeczywistości najgroźniejszym przeciwnikiem jest ona sama. Ofiara walczy tak naprawdę z samą sobą. Cóż jednak wyrosło na Joffe’owej grządce, posianej na „krwawym” poletku?