Mikrotransakcje - jedni je kochają, drudzy nienawidzą. Możliwość legalnego i zgodnego z prawem, EULA, konstytucją i książką telefoniczną kupowania wirtualnych przedmiotów stała się fenomenem w świecie azjatyckich MMO. Na zachodzie najbardziej znanym developerem korzystającym z tego rozwiązania jest Codemasters.
Podczas oficjalnej konferencji na konwencie Blizzarda, przedstawiciele studia twardo jednak zaprzeczyli, jakoby mieli się poddać modzie zza Uralu. "Czy możecie pokazać twarde dowody na to, że przez stosowanie systemu subskrypcji tracimy lub zyskujemy? Powiedziałbym, że jest to sprawa dyskusyjna, bo częścią ochrony integralności gry jest zapewnianie abonentom powodu do kontynuacji zabawy i przyjemności z niej płynącej. Można hipotetycznie założyć, że zrobimy serwer RMT [transakcje za prawdziwą kasę - real money transactions], jednak mogłoby się okazać, że średni czas gry na nim byłby krótszy od tego zwykłego" - powiedział Frank Pearce, starszy wiceprezes działu rozwoju Blizza.

"Największym problemem byłoby zabieranie graczom ich doświadczeń. Oni nie przenoszą do gry żadnych rzeczy z prawdziwego świata. Chcą sprawiedliwego pola gry" - dodał młodszy wiceprezes tego samego działu, Rob Pardo.
Mikrotransakcje nie są najlepszym rozwiązaniem, jeżeli chodzi o gry MMO dostępne w wielu krajach. Póki Blizzard będzie trwał przy obecnym modelu dojenia zarobkowania na WoW-ie, rozgrywka pozostanie zbalansowana i nie będzie promowała bogatszych krajów, które atakują słabszych z powodu ropy.